Czuwa nad karierą Maffashion, Little Mooonster96 i Mai Sablewskiej. Kim jest tajemniczy menadżer ze Śląska?

Dominik Borkowicz już od kilku lat jest menadżerem Julii Kuczyńskiej (Maffashion).
Dominik Borkowicz już od kilku lat jest menadżerem Julii Kuczyńskiej (Maffashion). Fot. Instagram.com/dominik_borkowicz
Jego twarz może Wam się wydać znajoma. Przewija się na zdjęciach znanych osób na Instagramie, przeważnie tych, z którymi współpracuje. Ale nie tylko. Trzeba przyznać, że Dominik Borkowicz jak mało kto czuje showbiznes i zasady w nim panujące. Jedną z nich jest staranna dbałość o relacje towarzyskie.

Ta zasada nie jest żadnym odkryciem i po prześledzeniu mapy polskiego showbiznesu bez trudu można zauważyć, że to sprawnie działający networking. Jak bardzo sprawnie, mogliśmy się ostatnio przekonać, czytając w portalach plotkarskich doniesienia o walce Dody i Małgorzaty Rozenek o… stylistę. Showbiznes niby duży, stylistów niby też dużo, a jednak. I choć ta historia ma drugie dno w postaci Radosława Majdana, trudno oprzeć się wrażeniu, że poczta pantoflowa, bliskie relacje czy rekomendacje mają tutaj kluczowe znaczenie. Wystarczy spojrzeć na Instagram Borkowicza, który będąc "jedynie” menadżerem gwiazd, może się pochwalić pokaźnym gronem obserwatorów - ponad 70 tys. osób.

Skuteczność z odległości 300 kilometrów
O Dominiku Borkowiczu krążą legendy. Że jest tytanem pracy, że potrafi przegadać każdego, że jest porażająco profesjonalny. Jego agencja skupia największe gwiazdy polskiego internetu: Maffashion, Little Mooonster96, Stuu, Marcina Dubiela. Ale nie tylko. Wśród artystów, których karierą opiekuje się Borkowicz, są też aktorzy Maciej Musiał, Barbara Kurdej-Szatan, młoda gwiazda serialu Rodzinka.pl, Adam Zdrójkowski, ale też zwycięzca programu ”MasterChef” Damian Kordas czy Maja Sablewska. Patrząc na to z boku, można odnieść wrażenie, że Borkowicz dokonał niemożliwego. Nie dość, że przekonał do siebie czołówkę branży, która uchodzi za prawdziwe wyzwanie (blogerzy i influencerzy z potężnymi zasięgami), to jeszcze pracuje… ze Śląska.

W agencji na Śląsku działa łącznie kilkanaście osób. To oryginalne i odważne rozwiązanie. Gdy pytam, czy nie boi się, że konkurencja ”podkradnie” mu gwiazdy, wykorzystując jego nieobecność w Warszawie, od razu dociera do mnie, co miały na myśli osoby mówiące, że nie sposób go przegadać. – Pracujemy z tymi osobami, z którymi chcemy i to działa w dwie strony. Nikt nikogo nie trzyma na siłę. Chodzi o współpracę i wspólny cel. Powiem więcej, nie jest dla nas koniecznością podpisywanie umów między stronami, chyba że jest taka wola artysty. Bazujemy na wzajemnym zaufaniu – mówi Dominik Borkowicz. Pytam artystów - potwierdzają, nie ma umów.

#dreamteam #studiokrakowska #QltureEvents

Post udostępniony przez Dominik Borkowicz (@dominik_borkowicz)


Co takiego oferuje gwiazdom, że decydują się właśnie na niego? – Jest człowiekiem, który nie będzie czekał na telefon z propozycjami, tylko sam działa. To mi się podoba. Zwłaszcza, że sam mam piętnaście pomysłów na minutę i wiem, że mogę z nim o tym porozmawiać. Wprawdzie większość z nich wybija mi z głowy i ja potem stwierdzam, że to faktycznie były kiepskie pomysły, ale niektóre mu się spodobają i wtedy przechodzimy do realizacji – mówi Damian Kordas, zwycięzca programu ”MasterChef”, który pod skrzydłami Borkowicza przeistoczył się w twórcę internetowego i od kilku lat prowadzi kanał kulinarny na youtubie. Oczywiście na tym nie koniec, potencjał jest zagospodarowany w 100 procentach. Damian ma również swój program w kuchnia+.


Dołączenie do grona artystów współpracujących z Borkowiczem zwyczajnie się opłaca. Menadżer nie myśli utartymi w tej branży schematami. Próżno tu szukać nachalnej promocji gwiazd w śniadaniówkach - żeby się tam pojawiły, kontekst musi być sensowny i merytoryczny, chodzi o coś więcej niż tylko, żeby ”przyjść i się pokazać”. Ta zasada w szczególności dotyczy gwiazd internetowych. Dla ich elektoratu telewizja śniadaniowa nie jest złapaniem pana Boga za nogi, jak dotychczas zwykło się uważać. Borkowicz świadomie selekcjonuje występy w śniadaniówkach.

