"Warszawa ma dziwne poczucie humoru". Studenci z zagranicy zrobili z Pałacem Kultury coś czego my nie potrafimy

Przez niemal tydzień studenci z Polski i USA pracowali nad projektami, które "odczarują" spojrzenie na warszawski Pałac Kultury
Przez niemal tydzień studenci z Polski i USA pracowali nad projektami, które "odczarują" spojrzenie na warszawski Pałac Kultury Fot. Maria Pilipenko
Pałac Kultury i Nauki zamienił się w miejsce, w którym studenci poznańskiej School of Form Uniwersytetu SWPS i nowojorskiej Parsons School of Design, jednej z najlepszych szkół dla projektantów na świecie, "oswajali" budynek, który dla części polskiego społeczeństwa wciąż jest reliktem historii, o której nie chce pamiętać. Osoby, które nie są tak zżyte z warszawocentryczną dyskusją, a historię miejsca znają jedynie z relacji, potrafiły spojrzeć na to miejsce z zupełnie innej perspektywy.

W warsztatach wzięło udział 13 uczestników, a w zasadzie uczestniczek, bo jak powiedział nam Mateusz Halawa, kierownik zespołu nauk humanistycznych poznańskiej School of Form Uniwersytetu SWPS, w tym roku z dużej liczny zgłoszeń tak się zdarzyło, że wybrane zostały same kobiety. – Każda z nich zajmuje się czym innym - mamy osoby związane z teorią dizajnu, architekturą, urbanistyką, projektowaniem przedmiotu czy komunikacji. Wszystkie zdecydowały się zgłębić swoją wiedzę na podstawie fascynującego studium przypadku, jakim jest PKiN. Dla studentów z USA wydawać się mógł jedynie drapaczem chmur, choć jako budowla komunistyczna a nie kapitalistyczna, absolutnie nim nie jest. Dla Polaków to przede wszystkim budynek z historią, zdeterminowany pamięcią o Stalinie, ale także pamięcią codzienną - ogromna ilość warszawiaków uczęszczała tu w dzieciństwie na najróżniejsze zajęcia i to na tym basenie uczyli się pływać. PKiN to ikona Warszawy, która przez jednych znienawidzona a przez innych kochana, wciąż jest przedmiotem dyskusji. Ostatnio sam premier Morawiecki dołączył do grona tych, którzy chcą pałac wyburzyć.
Podczas tygodnia spędzonego w Warszawie zadaniem studentów było dowiedzieć się o Pałacu i Placu Defilad jak najwięcej - czytali artykuły związane z budynkiem, jego historią i relacjami z przestrzenią, co miało przygotować ich do przygotowania projektów aktywności związanej z Pałacem. W pracach młodym projektantom, poza Mateuszem Halawą pomagali również architektka Jola Starzak, antropolog Michał Murawski – autor książki "Kompleks pałacu" i Susan Yelavich – profesor design studies w Parsons School of Design. Całość była możliwa dzięki wsparciu Instytutu Adama Mickiewicza. Choć projekty tworzone przez studentów nie mają w założeniu być przygotowane do wykonania, to – jak podkreśla Halawa – wiele z nich ma taki potencjał i to pomimo faktu, że powstawały bardzo szybko.

