Reanimujemy cerę na wiosnę. Testujemy dla was maseczki do twarzy. Które warto mieć w kosmetyczce?

Musimy przyznać, że czasem w tych maseczkach wygląda się naprawdę zabawnie.
Musimy przyznać, że czasem w tych maseczkach wygląda się naprawdę zabawnie. Fot. naTemat
Nie jest żadną tajemnicą, że skóra po zimie wygląda jak schabowy bez panierki: blado, szaro i nieapetycznie. Miesiące bez słońca dały w kość nie tylko samopoczuciu, ale też naszej skórze. Wiosna nieśmiało zagląda nam już w twarze, a my co? Nie zamierzamy powtarzać losu wampirów i ginąć od nadmiaru dobrej energii. Dlatego redakcyjnie podjęłyśmy decyzję: wychodzimy wiośnie naprzeciw i odświeżamy cerę! Zamierzamy solidnie ją nawilżyć, zregenerować i przywrócić jej dawny blask. Wiosną chcemy wyglądać wiosennie!

Wybierając maseczki starałyśmy się kierować zarówno ceną, jak i trendami. Dlatego wśród testowanych przez nas maseczek nie zabraknie tych, które widzicie czasem na Instagramie u gwiazd lub w drogeriach na półkach. Zaczynamy!

Maseczka Rubber Mask Firming Solution (Dr.Jart+). Cena: 43 zł


Za każdym razem, gdy mijałam Sephorę, maseczka rzucała mi się w oczy. Wygląda jak postać z filmu science fiction, w dodatku taka, która zaraz do mnie przemówi. Duży plus za opakowanie – zwraca uwagę i naprawdę intryguje. Rubber Mask to maseczka kauczukowa. Wilgotne warstwy oddzielone są folią, dzięki czemu nie sklejają się, a aplikacja przebiega sprawnie i wygodnie. Niestety (naprawdę żałuję!) nie wygląda się w niej jak postać na zdjęciu. Ja wybrałam maseczkę różową, czyli ujędrniającą. Ma ładny miętowy zapach i dobrze przywiera, można o niej zapomnieć. Trzymamy ją 40 minut i muszę przyznać, że już w trakcie noszenia maseczki na twarzy czułam, że skóra delikatnie napina się. Efekty są widoczne już po zdjęciu, skóra wygląda bardzo świeżo. Idealna do użycia przed randką.

Biocellulozowa maska endoliftingująca Yonelle. Cena: 59 zł



Maska w białej płachcie o kojącym i mocno nawilżającym działaniu. Ma bardzo przyjemny i delikatny zapach. Cera po zastosowaniu jest zregenerowana, mocno nawilżona, a co najważniejsze - wygląda na wypoczętą. Nie powoduje podrażnień i nie naciąga skóry. Cera jest bardzo gładka i nie trzeba nanosić nawet na nią kremu nawilżającego. Idealne rozwiązanie, gdy oczekujemy efektu od razu po zastosowaniu.

Nivea Urban Detox - minutowa maska głęboko nawilżająca. Cena: 16,99 zł


Maseczka ma żelową konsystencję, niestety bardzo "lepiącą", co trochę utrudnia aplikację, a każdy kontakt z włosami albo ubraniem jest problematyczny. Plusem jest fakt, że wystarczy pozostawić ją na twarzy jedynie na minutę, co w porównaniu do klasycznych 15 - 20 minutowych masek jest dużym usprawnieniem. Produkt miał być mocno nawilżający, jednak nie zauważyłam, aby wpłynął na skórę lepiej niż zwykły krem nawilżający, ale być może efekty widać dopiero po kilku aplikacjach.

