Klimat jak z horroru, Kasia Stankiewicz nie do poznania i zagubiony Nergal. Tak było na pokazie Mariusza Przybylskiego

Pokaz kolekcji "Dark Wonderland" w Praskiej Drukarni
Pokaz kolekcji "Dark Wonderland" w Praskiej Drukarni Fot. materiały prasowe
Polscy projektanci pokochali surowy i awangardowy klimat hali "Praska Drukarnia" w Warszawie. Kilka tygodni temu pokaz mody zorganizował tam Łukasz Jemioł. Z kolei wtorkowy wieczór należał do Mariusza Przybylskiego, który w postindustrialnych wnętrzach pokazał gościom najnowszą kolekcję "Dark Wonderland”. Mimo że pokaz rozpoczął się z dużym opóźnieniem, warto było na niego poczekać. Mroczna scenografia i muzyka sprawiły, ze poczułam się trochę jak na planie horroru, a kolekcja przeniosła do świata wiktoriańskiego romantyzmu i dzikiego zachodu.

Warszawska Praga świetnie sprawdza się jako tło do organizowania pokazów mody. Klimatyczne podwórka ze starymi kamienicami oraz posindustralne hale inspirują projektantów do budowania magicznych historii z modą w roli głównej. Bo jak mówiła mi kilka tygodni temu reżyserka pokazów Kasia Sokołowska, pokaz mody to taki spektakl.

Pokaz z godzinnym poślizgiem
Przedstawienie w mrocznym, mglistym klimacie, choć z dużą domieszką kolorów zaserwował we wtorkowy wieczór Mariusz Przybylski. Jednak zanim zobaczyłam pokaz, musiałam trochę poczekać. Na zaproszeniu godzina rozpoczęcia show to 20:30. Tylko na papierze, bo całość zaczęła się godzinę później....
To, że polskie pokazy zaczynają się z dużym opóźnieniem, to już klasyka. Gwiazdy każą na siebie czekać. A potem pozowanie na ściance, wywiady, i tak dalej i tak dalej. Zupełnie inaczej jest za granicą, bo nawet show największych projektantów rozpoczyna się punktualnie. Na szczęście oczekiwanie na pokaz umiliło mi towarzystwo dobrej koleżanki.
Wchodząc do surowych przestrzeni Praskiej Drukarni, dostrzegam pierwsze gwiazdy, w tym Nergala, który siedzi w pierwszym rzędzie, wlepiony w ekran swojego telefonu. Tak jakby chciał w spokoju poczekać na pokaz, bez udziału fotoreporterów i pozowania na ściance. W jednym z wywiadów Przybylski powiedział, że chciałby projektować dla Adama Darskiego.

"Chciałbym kiedyś projektować dla Nergala - ma świetny, przemyślany wizerunek. Nosi moją ukochaną czerń, do tego łączy faktury - mat z błyskiem, coś ciężkiego z czymś delikatnym. Ubiera się klasycznie, ale z pazurem" – mówił jakiś czas temu Mariusz Przybylski. Być może Nergal na wtorkowym pokazie znalazł coś dla siebie wśród propozycji projektanta. Wszak na wybiegu jego ukochanej czerni nie brakowało.
Mijają kolejne minuty. Swoje miejsca zajmują redaktorzy modowi, styliści i wszyscy święci z polskiego podwórka mody. Trzy kolorowo ubrane celebrytki siedzące w pierwszym rzędzie nagrywają relację na Instagrama. Pewnym krokiem w kierunku swojego miejsca kroczy Kasia Stankiewicz, którą ledwo poznają. Wygląda wystrzałowo! Rząd za mną toczą się rozmowy o pracy; kto, i w jakiej redakcji pracuje, gdzie szukają stażystów i ile płacą. W międzyczasie trwają ostatnie wywiady z gwiazdami i wreszcie chwilę po 21.30 zaczyna się pokaz.


Rozlana woda na wybiegu, surowe rusztowania i gęsty dym
Na wybiegu rozlana woda, czyli zapowiada się ciekawie. Gęsty dym powoli odsłania scenografię- surowe rusztowania, które średnio pasują do wymuskanego świata mody. Z głośników sączy się niepokojąca muzyka rodem z horroru. Jest mrocznie i czuję się jak na planie horroru. Podoba mi się, czekam na więcej.

Propozycje, które projektant przedstawił na sezon jesień-zima 2018 to barwny misz-masz. Jest trochę czerni, mroku i dyskotekowego połysku, garść przezroczystości, w które Przybylski ubrał modeli i modelki. W kolekcji "Dark Wonderland" swoje miejsce znalazły też jeansy zestawione z połyskującą górą, romantyczne kroje oraz półprzezroczyste sukienki w wiktoriańskim stylu. Czerń projektant przełamał mocnym kolorem i muszę przyznać, że to właśnie energetyczne kolory przekonały mnie najbardziej w tej kolekcji. Czerwień zmiksowana z fuksją i najmodniejszy kolor roku Pantone, czyli fiolet sprawiły, że nie mogłam od projektów Przybylskiego oderwać wzroku. Widać też niektóre elementy przemycone z Dzikiego Zachodu, takie jak kowbojki czy jeansowe kurtki. Na wybiegu można doszukać się wielu inspiracji i bardzo dobrze, bo każdy mógł znaleźć coś dla siebie wśród licznych propozycji.

Inspiracji szuka wszędzie, nawet na spacerze w lesie
Zresztą Przybylski to projektant, który szuka pomysłów na swoje kolekcje nie tylko w modzie, ale też w literaturze, matematyce, a nawet na zwykłym spacerze, gdzie fotografuje dęby, by za chwilę wymyślić płaszcz z motywem słojów drewna.
Pokaz zakończył się gromkimi brawami publiczności, której show Przybylskiego zdecydowanie przypadł do gustu.Zresztą samą organizację wydarzenia też oceniam na plus. Nie było tłumów, zamieszania przy wejściu, czy podkradania sobie sobie miejsc. Mariusz Przybylski jest projektantem, który mocno selekcjonuje swoich gości na pokazach. Dlatego nie zobaczymy na nich celebrytów znanych z tego, że są znani czy też małoletnich blogerek modowych. Jedyne, co bym chciała zmienić, nie tylko w przypadku Przybylskiego, ale też innych projektantów: niech wasze pokazy zaczynają się "w miarę" punktualnie. Błagam!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...