"Kryzys wieku młodego" to nowa zmora ludzi w wieku 25-35. Brzmi zabawnie, ale jest jak najbardziej prawdziwy

"Kryzys wieku młodego" wynika ze zmian - zakończenia jednego etapu i konieczności wejścia w kolejnym. Może to być koniec studiów, wyprowadzka od rodziców albo przełomowe, 30. urodziny
"Kryzys wieku młodego" wynika ze zmian - zakończenia jednego etapu i konieczności wejścia w kolejnym. Może to być koniec studiów, wyprowadzka od rodziców albo przełomowe, 30. urodziny Fot. Youtube
Każdy słyszał o kryzysie wieku średniego. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach możemy obserwować również "kryzys wieku młodego". Tak, tak – dobrze czytacie. Jeśli jesteś w grupie wiekowej 25-35 lat i często dopadają cię czarne myśli związane z twoim życiem – zarówno prywatnym, jak i zawodowym – czujesz się oszukany przez rzeczywistość, która miała wyglądać zupełnie inaczej, najprawdopodobniej dopadł cię ten syndrom. To zjawisko coraz częściej dotyka młodych ludzi na całym świecie i wcale nie jest tak dziwne, jak mogłoby się z początku wydawać.

"Kryzys wieku młodego" zbadał brytyjski psycholog Oliver Robinson, który zauważył, że ponad połowa spośród badanej przez niego grupy millenialsów w wieku 25-35, zmaga się z problemami natury egzystencjalnej. Główne problemy dotyczyły pieniędzy (wskazało na nie aż 53 proc. osób), których millenialsi więcej wydają niż zarabiają. Na dalszych miejscach pojawiły się trudności ze znalezieniem właściwego partnera i odpowiedniej, satysfakcjonującej pracy. Z czego wynikają coraz powszechniejsze problemy młodych ludzi?

– Problemy związane z tak zwanym "kryzysem ćwierćwiecza" mogą wynikać z najróżniejszych czynników – opowiada w rozmowie z naTemat Joanna Gutral, psycholog z Uniwersytetu SWPS. – Zwykle podążamy utartym, dobrze znanym szlakiem: idziemy do podstawówki, gimnazjum i do liceum, w którym musimy już podjąć pierwszą ważną decyzję i postawić na profil klasy, w którym chcemy się uczyć. Może to zabrzmieć banalnie, ale ten nieistotny z pozoru wybór może rzutować na późniejsze życie i karierę. Po liceum idziemy na studia, a gdy się kończą, przychodzi pierwszy szok, ponieważ to moment, w którym musimy wreszcie wziąć życie w swoje ręce – wyjaśnia.
Psycholog zauważa,  że w całym tym pędzie i bezwiednym poruszaniu się po z góry wyznaczonych etapach edukacji często nie mamy czasu, żeby na chwilę zatrzymać się i zastanowić, co tak naprawdę nas interesuje. Chęć sprostania oczekiwaniom społecznym i wypełnienie, niekoniecznie własnych, ambicji sprawia, że wpadamy w wir, z którego potem ciężko się uwolnić. – Często wybieramy kierunek studiów nie dlatego, że się nim pasjonujemy, ale dlatego, że wydaje się nam prestiżowy albo dlatego, że idą na niego nasi znajomi. To jednak spory błąd, który może procentować w przyszłości – tłumaczy Joanna Gutral. – Po studiach zyskujemy zawód, w którym podejmujemy pracę, ale okazuje się, że nie spełnia naszych oczekiwań, więc opadamy z sił, myśląc, że to koniec lub w panicznej ewakuacji poszukujemy coraz to nowych kwalifikacji, nie mając gwarancji, że znajdziemy pracę w nowym fachu. W tych zmianach można się zapętlić i często może z nich wyniknąć jedynie frustracja i nerwy. 

– Sytuacja społeczna ludzi w XXI wieku bardzo się zmieniła. Już od pewnego czasu mówi się, że człowiek dojrzewa obecnie dłużej niż w czasach wcześniejszych, a co za tym idzie pewne cele takie jak posiadanie rodziny, stałej pracy i całkowite stanowienie o sobie, również przychodzą później – mówi w rozmowie z naTemat Mateusz Zaremba, socjolog z Uniwersytetu SWPS. – Liczne badania pokazują, że młode pokolenie chciałoby żyć na poziomie swoich rodziców i właśnie to uważa za cel i sukces. Czasem jednak ambicje są zbyt wygórowane w stosunku do możliwości i nadchodzi bolesne zderzenie z rzeczywistością.
Sama mam 28 lat i muszę przyznać, że myśl o nadchodzącej trzydziestce mnie przeraża. Nie dlatego, że będę "stara”, ale dlatego, że rzeczywistość i dorosłość wyglądają inaczej niż moje dziecięce wyobrażenie o niej – nie jestem w stanie stwierdzić czy lepiej czy gorzej, po prostu inaczej. Kiedy rozmawiam o tym z kilkorgiem znajomych – w moim wieku i odrobinę starszymi – w większości mają podobne refleksje. Co ciekawe – przede wszystkim dziewczyny przyznają się do tego, że inaczej wyobrażały sobie życie w wieku 25+ i że czasem prześladuje je irytujące uczucie porażki i niespełnienia określonych oczekiwań.


