Fotograf Tomek Drzewiński: "O fotografii mody rozmawiam prostym językiem. Moje spotkania to budowanie społeczności"

Tomek Drzewiński w pracy
Tomek Drzewiński w pracy Fot. Daniel Petryczkiewicz
Pracował jako fotograf zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Jednak to opowiadanie o modzie i osobowościach ze świata fotografii daje mu olbrzymią satysfakcję. Tomek Drzewiński zaledwie od kilku miesięcy prowadzi w warszawskim Faktycznym Domu Kultury spotkania "ABC fotografii mody", na które ludzie dosłownie walą drzwiami i oknami. O tym w czym tkwi sekret popularności tych spotkań, jak wygląda rynek fotografii modowej oraz zarobki fotografa w Polsce i w USA opowiedział nam fotograf i coach Tomek Drzewiński.

Gdy po raz pierwszy trafiłam na spotkania prowadzone przez Tomka Drzewińskiego, zaskoczyła mnie ilość osób, która przyszła do Faktycznego Domu Kultury. Myślałam, że są to kameralne spotkania o fotografii mody, tymczasem w sali mieszczącej osiemdziesiąt osób, trzeba było dostawiać krzesła. Niektórzy kłębili się gdzieś w kącie, inni z kolei stali na zewnątrz, by co jakiś czas zaglądać do środka i na rzutnik, na którym Tomek wyświetla zdjęcia fotografów, modelek i sesji zdjęciowych.

Porzucił architekturę dla fotografii mody
Ale zacznijmy od początku. Zanim pojawiła się idea stworzenia takich spotkań, cofnijmy się wiele lat wstecz, do czasów studiów Drzewińskiego. – Studiowałem architekturę, ale ją porzuciłem. Od małego fascynował mnie rysunek i malarstwo. Przed wojskiem uciekłem do takiego studium dwuletniego. W morzu przeciętnych przedmiotów, jeden z nich był interesujący, czyli fotografia. Wykładowca prowadził ją w taki sposób i miał do niej tak wielką pasję, że ja się nią totalnie zaraziłem – opowiada nam Drzewiński.
Ponieważ Tomkowi nie do końca podobał się system edukacji w Polsce, sprawdził, jak wyglądają zapisy do szkół fotograficznych w Stanach Zjednoczonych. Udało mu się zdać egzamin do Parsons School od Design w Nowym Jorku. – Studiowanie fotografii za granicą było takim marzeniem dwudziestokilkulatka, który chciał zrobić coś niesamowitego.

Musiałem jakoś zdobyć pieniądze na naukę. To były takie kwoty których nie miałem. Napisałem ze sto listów do różnych fundacji, prezesów banków. Na szczęście pomogła mi jedna fundacja i szkoła w Stanach, która miała rozległy system stypendialny – wspomina fotograf.
Drzewiński studiował i jednocześnie asystował różnym fotografom, m.in. Szwajcarowi Michelowi Comte. – Miałem realne dotknięcie świata fotografii. Pracowałem wtedy z człowiekiem, który robił sesje zdjęciowe dla czołowych pism. Akurat, gdy ja asystowałem, powstawała sesja dla włoskiego "Vogue’a". Tak zacząłem poznawać, jak wygląda profesjonalny świat fotografii i sesja zdjęciowa – opowiada.

Współpracował z największymi polskimi czasopismami

Drzewiński w przerwach od zajęć na uczelni przylatywał do Polski, gdzie realizował sesje zdjęciowe, które pozwoliły mu spłacić studia. – Przyjeżdżałem do Polski, robiłem sobie przerwę w studiach na rok, pracowałem i znów wracałem do USA. Ostatecznie wrócił do kraju, by realizować się w zawodzie fotografa. Współpracował z największymi kobiecymi magazynami, m.in. z "Vivą!|, "Galą", "Maximem" i "Playboyem".– Robiłem dużo sesji ilustracyjnych, portretowych. Wtedy, w latach 2004-2005, polska moda zaczynała się dopiero rozkręcać, była mocno odtwórcza i zachowawcza – mówi.
Drzewiński pracował też po tej drugiej stronie barykady, pełniąc funkcję dyrektora artystycznego jednego z polskich magazynów. – Współpracowałem z fotografami, byłem odpowiedzialny za tę część wizualną pisma. To była fajna, kreatywna energia – podkreśla. Tomek był też wykładowcą w warszawskiej Szkole Fotografii. Po pewnym czasie stwierdził, że założy własną przestrzeń edukacyjną. – Kilka lat temu założyłem OOF Academy, aby pomagać młodym ludziom rozwijać pasję do fotografii. Jedna dziewczyna z OOF Academy zrobiła pierwszą solową wystawę w Warszawie, a niedawno pojechała z nią do Meksyku. Dostała się do prestiżowej szkoły fotograficznej w Londynie i tam realizuje swoje marzenia –opowiada z dumą i satysfakcją.

"Ludzie są głodni wiedzy podanej w przystępny sposób"

Kolejnym pomysłem Tomka było stworzenie takich spotkań, które pozwolą ludziom dowiedzieć się czegoś więcej o fotografii mody w sposób przystępny i opowiedziany prostym, nieakademickim językiem. – Powstała tak idea spotkań "ABC Fotografii mody", żeby opowiedzieć prosto o modzie. Język fotografii jest bardzo hermetyczny i to mnie bolało. Mimo że sam jestem po studiach fotograficznych, czasem mam wrażenie będąc na jakimś spotkaniu o fotografii, że muszę przynieść sobie słownik wyrazów obcych, żeby zrozumieć o co chodzi. Dlatego pomyślałem sobie, że będę rozmawiać z ludźmi o fotografii w sposób otwarty i przybliżać ludziom jej podstawowe aspekty. Ludzie są ciekawi, głodni wiedzy, ale podanej w ciekawy i jednocześnie prosty sposób – tłumaczy.