Nivea Urban Detox minutowa maska głęboko oczyszczająca. Cena: 16,99 zł

Konsystencja trochę gęstsza i przyjemniejsza niż w przypadku pierwszej maski. Specjalna formuła gwarantuje miłe, rozgrzewające uczucie w trakcie aplikacji maski, przez co sama ta czynność jest już przyjemnością. Przed nałożeniem kosmetyku najlepiej dokładnie upiąć włosy, ponieważ, w razie ewentualnego kontaktu, produkt ciężko z nich usunąć. Podobnie jak w przypadku poprzedniej maski plusem jest to, że wystarczy minuta, aby produkt zadziałał. Po zmyciu kosmetyku moja skóra była gładsza, a rozszerzone pory stały się mniej widoczne. Nie zauważyłam żadnych zaczerwienień ani podrażnień, co zdarza mi się dosyć często,ponieważ jestem alergiczką i moja skóra różnie reaguje na kontakt z "obcymi" kosmetykami. Maska może się sprawdzić przed imprezą albo ważnym wyjściem, kiedy zależy nam na wygładzeniu buzi i stworzeniu dobrej bazy pod makijaż.

GlamGlow Thirstymud Hydrating Treatment. Cena 229 zł

Dużo dobrego słyszałam o tej maseczce. Wszyscy, którzy wypowiadali się o niej w samych superlatywach, mieli rację. Opakowanie kształtem bardziej przypomina krem, natomiast konsystencją maseczce bliżej do maści. Najlepsze jednak zostawiłam na koniec: zapach! Maseczka pachnie jak krem z białej czekolady. Ma się ochotę ją zjeść. Jedwabista konsystencja bardzo dobrze nakłada się na twarz. Świetnie się wchłania. Może trochę jest za tłusta, ale po nałożeniu maski na twarz, w ogóle się jej nie czuje. Nie ściąga i nie powoduje podrażnień. Skóra po użyciu maski jest bardzo gładka, a słodki zapach kremu czekoladowego towarzyszy ci jeszcze przez parę godzin. Cena jest dość wysoka, ale produkt jest wydajny.

Maseczki Conny Animals. Cena: 12,99 zł


To moje pierwsze zetknięcie z maseczkami w płachcie. Do tej pory zabawne maski ze zwierzakami widziałam u blogerek urodowych na Instagramie lub u moich koleżanek, które je zachwalały. Ja przetestowałam dwie od Conny: rozświetlającego jednorożca oraz kojącą pandę. Plusem tych maseczek jest delikatny, przyjemny zapach. Po zdjęciu jednorożca skóra była przyjemnie gładka, a koloryt faktycznie wyrównany. Jeśli chodzi o pandę, jestem zachwycona – maseczka ma działanie kojące i pozostawia uczucie świeżości i orzeźwienia. Cera była mocno nawilżona.
Jedynym problemem okazał się rozmiar. Mam dość drobną twarz, musiałam się nieźle napracować, żeby maska dobrze przylegała do twarzy. Odczuwałam lekki dyskomfort podczas noszenia, bo maseczka odstawała z każdej strony. Ale trudy zostały wynagrodzone – po tych maseczkach nie musiałam nakładać już żadnego kremu.

Maseczka Holika Holika. Cena 18,99 zł


Tak jak koleżanka skusiłam się na pandę (coś w tych zwierzętach musi być). Ale w serii Holika Holika ta maseczka walczy z... efektem pandy, czyli cieniami pod oczami. Dodatkowo ma przywracać blask skórze twarzy. Plusem maseczek z tej serii jest cudowny zapach. Dodatkowym atutem – możliwość zrobienia fajnej foty na Instagram. Częścią, której nie lubię, jest wyjmowanie maseczki z torebki. Brakuje czegoś, co ułatwi rozklejanie warstw. Wiele razy zdarzyło mi się naderwać fragmenty maseczki. Skóra po użyciu tej maseczki była delikatnie rozświetlona i nawilżona, nie dostrzegłam jednak piorunujących efektów w okolicach oczu. Znakomity wybór tych maseczek znajdziecie na novaya.eu.

Maseczka Buna. Cena 9,99 zł


Ta maseczka na dzień dobry ma duży kredyt zaufania, bo odwołuje się do tradycji zielarskich naszych babek. Plus otrzymuje za piękny cytrusowy zapach i lekką konsystencję oraz za bardzo przystępną cenę. Można jej użyć nawet jako bazę pod makijaż. Maseczka ma działanie relaksujące i regenerujące, jednak nie jest idealnym wyborem dla osób z wrażliwą cerą, bo wywołuje podrażnienia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...