– Kiedyś wydawało mi się, że do 30-tki będę miała ustabilizowane życie - dobrą pracę, partnera i dziecko w drodze. Teraz widzę, że chwilowo to raczej nierealne – mówi jedna z moich rozmówczyń. I dodaje: – Czasem wydaję mi się, że chcę dostosować się do ogólnych - własnych, ale również społecznych - wymagań. Skupiam się na wielu rzeczach naraz, ale żadnej nie poświęcam wystarczająco dużo uwagi, efektem czego jest tkwienie w miejscu i ciągły stres. To trochę błędne koło, z którego w pewnym momencie ciężko się uwolnić.
W dzisiejszych czasach, pełnych możliwości i wyborów, ciężko wskazać konkretny cel, który chcemy osiągnąć. Możemy wskazywać na karierę, posiadanie rodziny czy naukę, jednak okazuje się, że według badań społecznych, co innego powoduje młodymi na całym świecie. Ludzie mają coraz więcej możliwości, a co za tym idzie muszą podejmować coraz więcej istotnych decyzji, które będą miały faktyczny wpływ na ich życie. 

– Patrząc na "kryzys wieku młodego" w kontekście społecznym warto zwrócić uwagę na pewne istotne zmiany. Dawniej, gdy człowiek urodził się w rodzinie robotniczej najprawdopodobniej również umierał jako robotnik. Status społeczny wynikał z urodzenia, a nie z wyboru – tłumaczy Mateusz Zaremba, który dodaje: – Teraz sytuacja wygląda inaczej - ludzie mają możliwość sami zmienić swój status i zadecydować o nim dzięki własnym działaniom, które – również z tego powodu – wiążą się z dużą odpowiedzialnością i obawą przed niepowodzeniem.

Rozterki związane ze znalezieniem pracy, podnoszeniem kwalifikacji i częstym przebranżowieniem się mają wpływ również na intymną sferę życia. Millenialsi przejęci walką o sukces finansowy, sprawy związkowe i rodzinne spychają na bok, co – jak zauważa Joanna Gutral – również może mieć wpływ na podkopywanie poczucia ich własnej wartości także ze strony rodziny, która nieustająco dopytuje, kiedy pojawią się dzieci i kiedy wreszcie może spodziewać się ślubu.

Strach przed porażką ogranicza millenialsów
Ogromny wpływ na działania młodego pokolenia ma również strach przed porażką – boimy się, że kolejny nasz  pomysł okaże się klapą, kolejny związek nie wypali a praca znowu nie sprosta oczekiwaniom - ani naszym ani naszych najbliższych. Obawy przed niepowodzeniem, według Joanny Gutral, wynikają również z tez głoszonych przez wszechobecne hurraoptymistyczne hasła, które przekonują nas, że świat należy do nas, że możemy wszystko. Wierzymy w to i gdy nam nie wychodzi uważamy się za nieudaczników, załamujemy się. To błędny schemat – warto wierzyć, że możemy wszystko, ale jednocześnie warto dać sobie możliwość popełniania błędów i nie traktować każdej, nawet najmniejszej, pomyłki jako porażki, która może zaważyć na całym naszym życiu.
Kryzys wieku młodego, podobnie jak dotykający osoby koło 50-tki kryzys wieku średniego, wiąże się ze zmianami - kończeniem pewnych etapów i rozpoczynaniem kolejnych. To zawsze wymusza pewną presję, do której jednak trzeba podejść z dystansem. Kryzys ćwierćwiecza występuje powszechnie, co w jakiś egoistyczny sposób, jest trochę pocieszające. Jeśli widzisz w sobie objawy "kryzysu ćwierćwiecza", posłuchaj świetnej i inspirującej przemowy Adama Poswolskyego na Ted Talks, albo zajrzyj na Instagram, gdzie pod hashtagiem #quarterlifecrisis znajduje się już ponad 100 tysięcy postów - być może czyjaś historia pozwoli ci spojrzeć na własną z innej perspektywy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...