Dawna scenarzystka bezlitosna dla tego, co "wyprawia" Małgorzata Kożuchowska. Ta historia ma ciekawe, drugie dno

Ilona Łepkowska znów skrytykowała Małgorzatę Kożuchowską
Ilona Łepkowska znów skrytykowała Małgorzatę Kożuchowską Fot. Agencja Gazeta/ Jacek Łagowski
Mówi że ją lubi i docenia jej talent, ale potrafi też jej nieźle "pocisnąć”. Ilona Łepkowska w jednym skrytykowała rolę Małgorzaty Kożuchowskiej w "Drugiej Szansie", a także sam serial. Niepochlebnych wypowiedzi na temat 46-letniej aktorki Łepkowska miała w rękawie więcej. Być może ciężko scenarzystce było przeboleć fakt, że aktorka zostawiła jej hitowe "M jak miłość” i poszła robić karierę gdzie indziej. Jak na wypowiedzi reaguje Kożuchowska? Czy to ją rusza, a może wręcz przeciwnie – do medialnych wynurzeń scenarzystki ma dystans?


Od roli Hanki Mostawiak wszystko się zaczęło. To właśnie ta kreacja sprawiła, że Małgorzata Kożuchowska stała się jedną z najpopularniejszych polskich aktorek serialowych. "Hanka była wredotą! Dlatego wzięłam tę rolę. To było coś innego dla mnie, jakaś odmiana. Miała taką przaśną, słowiańską urodę, co mnie trochę denerwowało, bo oczywiście chciałam być paryska! I ucieszyłam się, że będę czarnym charakterem. I to wyszło, to był moment, kiedy wchodziłam do sklepu i czułam, że ludzie zgrzytają zębami na mój widok. Ale widzisz – przemienili mnie w dobrą – opowiadała Małgorzata Kożuchowska w wywiadzie dla "Urody Życia". Mimo że serial dał jej sławę i zapewnił dostatnie życie, Kożuchowska odeszła z produkcji, bo chciała dalej rozwijać się zawodowo.
Małgorzata Kożuchowska

Od początku "M jak miłość" walczyłam o to, żeby nie być tylko Hanką Mostowiak. Żeby było wiadomo, że mam swoje imię i nazwisko, że gram w teatrze, w filmach, że robię też inne rzeczy i żeby w nagłówkach gazet nie pisali o mnie Hanka Mostowiak, co się zdarzało. Czułam, że to jest mielizna i że mogę się z tego nie wydostać. Czasem ktoś mi jeszcze wrzuci na Facebooku: "Hanka Mostowiak, czy ty jeszcze żyjesz?.



Zemsta za Hankę?

Hanka Mostowiak od lat nie żyje. Została w „M jak miłość” uśmiercona i to w taki sposób, że cała Polska miała z serialowej śmierci niezłą "bekę”. Bohaterka grana przez Małgorzatę zmarła po tym, jak wjechała samochodem w stertę kartonów. Absurd tej sceny spowodował lawinę smiechu i memów, które do tej pory krążą w sieci. Plotkowano, że w taki sposób scenarzystka serialu Ilona Łepkowska urządziła aktorkę, w zamian za to, że ta zdecydowała się przejść do innego serialu TVP - "rodzinka.pl”.
W wywiadach Ilona Łepkowska tak tłumaczyła słynną scenę: "Niezmiernie zwracam uwagę na realizm scen. Może oczywiście na poboczu drogi leżeć góra kartonów, bo ktoś się przeprowadzał i je tam porzucił, zamiast zanieść na wysypisko. Ale to były nowiusieńkie kartony, pracowicie złożone przez rekwizytorów" - powiedziała. I dodała: "Gdybym nadal odpowiadała za ten serial, powiedziałabym reżyserowi: dał pan dupy, zatwierdzając te rekwizyty".
Łepkowska na łamach mediów mówiła, że do Kożuchowskiej nie miała pretensji o to, że przechodzi do innego serialu. Bardziej zabolało ją to, iż o jej odejściu z "M jak miłość” najpierw dowiedziała się prasa, a później twórcy serialu. "Dopiero po publikacji oświadczenia Kożuchowskiej, które trafiło chyba nawet do Polskiej Agencji Prasowej, agent aktorki przyszedł do Tadeusza Lampki, by poinformować o jej decyzji. A potem ja się dowiedziałam. Małgosia zadzwoniła do mnie tego samego dnia wieczorem i powiedziała "Dzwonię do Ciebie, pewnie już wiesz...". Na co ja odpowiedziałam: "Tak, wiem Małgosiu, ale niestety nie od Ciebie" – mówiła na łamach "Dziennika Zachodniego" Łepkowska.
Łepkowska kilkakrotnie podkreślała w mediach, jak bardzo była zawiedziona zachowaniem aktorki. Gdy gwiazda wreszcie odeszła z serialu, Łepkowska z rozbrajającą szczerością podkreślała, że kariera Kożuchowksiej niespecjalnie rozwinęła się po odejściu z „M jak miłość”. "Małgosię bardzo lubię. Ale szkoda mi jej, powiem szczerze. Angażowaliśmy ją do "M jak miłość" jako aktorkę teatralną, jedną z ulubionych aktorek Jerzego Jarockiego. Serial w pewnym momencie zaczął jej ciążyć. Ja to rozumiałam. Rozumiem też, że gdy była w ciąży, przestała grać w teatrze, ale mam wrażenie, że ona już teraz nie chce do tego teatru wrócić. 