– Grupy studentów są mieszane - zarówno jeśli chodzi kompetencje, jak i kraje pochodzenia. Studenci to nie tylko Amerykanie i Polacy, ale również przedstawiciele Chin, Kirgistanu czy Iranu, co samo w sobie jest ogromną wartością – opowiada Mateusz Halawa. – Studenci z innych krajów nie widzą PKiN tylko przez pryzmat politycznej afery. Oni zwrócili uwagę na inne aspekty, np. ludzi - dlaczego tak mało wiemy o codziennej pracy pracowników Pałacu, którzy sami o sobie mówią czasem jak o rozszerzonej rodzinie. To oni naprawiają tutaj przedmioty i instalacje, których na co dzień nie zauważamy, a bez których Pałac by nie funkcjonował. Ludzie stoją też za aktywizacją mieszkańców - PKiN to przecież ogromny ośrodek kulturowy. Dlatego jedna z grup zaproponowała stworzenie wizualnego archiwum uwidaczniającego, dokumentującego i celebrującego codzienną pracę troski o budynek, która w istocie jest troską o dobre relacje między warszawiakami.
Inna grupa, która dyskutowała między innymi o kontrowersjach w Polsce wokół okładki Vogue’a postanowiła rozbroić stereotyp, że PKiN to wielka, jednostajna, szara bryła, kojarząca się wyłącznie z dominacją Związku Radzieckiego. Kiedy weszli do środka i odkryli jego niezwykłe wnętrza i wyjątkową ornamentykę, zmienili zdanie o 180 stopni i na tych odkryciach oparli swój projekt. Wykorzystał on mechanizm pobliskiego Fotoplastykonu. Projektantki zaproponowały stworzenie na fasadzie budynku wzierników, które tworząc złudzenie głębi pokazywałyby różnorodność kolorowych ornamentów wewnątrz, które są często nieznane większości ludzi.
– Silny wpływ na nasze postrzeganie PKiN, zanim przyjechaliśmy do Warszawy, miały liczne teksty opowiadające o historii i tradycjach Pałacu, które czytaliśmy przed udziałem w warsztatach – opowiada naTemat jedna z amerykańskich studentek i dodaje: – Tło historyczne wykreowało u nas pewien obraz, który zmienił się gdy zobaczyliśmy budynek w rzeczywistości w piękny, słoneczny dzień. Również zielone podświetlenie, które zobaczyliśmy dopiero po zmroku, a które przywodziło na myśl klimat Frankensteina, robiło fajne wrażenie, którego się nie spodziewaliśmy, a które wpłynęło po części na nasze myślenie o tym miejscu. Warszawa ma też dziwaczne poczucie humoru, przekraczające granice, inne niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w Stanach, co również było ciekawe.
Pałac Kultury to społeczny kondensator, maszyna do wytwarzania relacji społecznych, która kiedyś była wykorzystywana w silnie propagandowy sposób. Właśnie dlatego dla wielu osób Pałac wciąż wydaje się koniem trojańskim stalinizmu – podkreśla Mateusz Halawa. – Tymczasem międzynarodowi studenci postanowili dołączyć do tych, którzy uważają, że w demokratycznym mieście Pałac może budować inne relacje społeczne. Zastanawiali się, co taki społeczny kondensator może zmieniać w 2018 roku. Warto zauważyć, że trafili na czas zmian, które mają duży wpływ na życie mieszkańców miasta.
– Przykładem może być choćby zakaz handlu w niedzielę, który jedna z grup wzięła za punkt wyjścia swojego projektu - kontynuuje Halawa. – Wiele ludzi ten dzień wykorzystywało na zrobienie zakupów na cały tydzień albo na wizytę w galerii handlowej i nagle ich rytuał musiał ulec zmianie i nie do końca wiedzą co z tym "nowym" czasem zrobić. To dla projektantów ciekawe wyzwanie, bo nagle pojawia się otwarcie na nowość i szansa na to, że ludzie zaczną wykorzystywać ten czas nie na rzeczy związane z komercją, a z kulturą czy sztuką, odkrytą na nowo w Pałacu. Ich projekt nie był przedmiotem czy budynkiem, lecz systemem dzielenia się wiedzą i umiejętnościami (od tańca, przez gotowanie, po programowanie), który ma pozwolić mieszkańcom Warszawy znajdować przyjemność we wspólnym przebywaniu w Pałacu.

Mateusz Halawa zauważa, że aby być dobrym projektantem – bez względu na to czy zajmujemy się modą, relacjami czy designem – jest wiedza o kulturze, społeczeństwie i człowieku. – Projektujemy dla ludzi a samo projektowanie jest sposobem zmieniania świata, w związku z czym trzeba to robić mądrze i odpowiedzialnie, zdając sobie sprawę z konsekwencji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...