Za kulisami pokazu mody Łukasza Jemioła: "Ja w ten dzień jestem wyluzowany. Wyciszam się i nie odbieram telefonów"

Łukasz Jemioł tuż przed pokazem
Łukasz Jemioł tuż przed pokazem Fot. Maciej Stanik
Pokaz mody to dla projektanta wydarzenie, które musi być dopięte na ostatni guzik i nie ma mowy o wpadce i pomyłce. Dzień pokazu to nie tylko praca projektanta, ale też całego grona wizażystów, reżysera widowiska, stylistki czy też ekipy technicznej. Podkreśla to Łukasz Jemioł, którego pokaz kolekcji wiosna-lato 2018 odbył się w czwartek wieczorem w postindustrialnych wnętrzach warszawskiej Starej Drukarni. Jak wygląda dzień projektanta i przygotowanie show na kilka godzin przed jego rozpoczęciem? Sprawdziliśmy to, będąc za kulisami.

Dzień pokazu mody to zarówno dla projektanta, jak i całej ekipy najgorętszy moment. Przygotowania do wieczornego wydarzenia trwającego kilkanaście minut pochłaniają cały dzień. Pierwsze prace, takie jak wyposażenie backstage’u, zaczynają się już od wczesnego poranka. Najważniejsza osoba w całej ekipie, w tym przypadku Łukasz Jemioł, nie musi być obecna przy wszystkich pracach. Dla niej najważniejszym momentem w ciągu dnia pokazu są poranne przymiarki kolekcji. –Najbardziej stresujący moment w ciągu dnia to miary poranne, bo widzimy modelki pierwszy raz w ubraniach z kolekcji. Muszą wyglądać na nich perfekcyjnie. Przymiarki zajmują najwięcej czasu – zdradza nam Jemioł tuż przed pokazem.
Nad reżyserią widowiska czuwa Kasia Sokołowska
Pojawiam się w przestrzeniach Praskiej Drukarni przed 18. na próbie generalnej. To moment, w którym ekipa ostatecznie sprawdza światła, muzykę, wizualizacje. Modelki, już umalowane, choć jeszcze w swoich ubraniach maszerują po wybiegu. Nad reżyserią widowiska czuwa energiczna Kasia Sokołowska, która współpracuje z Łukaszem Jemiołem przy tworzeniu pokazów od piętnastu lat.

– Ta współpraca oparta jest na zaufaniu. Bez tego po prostu nie da się zrealizować wydarzenia. Oczywiście przy każdej realizacji to projektant skupia się na czymś bardziej, coś go bardziej emocjonuje. Z Łukaszem w tworzeniu pokazu dajemy sobie dużo swobody, ale najważniejszy jest efekt, czyli że zmierzamy do jednego celu – mówi Kasia Sokołowska i dodaje że mimo wielu lat w zawodzie, praca w dalszym ciągu jest dla niej wyzwaniem. – Reżyseria pokazów to nieustająca gra i wyzwanie. Z każdym pokazem niesiemy nową emocję, energię i zupełnie inny klimat. Dzisiaj będzie bardzo magicznie – zdradza tajemniczo.
Choć sam pokaz mody to piękne widowisko trwające kilkanaście minut, w rzeczywistości to ogromne przedsięwzięcie. – Oprócz zmagań artystycznych, to również wyzwanie logistyczne i produkcyjne, nad którym pracuje cały sztab ludzi. My też walczymy z budżetami, z sytuacjami, które nas ograniczają. Moda w Polsce nie jest branżą, która jest dobrze dofinansowana i my się z tym zmagamy – podkreśla.
"W dzień pokazu jestem wyluzowany"
Łukasz Jemioł podczas ostatnich przygotowań wszystkiego dogląda osobiście. Ciężko z nim porozmawiać, bo cały czas albo poprawia ubrania na modelkach, albo skupia się na rozmowie ze stylistką pokazu -Agnieszką Ścibior. Dzień, w którym debiutuje z nową kolekcją, może wydawać się dla projektanta mocno stresujący, jednak u Łukasza jest odwrotnie. – Dziś jest przyjemnie, hardkor był przez ostatni tydzień. Dopinanie kolekcji, którą się robi pół roku, musi wejść w ostatnią fazę. Trzeba zobaczyć wszystkie sylwetki, coś doszyć lub zmienić. Jeszcze wczoraj przerabialiśmy ubrania. To jest taka nieustająca, kreatywna i fajna praca. Dzisiaj jestem wyluzowany, oczywiście mam dużo rzeczy na głowie, ale i tak jest spokojnie – zdradza

Łukasz podobnie jak Kasia zwraca uwagę na to, że pokaz mody jest ogromnym wydarzeniem pochłaniającym mnóstwo czasu i pieniędzy. – Przy takim wydarzeniu pracuje 300 osób i to jest gigantyczny projekt, który kosztuje bardzo dużo pieniędzy. Każdy pokaz to taka mała kawalerka w Warszawie.
Projektant, mimo że w dniu pokazu podchodzi do wszystkiego ze spokojem, unika odbierania telefonów. – Staram się wyciszyć i nie chcę już tego harmideru. Ludzie potrafią do mnie dzwonić i pytać o zaproszenia, które dystrybuowane są dwa tygodnie wcześniej. Dlatego nie odbieram telefonów w tym dniu – mówi.
Kolekcja inspirowana Ameryką Południową
Kolekcja, którą Łukasz zaprezentował 8 marca w Dzień Kobiet, to inspiracja podróżami, szczególnie Ameryką Południową. – Dużo jest zwiewnych rzeczy. Dominują kolory Patagonii takie jak biel, szarość czy beż. Ta kolekcja jest mocno tropikalna, ale bardzo przefiltrowana przez moją estetykę. Jest kolorowo, świeżo, letnio – opowiada. Łukasz przy jej tworzeniu inspirował się też muzyką, sztukami wizualnymi, filmem czy teatrem. – Szukam w tym, co oglądam na co dzień w kinie, w teatrze. Staram się dużo jeździć po świecie, oglądać różne wystawy. To mnie nakręca.
Projektant podsyła pomysły reżyserce jego pokazów, Kasi Sokołowskiej. – Dużo rozmawiamy i pomysły same się rodzą. Fantastycznie się rozumiemy. Pracujemy ze sobą 15 lat i po tak długim czasie współpracy wiemy, jakie emocje chcemy wywołać. Jesteśmy fajnym teamem - tak Łukasz podsumowuje zawodowe relacje z Sokołowską.

Tak – między rozmowami z Kasią, Łukaszem i obserwacją tego, co dzieje się za kulisami – dotrwałam do finałowego punktu wieczoru, czyli pokazu. Na wielkim telebimie delikatne wizualizacje, z głośników sączy się piosenka "Mystery of Love" z filmu "Call me by your name”. Na wybieg w zwiewnych stylizacjach wchodzą modelki. Całość trwa kilkanaście minut. – Warto uczestniczyć w pokazach, bo są unikatową, piekną i ulotną sytuacją – podsumowuje projektant.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...