Historia kobiety, która porzuciła depilację wywołała burzę. Dlaczego życie wbrew kanonom piękna budzi takie emocje?

Przeciwstawianie się obowiązującym kanonom piękna nieustająco budzi kontrowersje
Przeciwstawianie się obowiązującym kanonom piękna nieustająco budzi kontrowersje Fot. Instagram
Projekt Body Hair Movement, stworzony przez Gdyniankę, która postanowiła powiedzieć stop narzuconym odgórnie standardom piękna podzielił odbiorców. Część stanęła po stronie dziewczyny twierdząc, że każdy powinien z własnym ciałem robić to, na co ma ochotę. Znaleźli się jednak i tacy, którzy pomysł potępili twierdząc, że to po prostu nieestetyczne. Dlaczego takie, bądź co bądź, osobiste decyzje wciąż wywołują burzliwe dyskusje?

"Nieestetyczne", "Paskudne" – to tylko niektóre określenia, które pojawiły się w komentarzach do tekstu o 28-letniej Soni, która postanowiła żyć w zgodzie ze sobą i zrezygnować z ogólnie przyjętych kanonów, których współczesny świat wymaga od kobiet. Dziewczyna, która postanowiła całkowicie zaprzestać depilacji przez jednych jest podziwiana, a wśród innych budzi zdziwienie.

Kanony piękna, na przestrzeni lat, zmieniały się wielokrotnie i z perspektywy czasu nie zawsze postrzegane są pozytywnie. Rubensowskie kształty, popularne w XVII wieku, dziś prawdopodobnie zostałyby uznane za poważną nadwagę albo zaniedbanie wynikające z braku ćwiczeń. Kobiece, obfite biodra Marilyn Monroe ustąpiły miejsca chłopięcym sylwetkom promowanym przez projektantów mody i kolorowe magazyny. W dobie Instagrama, na którym wciąż oglądamy piękne kobiety o idealnie gładkiej skórze i perfekcyjnie wyrzeźbionej sylwetce każde odstępstwo od ogólnie przyjętej „normy” spotyka się z, bardziej lub mniej dosadną, krytyką. Czy działanie wbrew regułom może mieć większy sens?
Kanony piękna nieustannie się zmieniają. To zjawisko głęboko zakorzenione w kulturze. Fakt niezrozumienia dla dawnych trendów również wydaje się naturalny. – Wystarczy spojrzeć na historię rzeźby Wenus z Wilendorfu, która dawniej była kwintesencją kobiecości. Szerokie biodra i krągłości uważane były za symbole płodności, świadczące o predyspozycjach do posiadania dzieci – mówi w rozmowie z naTemat psycholog i kulturoznawca Przemysław Staroń.

– Ostatnio Facebook ocenzurował fotografię rzeźby, uznając ją za nieodpowiednią. To właśnie social media, takie jak Facebook i Instagram, są w pewnym sensie odpowiedzialne za współczesne kanony piękna. Gładkie ciała dziewczyn na Insta sugerują, że to właśnie tak powinna wyglądać kobieta. Podobnie jest zresztą w przypadku facetów, u których kwestia owłosienia również jest znacząca – im bujniejszy mają zarost, im bardziej inspirują się stylem "drwaloseksualnym", tym bardziej – wedle aktualnych, powiązanych z "drwaloseksualizmem" kanonów - są męscy.

Internet i social media kreują aktualne kanony piękna. Pokazują obraz kobiety, który narzuca pewne normy, których spełnienie ma zapewnić wygląd idealny. Oczywiście to rzeczy niemożliwe do spełnienia przez każdego, zatem nic dziwnego, że dużo kobiet przeciwko tym kanonom się buntuje i promuje naturalność. Ruch body positive na całym świecie ma tysiące zwolenników i zwolenniczek, którzy udowadniają, że bycie sobą jest ok a pewne mankamenty i niedoskonałości są naturalne i trzeba je zaakceptować. Dążenie do wymyślonego ideału za wszelką cenę nie ma sensu.

– Przy tworzeniu tego typu projektów i ingerowaniu w wygląd niezwykle istotna jest motywacja – zauważa Staroń. – Jeżeli robimy coś wbrew trendom czy aktualnym tendencjom tylko dla samego faktu wzbudzenia kontrowersji, nie ma to żadnego sensu. Natomiast jeżeli takie działania faktycznie mają pozwolić na swego rodzaju wyzwolenie się ze wszechobecnej presji, pójście pod prąd i walkę ze stereotypami – jak najbardziej to popieram. Podążanie za czymś tylko dlatego, że jest to modne, nie jest istotnym projektem, a jedynie kolejnym uzależnieniem. Jeżeli działania są jednak motywowane chęcią życia zgodnie z samym sobą, to rzeczywiście mogą pomóc – stwierdza.


– Warto zwrócić uwagę, że aktualnie żyjemy w czasach kreacji, idealizacji ciała. Pojawienie się u ludzi chęci przeciwstawienia się tego typu normom jest całkowicie naturalne. Projekty propagujące ruch body positive są ważne, ponieważ mogą wpłynąć na rzeczywistość. Nie wszystkim musi się to podobać – to kwestia gustu i indywidualnego poczucia estetyki – jednak mocne hejtowanie tego typu projektów i działanie w myśl zasady „nie znam się to się wypowiem” nie powinno mieć miejsca. To krzywdzące zarówno dla autorów postów, jak i dla samego przekazu, który przez to może stracić na wartości – ocenia nasz rozmówca.
Fakt, że ruchy typu #bodypositive prowokują dyskusje i róznego rodzaju komentarze to tak naprawdę pozytywna sprawa a Instagram, który promuje wyidealizowane ciała jest też polem do publikacji ruchów działających w kontrze do powszechnie przyjętych ideałów.

– Internet pozwala wyjść poza kanony piękna i daje przestrzeń ruchom takim jak body positive – mówi dr Karol Jachymek, kulturoznawca związany z SWPS. – Rzeczywistość wirtualna się zmienia, pokazuje, że każde ciało jest piękne. Komunikowanie różnych rodzajów ciała w social mediach pomaga je dostrzec i ma wpływ na pozainternetowe realia. Wystarczy spojrzeć na publikowane w magazynach sesje bez retuszu czy reklamy z modelkami plus size. Dyskusje i kontrowersje tworzące się w okół sprzeciwów odnośnie przyjętych kanonów piękna są dobre i potrzebne, ponieważ właśnie dzięki nim ruchy takie jak body positive zyskują rozgłos – podsumowuje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...