Tinder wprowadza najgłupszą opcję w historii. Użytkownicy wyjaśniają nam, kto pierwszy powinien "zagadać"

Tinder wprowadza opcję, która nie wszystkim będzie się podobać
Tinder wprowadza opcję, która nie wszystkim będzie się podobać Fot.123rf.com
Tinder wprowadza zmianę, która mocno podzieliła jego użytkowników. Popularna aplikacja wprowadzi opcję, pozwalającą zacząć rozmowę tylko kobiecie, mimo że obie strony "stworzyły parę". Póki co zmiana ma być opcjonalna. Kobiety mogą ją wybrać lub też zostać przy dotychczasowych ustawieniach. Jedni uważają, że pomysł Tindera jest przyzwoity, drudzy, że nowa opcja to kompletny bezsens. Zapytaliśmy czytelników, co sądzą o nowej funkcji Tindera.

Tinder pojawił się w Polsce kilka lat temu i szybko podbił serca wszystkich tych, którzy szukają zarówno wielkiej miłości, flirtu a także niezobowiązującego "one night stand", czyli przygodnego spotkania na seks. Do tej pory, dzięki darmowej aplikacji "tworzyliśmy pary", klikając na zdjęcie osoby, która nam się spodobała. Jeżeli zrobiły to obie strony, wtedy można było rozpocząć rozmowę i jak to w przypadku aplikacji randkowych bywa, czekać na rozwój sytuacji, doprowadzających najczęściej do spotkania w realnym świecie.

Opcja, która ma być wprowadzona (co prawda jeszcze nie wiadomo dokładnie kiedy) pozwalać będzie tylko kobietom rozpoczynać rozmowę, mimo stworzonej przez obie strony pary. Funkcja ma być opcjonalna. Jeżeli kobieta będzie chciała, może ją zaznaczyć i sama zadecydować, do kogo się odezwie lub też wyłączyć i powrócić do starych ustawień. Wtedy kontakt inicjuje kobieta albo facet.
To kopia innego serwisu randkowego?
"Kobiety często nie chcą czuć presji związanej z rozpoczynaniem rozmowy z nieznajomym, jeśli jednak to lubią, to jest dla nich wspaniała opcja. Dawanie ludziom wyboru sposobu rozpoczynania znajomości w porównaniu do mówienia im z góry, jak ma się to odbywać, robi wielką różnicę" - zapowiadają twórcy popularnej apki. W sieci nie brakuje komentarzy, że pomysł skopiowany jest z innej aplikacji.

Chodzi dokładnie o portal "Zaadoptuj faceta", założony kilka lat temu przez dwóch Francuzów: Manuela Conejo i Florent Steinera. Tam formuła platformy działa na zasadzie sklepu, gdzie kobieta jest klientką, a mężczyzna produktem. Facet nie może pierwszy zainicjować kontaktu, póki nie zostanie umieszczony w... koszyku. Mężczyźni, którzy zostali zapytani, co sądzą o tym kontrowersyjnym pomyśle, reagowali oburzeniem lub śmiechem. Podobna reakcja jest w przypadku opcji wprowadzonej przez Tindera.

¿Alguien está desesperado? #tindercolombia #tinderchats #tinder

Post udostępniony przez Tinder Chats Colombia (@tinder.colombia)

"Dobrze, może ograniczy to seksualne przywitania"
Dziewczyny i kobiety, korzystające z Tindera mają na temat nowej funkcji bardzo różne opinie. – Ja tam się cieszę, że powstanie taka opcja, bo być może pozwoli na ograniczenie zaczynania rozmowy od seksualnych propozycji, albo podtekstów facetów, sugerujących tylko jedno. Choć nigdy nie wiadomo, czy gdy ja pierwsza napiszę do faceta, to ten mi odpowie. Ponoć oni nie lubią, jak to kobieta inicjuje kontakt - powiedziała nam Basia.


– Ja raczej zostanę przy starej opcji. Nie mam potrzeby, żeby pierwsza zaczynać rozmowę. Jestem na Tinderze od kilku miesięcy i na szczęście nigdy nie miałam sytuacji, żeby facet chamsko się do mnie odnosił lub od razu proponował seks - dodaje Natalia.
Nachalni użytkownicy są niestety obecni na Tinderze. "Może lepiej, zamiast tak bezsensownej opcji, popracować na przykład nad rozwojem narzędzi blokowania niechcianych, namolnych, chamskich rozmówców? Przecież to bez sensu, ludzie są różni, niektórzy naprawdę mogą mieć problemy z rozpoczęciem rozmowy, a jak ktoś zaczepi, to już leci" - skomentowała Blanka. Są również dziewczyny, które nie mają z nową funkcją aplikacji żadnego problemu.

– Jak mi się ktoś podoba, to do niego zagaduję. Jeżeli nie odpisze, trudno. Ale taki jest Tinder, bez spinki - powiedziała nam Paulina.

"Dyskryminacja", "Jeśli to będzie stałe, to mogą zawijać interes"

A co na to faceci? Dla niektórych ta opcja jest kompletnie bez sensu, bo skoro obie strony wzajemnie "zmaczowały się", to dlaczego obie nie mogą do siebie napisać, tylko liczyć na szczęście, że a nuż internetowa wybranka odezwie się. Nie brakuje też komentarzy sugerujących, że mężczyźni dzięki opcji Tindera będą zachowywać się, jak niektóre użytkowniczki.

"No i prawidłowo. Panowie - w końcu poczujemy się adorowani i będziemy mogli zachowywać się jak większość dotychczasowych użytkowniczek. Brawa dla deweloperów. Teraz to my będziemy odpisywać po godzinie w stylu "aha", "ok", no to fajnie" - napisał Karol.

Panowie oprócz komentarzy w stylu "bez sensu" oraz "dyskryminacja płci" podeszli też do nowej opcji Tindera z humorem: "To się może skończyć tylko buntem księżniczek, zamknięciem serwerów i spaleniem administratorów na stosie" - napisał Karol. Według niektórych, jeżeli opcja weszłaby na stałe, to twórcy Tindera mogą "zawijać biznes".

Z funkcji aplikacji niezadowoleni są też "zdobywcy", którzy nie lubią, jak dziewczyna sama ich zagaduje. – Facet to zdobywca, to on ma pierwszy sprowokować kontakt i sprawić, że dziewczyna wpadnie w jego sidła. A tak, to trochę słabo, że sam pierwszy nie będę mógł się do niej odezwać - zdradził Patryk.

Na razie obie strony nie muszą się martwić, gdyż dokładna data nowej opcji nie jest jeszcze znana. Póki co warto korzystać z Tindera w taki sposób, jaki chcemy. A jak wiadomo, związków czy rozmaitych relacji z tinderowego świata przeniosło się do "realu" całkiem sporo.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...