"Nie chciała sobie pomóc, to ma". Ludzie nie potrafią zrozumieć, że w walce z alkoholizmem kobietom jest trudniej

Agnieszka Kotulanka nie żyje. Śmierć wieloletniej gwiazdy klany przypomniała o problemie alkoholizmu wśród kobiet.
Agnieszka Kotulanka nie żyje. Śmierć wieloletniej gwiazdy klany przypomniała o problemie alkoholizmu wśród kobiet. Fot. Jerzy Gumowski / Agencja Gazeta
Mimo że wychodziła powoli na prostą, przegrała walkę. Agnieszka Kotulanka od dawna zmagała się z chorobą alkoholową, jednak mimo wielu prób nie udało jej się z niej wyjść. Więcej szczęścia miały aktorki Stanisława Celińska czy Edyta Olszówka, które od wielu lat żyją w trzeźwości. – Uzależnienie od alkoholu jest demokratyczne, bo sieka wszystkich równo, ale kobiety mają zdecydowanie bardziej pod górkę niż mężczyźni, żeby się od niego uwolnić – zauważa Ireneusz Margol, terapeuta uzależnień.

Życie nie oszczędzało Agnieszki Kotulanki. Nieudane małżeństwo, rozczarowanie w kolejnym związku oraz samotność doprowadziły ją do choroby, z którą nie mogła sobie poradzić. I choć już wydawało się, że jest lepiej, przegrała. – Kilka miesięcy temu spotkaliśmy się w Legionowie. Mówiła mi, że postanowiła wyjść z nałogu, bo zrozumiała pewne rzeczy, które wcześniej do niej nie docierały. Leczyła się. Myślałem, że już jest dobrze. Sprawiała dobre wrażenie – powiedział w rozmowie z "Faktem" Andrzej Grabarczyk, kolega z planu "Klanu", w którym Kotulanka grała wiele lat.

Sama terapia to nie wszystko
Jak zauważa terapeuta uzależnień Ireneusz Margol, jeżeli chora osoba nie będzie pracować nad sobą, prędzej czy później wróci do picia. – To, że ktoś podjął terapię i ją zrealizował to jedno, ale jeżeli po jej ukończeniu człowiek nie będzie nad sobą pracował i nie realizował zaleceń, będzie pozostawiony sam sobie, to wróci do picia. Jest coś takiego jak psychiczne mechanizmy uzależnienia. Człowiek jest nieświadomy, że one występują. A te mechanizmy zniekształcają postrzeganie rzeczywistości. Wtedy taka osoba zaczyna wchodzić w stare schematy i wraca do picia – podkreśla. I dodaje, że kobiety mają znacznie bardziej pod górkę niż mężczyźni w kwestii alkoholizmu.
– Panuje przekonanie, ze facet musi się odstresować, bo robi karierę. Przecież coś mu się od życia należy, jak ten przysłowiowy kieliszek. Człowiek sukcesu sięga po alkohol. Ale kobieta? Jak może pić, skoro jest żoną, matką, która też pracuje. Pijąca kobieta narażona jest na ostracyzm społeczny. O ile uzależnienie jest chorobą demokratyczną, bo sieka wszystkich równo, to podejście do tych osób uzależnionych jest zdecydowanie nierówne i niesprawiedliwe. Droga do leczenia w przypadku kobiet jest o wiele dłuższa, niż u mężczyzn – mówi terapeuta w rozmowie z naTemat.pl.

Wspólnym mianownikiem zarówno u kobiet, jak i mężczyzn borykających się z alkoholizmem jest depresja, z którą zmagała się też Agnieszka Kotulanka. – Lek na depresję u osób uzależnionych to picie. Bo pijemy, żeby zapomnieć o problemach i żeby lepiej się poczuć. I to jest takie błędne koło. Kobiety rzadziej też niż mężczyźni decydują się na terapię odwykową. – Zdarza się, że na leczeniu odwykowym 80 proc. stanowią mężczyźni, a 20 proc. kobiety w różnym wieku i statusie społecznym. Ale musi dziać się już coś złego, żeby zdecydowały się podjąć leczenie – podkreśla Margol.
Bo kobiety często piją samotnie, w ukryciu, doświadczając poczucia winy i wstydu. Na odwyk zdecydowała się modelka Ilona Felicjańska, która otwarcie mówi o swoim alkoholowym problemie. Sześc lat temu celebrytka trafiła na ośmiotygodniową terapię w podwarszawskim szpitalu w Tworkach. Jednak wcześniejsze próby wyjścia z nałogu kończyły się porażką. I choć wydawało się, że pokonała chorobę, rok temu paparazzi przyłapali ją z kieliszkiem prosecco w dłoni. "Felicjańska wróciła do picia" – huczały media.


"Nie, absolutnie nie wróciłam do picia. Tak, spróbowałam prosecco, to był pierwszy raz po siedmiu latach. Bałam się reakcji rodziny, że oni nie zrozumieją i że to oni znów będą się bać. Wytłumaczyłam im. Moja mama była przerażona, ale powiedziałam: taka moja droga, już się nie bój. Jeżeli mam się potknąć, to się potknę, ale już tyle razy się potykałam, że wiem, jak się wstaje. Nie potknęłam się i nie zmieniłabym nic w moim życiu. (...) Jeszcze bardziej poznałam siebie i mój umysł. On mówi: tak, napij się, napij, będzie fajnie, a ja już wiem, że nie będzie. Ja nie chcę się już niczego bać. Jest to kwestia świadomości. Jedno czego nadal nie potrafię, to nie mam umiaru. Mój organizm lubi alkohol i mogę nie zauważyć, że ten kieliszek nie jest już potrzebny. Ale następnego dnia się budzę i nie mam już tych ciągów alkoholowych. Mam za dużo do stracenia. Nie chcę wracać do picia – mówiła modelka w programie "Gwiazdy Cejrowskiego".

Znane alkoholiczki nie piją od lat
Do picia i przeszłości nie chce wracać Stanisława Celińska, która żyje w trzeźwości już prawie trzydzieści lat. – To, że udało się wyjść z alkoholizmu, naprawdę jest cudem. Jeszcze podczas picia modliłam się, żeby Bóg odjął mi ten problem. Oczywiście bardzo tego chciałam i przede wszystkim przyznałam się do tego sama przed sobą. I pewnego dnia, zostało mi to odjęte, przez duże "o" – mówiła Celińska w jednym z wywiadów.

Od lat nie pije również Edyta Olszówka. Swego czasu media rozpisywały się o jej awanturze ze stewardessą na pokładzie samolotu, gdy ta nie chciała jej podać kolejnego kieliszka szampana. – Wiedziałam, że za dużo piję. Zmroziła mnie książka prof. Wiktora Osiatyńskiego. Zapamiętałam z niej, że alkoholik jako ostatni mówi o sobie, że nim jest. Nie chciałam żyć w zakłamaniu... Utraciłam godność w oczach samej siebie... Każdy dzień to małe zwycięstwo, ale z alkoholizmem borykasz się do końca – mówiła aktorka w wywiadzie dla "Elle".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...