Kino, wystawy i teatr nie muszą być drogie. Przez tydzień wydałam 52 zł na wydarzenia kulturalne

Wystawa w Zachęcie
Wystawa w Zachęcie Fot. Agencja Gazeta/Franciszek Mazur
Spektakle, wystawy, kinowe seanse czy koncerty kosztują i to czasem naprawdę słono. Jednak na kulturę nie trzeba wydawać krocie. Wejściówki do teatrów, akcje tanich biletów w kinach czy darmowe dni w muzeach sprawiają, że można ciekawie i co najważniejsze tanio spędzić czas. Przez tydzień ukulturalniałam się, chodząc do kina, na wystawy i do teatru, a na wydarzenia wydałam niewiele ponad 50 złotych.

Kultura w Warszawie kosztuje. Za niektóre spektakle trzeba zapłacić powyżej stu złotych, bilety do Opery Narodowej też nie należą do najtańszych. Przykładowo w Sali Moniuszki w strefie I przedział cenowy waha się między 175 a 350 złotych. W muzeach nie jest najgorzej, bo na wystawę stałą w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin wejdziemy za 25 złotych. Podobna cena biletów jest w Muzeum Narodowym.

Kultura w innych miastach tańsza, niż w Warszawie
Do przeżycia, jednak nie zapomnę mojego zdziwienia, gdy wybierałam się na wystawę pokazującą dorobek Davida Lyncha w Toruniu i sprawdziłam na stronie toruńskiego Centrum Sztuki Współczesnej ile kosztuje bilet na to wydarzenie. Szok i niedowierzanie, bo 12 złotych, a wystawa dosłownie zwaliła mnie z nóg. Bo nie dość, że to twórczość takiego artysty, to w dodatku tak szeroko zaprezentowana. Na podziwianiu fotografii, animacji, obrazów czy reklam, które wyszły spod ręki amerykańskiego reżysera spędziłam dwie godziny.
Tanie bilety do muzeów znajdziemy nie tylko w Toruniu, ale też w Poznaniu. Wejście na wystawę łączoną stałą i czasową w Muzeum Narodowym kosztuje tam 15 złotych. Z kolei do krakowskiego Muzeum Sztuki Współczesnej Mocak za bilet normalny trzeba zapłacić 14 złotych. Takich przykładów, gdzie tanio możemy pójść do kina, teatru czy galerii sztuki w różnych miastach Polski jest więcej. Na razie je zostawmy i przejdźmy do Warszawy.
W stolicy też można nieźle ukulturalnić się za przyzwoite pieniądze. Dotyczy to oczywiście nie każdego wydarzenia. Przykładowo za bilety na kabaret Pożar w Burdelu w teatrze WARSawy zapłacimy aż 120 zł. Gdy pytałam w kasie o tańsze wejściówki, dowiedziałam się, że akurat w przypadku Pożaru w burdelu ich po prostu nie ma. Nic dziwnego, w końcu na przestrzeni lat kabaret mocno się rozwinął i zyskał popularność. Aktorzy Pożaru kilka lat temu zaczynali swoją działalność w małym klubie na ul. Chłodnej w warszawie, a bilety na przedstawienie kosztowały mniej niż 50 zł.

Wejściówka do teatru za 20 złotych
Na szczęście są inne przykłady teatrów, które mają w swojej ofercie tanie wejściówki. Jednym z nich jest Teatr Dramatyczny, do którego lubię chodzić. Ciekawe spektakle, aktorstwo na wysokim poziomie, a do tego tanie wejściówki. Za sztukę "Biedny ja, suka i jej nowy koleś” zapłaciłam 20 złotych. Spektakl z Agnieszką Warchulską w roli głównej to miks dramatu, komedii obyczajowej i teatru absurdu, który przygląda się znaczeniu słów miłość i przyjaźń.
W moim tygodniowym eksperymencie oprócz teatru znalazło się też oczywiście kino. "Tani poniedziałek" w kinie Luna kusi nie tylko atrakcyjnymi cenami biletów, ale też ciekawymi filmami. Ja wybrałam produkcję "Party" -czarno biały brytyjski dramat i komedię w jednym. Historia ze świetnym aktorstwem ( Patricia Clarkson w jednej z głównych ról) pokazująca, jak jedno niewinne przyjęcie z okazji awansu może zmienić życie bohaterów. Za seans zapłaciłam zaledwie czternaście złotych. Warto dodać, że w multipleksach typu Cinema City ceny biletów w dni robocze to 25 złotych, a weekendy nawet powyżej 30 złotych.
Bardzo przyzwoite ceny biletów znajdziemy też w kinie Muranów, które mijam codziennie w drodze do pracy. Wybrałam się tam ostatnio na film "Wieża. Jasny dzień” w reżyserii Jagody Szelc. Nagrodzona Złotymi Lwami produkcja polskiej reżyserki to debiut w najlepszym stylu, choć nie ukrywam, że klimat filmu jest mocno mroczny i tajemniczy. Ale było warto się na niego przejść. Seans wyniósł mnie 18 złotych.


Wystawy za darmo
Do kina i teatru dorzuciłam też wystawy. W czwartki za darmo można oglądać wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej. Trafiłam na dość ciekawy projekt, a dokładnie performance Uli Sickle "Wolne gesty". To wystawa choreograficzna, aktywowana przez grupę tancerzy, którzy przez pięć godzin tworzyli na pograniczu choreografii, literatury i formatu wystawy. Artystka zaprosiła pięciu pisarzy z całego świata, którzy napisali krótkie opowiadania, przedstawione następnie przez performerów.
Czwartek to również dzień wolny w Zachęcie. Choć bywa wtedy tłoczno, można zobaczyć kilka ciekawych wystaw. Ja trafiłam na "Przyszłość będzie inna", poświęcona dwudziestoleciu międzywojennemu w Polsce czy też "Dzikość serca", która jest portretem i autoportretem Polski po 1989 roku.

Z kolei w Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego zobaczyłam projekt Karoliny Breguły "Skwer”. To filmowa opowieść o społeczności niewielkiego miasta. Artystka połączyła ze sobą wiele konwencji-fabułę, musical, a nawet zapis spektaklu teatralnego. Wystawę można oglądać za free.

Każdy może znaleźć coś dla siebie
Przedstawione w tekście wydarzenia to bardzo subiektywny wybór, któremu oczywiście nie każdemu mogą przypaść do gustu. Jednak Warszawa ma to do siebie, ze zadowoli nawet najbardziej wymagające gusta. Sześć dni z kulturą, bo siódmy był odpoczynkiem z serialami z Netflixa, kosztował mnie 52 złotych, czyli mniej niż na niektóre warszawskie przedstawienia teatralne.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...