Jednak tym, co wychodzi mu naprawdę dobrze, jest cross promocja (czyli wzajemne promowanie się gwiazd w mediach społecznościowych) i eventy w galeriach handlowych. Gwiazdy Borkowicza ”potrafią w internety”. I tak: u Maffashion możemy obejrzeć zachwyty nad okładką z Little Mooonster96, z kolei u Damiana Kordasa w programie obejrzymy zmagania kulinarne Kasi Sowińskiej. Promocyjne perpetuum mobile. Eventy w galeriach handlowych to również dochodowy biznes. Zważywszy na to, że w Warszawie galerii handlowych jest tylko siedemnaście, a na Śląsku około pięćdziesięciu, zdalny management wydaje się coraz bardziej sensowny. Jedną z głośniejszych akcji Borkowicza była ta w Silesia City Center. Angelika Mucha (Little Mooonster96) i Stuu zamieszkali na dwa tygodnie w przeszklonym domu w na terenie galerii. Codziennie tysiące osób mogły podglądać swoich ulubieńców na żywo lub za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Młody przedsiębiorca
Żyłkę do interesów miał najwyraźniej od dziecka. Pracę w radiu w roli prezentera zaczął w wieku 11 lat, a w wieku 21 lat był już dyrektorem muzycznym śląskiej Eski. Parę lat później przerzucił się jednak na działalność eventową i to właśnie tutaj rozpoczął współpracę z artystami, ale też nawiązał kontakty biznesowe, które procentują do dzisiaj. Doświadczenie menadżerskie rozwinął współpracując z braćmi Mroczek. – To były czasy ich największej popularności. Składała się na to wysoka oglądalność ”M jak miłość” i ”Tańca z Gwiazdami” (Rafałowi Mroczkowi udało się wygrać III edycję show) – wspomina menadżer. Po drodze było kilka współprac, które nie przetrwały (m.in. z Michałem Szpakiem).

Momentem przełomowym, w którym zwrócił na siebie uwagę środowiska, była współpraca z Angeliką Muchą (Little Mooonster96), a następnie z Julią Kuczyńską (Maffashion). Kuczyńska już od dłuższego czasu rozglądała się za kimś kompetentnym, komu mogłaby powierzyć swój kalendarz i negocjacje z klientami. Przez moment wydawało się, że zdecyduje się na współpracę z Małgorzatą Leitner, wówczas menadżerkę Joanny Krupy i Kasi Struss, właścicielkę agencji modelek. Panie chętnie dzieliły się w mediach społecznościowych informacją, że trwają między nimi rozmowy. I mimo że na stronie agencji pojawiła się fotografia Maffashion, ostatecznie współpraca nie doszła do skutku. Blogerka zdecydowała się na Borkowicza i, co ciekawe, sama się do niego zgłosiła.

Zostawił Deynn i Majewskiego?
Borkowicz współpracował również z Deynn i Majewskim, jedną z najgorętszych i najbardziej kontrowersyjnych par internetu. Gdy wokół ich sytuacji rodzinnej wybuchł skandal, wszyscy z uwagą śledzili każdy krok pary. A gdy z ich profili na Instagramie zniknęła informacja, że menadżerem jest Dominik Borkowicz, podejrzewano, że zwyczajnie odwrócił się od pary w trudnych chwilach. – Wbrew temu co pisały portale i ”kolorowanki” byliśmy w kontakcie i wspólnie podjęliśmy decyzję, że zawieszamy współpracę. To było logiczne w sytuacji, gdy oni zadecydowali, że znikają z mediów społecznościowych, bo straciliśmy pole do współpracy. Większość współprac z klientami została zakończona z naszej inicjatywy, a nie dlatego, że klienci odeszli, wbrew temu co pisały kolorowe portale – mówi menadżer. Ostatecznie plotki o złym menadżerze rozwiała również sama para. "To była jedyna osoba, która z nami została, która dzwoniła po kilka godzin dziennie, podtrzymywała nas na duchu. Okazał się super ziomkiem. (...) To nie jest tylko manager, tylko po prostu wspaniały człowiek" – powiedzieli w transmisji live na Instagramie.

Co dalej? Dominik Borkowicz nie robi tajemnicy z faktu, że celuje w pierwszą ligę. Co ciekawe, gwiazdy Musically na razie go nie interesują, mimo że portal z dnia na dzień generuje coraz więcej młodych influencerów. Ten segment zostawia innym. Jaką pierwszą ligę ma w takim razie na myśli? Czas pokaże. Ale podejrzewam, że to istotna informacja zarówno dla gwiazd jak i dla menadżerów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...