Łepkowska krytycznie o "Drugiej szansie"
Skrytykowała również serial "Druga szansa”, w którym Kożuchowska gra główną rolę. "Gra kolejny sezon "Drugiej szansy", choć to próba wyciskania cytryny, w której nie ma już kropli soku. Rozumiem, że to buduje jej wartość marketingową i reklamową, że życie ma swoje prawa i trzeba płacić rachunki, ale mi jej szkoda. Ona powinna wrócić do teatru. Gdy ją widzę kolejny rok jako Borecką na zmianę z Boską, to muszę przyznać, że jej decyzja o odejściu z "M jak miłość" przestała mieć swoją wagę”.


Słynnej scenarzystce zdarzyło się też wytknąć wiek Kożuchowskiej. "Małgosia wchodzi w dość trudny wiek dla aktorek. Po czterdziestce są one zbyt dojrzałe na granie dziewczyn amantek, ale jeszcze za mało dojrzałe, by grać matki, babcie. Poza tym jest bardzo mało ról dla aktorek w tym wieku – powiedziała w rozmowie z tygodnikiem "Gwiazdy".

Napisze dla niej rolę?

Łepkowska na tym nie poprzestała. W niedawnym wywiadzie z „Fleszem” zaatakowała producentów „Drugiej szansy”, którzy jej zdaniem zupełnie nie dbają o to, aby serialowe sceny były jakkolwiek realne. "Kiedy widzę, jak w "Drugiej szansie" biedna, skazana na prace społeczne Małgorzata Kożuchowska pcha wózek z brudną pościelą, jest przy tym elegancko uczesana i umalowana, a „brudna pościel” tak naprawdę jest czysta, tylko lekko pomięta, to chce mi się śmiać. To jest ten rodzaj lukrowania rzeczywistości, którego nie znoszę" – przyznała.


Dodała także, ze Kożuchowska stała się więźniem swojego idealnego wizerunku i obsadzana jest w bliźniaczo podobnych rolach, które dodatkowo ten wizerunek utrwalają. Scenarzystka przyznała, że chciałaby napisać rolę dla Kożuchowskiej, ale zupełnie inną i nie tak idealną niż dotychczasowe. "Uważam, że jest dobrą aktorką i byłaby w  stanie to zagrać. Chciałabym zobaczyć ją w scenach, gdzie musiałaby zagrać przeciwko swojemu obecnemu wizerunkowi, które wymyśliły jej gazety, ale który i ona sama utrwala. Stała się jego więźniem. Ale wciąż liczę, że ktoś zaproponuje jej rolę ,dzięki której będzie mogła wreszcie wytarzać się trochę w błocie” - powiedziała we „Fleszu”.

Małgorzata ma dystans do wypowiedzi Łepkowskiej
Kożuchowska, która w mediach rzeczywiście przedstawiana zawsze jest idealnie: przykładna żona, mama, a przy tym zawsze świetnie ubrana, uczesana i umalowana, wydaje się podchodzić do słów Łepkowskiej z dystansem. Niespecjalnie komentuje docinki scenarzystki. Relacja obu pań jest trochę słodko-gorzka. Łepkowska z jej strony krytykuje wizerunek aktorki, z drugiej zaś z zachwytem komentuje jej zdjęcia na Facebooku. "Twoje nogi to jest dobro narodowe" – napisała niedawno pod zdjęciem aktorki z zimowych ferii.

Zresztą Kożuchowska to nie jedyna aktorka krytykowana przez popularną scenarzystkę. Swego czasu dostało się również Katarzynie Zielińskiej. Według Łepkowskiej, aktorka nie nadaje się do grania wielkich ról teatralnych. W tej całej sytuacji poza publicznym wbijaniem szpil Kożuchowskiej, niesmak chyba najbardziej budzi to, że kto jak kto, ale Łepkowska nie jest dobrym przykładem osoby, która powinna wypowiadać się o jakości polskich seriali. W końcu „Korona Królów”, w której Łepkowska jest konsultantką literacką serialu, zbiera cięgi za przekłamywanie historii i oszukiwanie widzów.