Mimo że "ABC fotografii mody” powstały zaledwie pół roku temu, do warszawskiego Faktycznego Domu Kultury, ściągają tłumy. Aby posłuchać opowieści Tomka o fotografii, sesjach zdjęciowych, czy modelkach, trzeba przyjść trochę wcześniej, bo bywa tłocznie. Osiemdziesiąt miejsc dostępnych w sali błyskawicznie zostaje zajęte. Ludzi to jednak nie zraża i potrafią kłębić się nawet na dworze, co chwilę zerkając na ekran rzutnika, na którym Drzewiński wyświetla sesje zdjęciowe. – Wymyśliłem że ABC fotografii mody będę robić dekadami. Zacząłem od lat 60. bo to jest okres, który mnie w fotografii mody fascynuje najbardziej. Te spotkania oprócz dostarczenia ludziom wiedzy, są próbą budowania społeczności. Zdarza się, że widzę te same twarze – zdradza Drzewiński.

Gdy obserwuję, kto przychodzi na spotkania Tomka dostrzegam osoby w różnym wieku: licealistki zafascynowane modą, studentki i studentów kierunków artystycznych, początkujących fotografów, oraz osoby, których temat fotografii i mody po prostu interesuje.
– My się spotykamy na żywo i rozmawiamy, co jest bardzo ważne. W czasach Instagrama, Tindera czy Facebooka wychodzenie do ludzi i podzielanie tematu, który nas interesuje, jest bardzo fajne i potrzebne – tłumaczy sukces darmowych spotkań fotograf.

Ludzie w ich trakcie są bardzo aktywni. Komentują sesje zdjęciowe i zadają dużo pytań organizatorowi. Dołączyć do wydarzenia można za pomocą Facebooka, odwiedzając stronę "O fotografii”, na której Drzewiński zamieszcza informacje o kolejnych wydarzeniach, ciekawostki na temat fotografów czy poszczególnych sesji zdjęciowych. – ludzie piszą, dyskutują na fan page’u. Bywa tak, że mają skrajne opinie co do zdjęć, które zamieszczam. Ale nie ma hejtu i wylewania szamba – komentuje.

Warsztaty fotograficzne dla wszystkich
Oprócz spotkań, na których o fotografii mody się dyskutuje, Drzewiński organizuje też warsztaty fotograficzne. – Wymyśliłem sobie, że dla tych osób, które chcą dotknąć esencji fotografii, zorganizują warsztaty fotograficzne. Są to na przykład podstawy z portretu, albo też takie zajęcia z XIX-wiecznej techniki mokrego kolodionu, pokazującą niezwykłą magię fotografii –opowiada Tomek.

Sam zainteresowany mimo że teraz bardziej fotografuje dla siebie i nie pokazuje swoich dzieł światu, nie może narzekać na brak zajęć. – Chcę, żeby te spotkania ABC fotografii mody urosły. Mam dużo pomysłów na nie, ale jeszcze nie mogę zdradzać szczegółów. Poza tym prowadzę warsztaty, pracuję jako coach, głównie z artystami z całego świata, gdzie rozmawiamy przez Skype. Poza tym jestem współtwórcą takiej aplikacji społecznej na telefony – wylicza Drzewiński.
Drzewiński nie wyklucza że powróci do zawodu fotografa mody. Sam o polskim rynku fotograficznym wypowiada się w pozytywnych słowach. – Rynek fotografii modowej w Polsce bardzo dojrzał. Jest wielu fotografów, którzy wypłynęli na szersze wody, robią sesje za granicą. Cieszy mnie to, że widzę coraz więcej fajnych zdjęć z polskiego podwórka fotograficznego. Fajnie też, że powstał polski "Vogue" – podkreśla.

Zarobki w Polsce i w Stanach są nieporównywalne
Gdy pytam o zarobki fotografa modowego w Polsce i Stanach Zjednoczonych, Tomek mówi, że są to nieporównywalne pieniądze. Według niego najbardziej dochodową gałęzią fotografii jest obszar beauty, czyli uroda. – Zrobienie zdjęcia i sprzedaż praw do niego na dany region albo świat to olbrzymie pieniądze. W polskiej przestrzeni fotograf zarabia na sesji którą zrobi i sprzedał do pisma w Polsce. Czasem sprzedaje jedno zdjęcie za trzysta lub pięćset złotych. W USA fotograf zarabia głównie na licencjach.

Drzewiński póki co nie narzeka, tylko planuje kolejne projekty i pomysły tematów do spotkań "ABC fotografii mody". – W marcu mamy przerwę techniczną, ale potem będziemy wkręcać się w historię fotografii mody 21 wieku. Poza tym mam w planach zrobienie kanału na YouTube. To będzie taki projekt, w którym opowiem ludziom o fotografii mody, ale po angielsku. Planuję też, aby ta idea spotkań o fotografii wyszła sobie latem w plener – podsumowuje.

Na razie Tomek zaprasza wszystkich 10 kwietnia na spotkanie "Heroinowy szyk lat 90”. Warto przyjść na nie pół godziny wcześniej, bo zainteresowanie jest tak duże, że możecie się na nie nie dostać.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...