Tomasz Oświeciński wrócił do byłej żony. "Córka prosiła św. Mikołaja, żeby tata wrócił do domu"

Tomasz Oświeciński i Aleksandra Oświecińska
Tomasz Oświeciński i Aleksandra Oświecińska fot. fragment programu Dzień Dobry TVN
Tomasz Oświeciński od dwóch lat wiódł życie singla. Po rozstaniu z żoną Aleksandrą, z którą ma ośmioletnią córkę Maję, Oświeciński rzucił się w wir pracy i sportu. Gdy wystąpił w programie „Agent – Gwiazdy”, media próbowały go łączyć z Tamarą Gonalez Pereą. Para faktycznie bardzo się polubiła w programie, ale była to tylko sympatia.

Chwilę później portale obiegły zdjęcia Tomasza Oświecińskiego z modelką Luizą Dorosz, z którą aktor pokazał się nawet parę razy oficjalnie. I mimo że para wyglądała na szczęśliwą, związek nie przetrwał próby czasu, a Oświeciński znalazł pocieszenie w ramionach tajemniczej Anity, o której równie chętnie media plotkarskie próbowały pisać (próbowały, bo tożsamość dziewczyny pozostała nieznana).

To był dla Oświecińskiego czas podsumowań, udzielił wtedy również kilku wywiadów, w których podał powody rozstania z żoną. W wywiadzie dla magazynu „Grazia” mówił, że Aleksandra była zazdrosna m.in. o serialowe pocałunki. – Były przez to sprzeczki. Ja jej tłumaczyłem, że to moja praca, robię to, bo jest w scenariuszu, a ona na to: ”Wiesz, to ja się jutro pocałuję z kolegą w pracy, nagram to i ci wyślę”. (…) Moja żona nie była zadowolona, że gram w serialu, wolała, żebym siedział w domu, robił coś innego – mówił.

W dzisiejszym wydaniu "Dzień Dobry TVN" Tomasz Oświeciński pojawił się z byłą żoną, Aleksandrą. Para opowiedziała o tym, jak udało im się wyjść z kryzysu. Okazuje się, że sporą rolę odegrała tutaj córka, która np. w liście do św. Mikołaja prosiła o to, żeby tata wrócił do domu. – Gdybyśmy nie mieli Mai, pewnie kontakt by się urwał – mówiła w programie Aleksandra Oświecińska. Dzięki częstemu kontaktowi wynikającemu z opieki nad dzieckiem udało się odbudować relację. Choć łatwo nie było. – W pewnym momencie każdy z nas postawił na swoim. Widziałem tylko swoje problemy, a nie widziałem problemów żony. Trzeba rozmawiać i rozumieć drugą osobę – mówił Tomasz. – Człowiekowi ciężko się przyznać do tego, że brakuje mu tej drugiej osoby. To się dzieje powoli. Szukasz zastępstwa i go nie możesz znaleźć. Porównujesz wszystko inne do tego co było i dochodzisz do wniosku, że to jednak nie to.

Miłość zwyciężyła, para zaczęła odbudowywać związek. Podstawową zasadą, którą byli małżonkowie przyjęli jest to, że żadna ze stron nie wraca do tego, co było, nie wypominają sobie złych chwil i złych decyzji. – Staramy się więcej rozmawiać, a przeszłość zamykamy – mówił aktor w "Dzień Dobry TVN". Aleksandra przyznaje, że w kwestii zazdrości ”stonowała”. Oboje zdają sobie sprawę, że decyzja o powrocie do siebie nie jest łatwa i wymaga dojrzałości, ale chcą być inspiracją dla innych osób w podobnej sytuacji. Dlatego nie wykluczają również ponownego ślubu. – Kościelny nadal mamy – śmieje się Aleksandra, a Tomasz dodaje znacząco, że dwa najbrzydsze słowa według niego to macocha i konkubina. I że takie spotkanie w gronie przyjaciół na pewno umocniłoby pozytywny przekaz płynący z ich historii, że można dokonać pozornie niemożliwego.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...