Szara eminencja polskiej mody. To ona stoi za najlepszymi okładkami polskich gwiazd

Jola Czaja jako stylistka pracuje już od 20 lat i współpracowała z największymi nazwiskami w polskim showbiznesie.
Jola Czaja jako stylistka pracuje już od 20 lat i współpracowała z największymi nazwiskami w polskim showbiznesie. Fot. Instagram/ czaja_wyczaja
Jola Czaja to szara eminencja polskiej mody. Stylistka, która pracowała z największymi gwiazdami zarówno przy sesjach zdjęciowych, jak i na planach do filmów reklamowych. Doda, Małgorzata Socha, Joanna Liszowska, Magdalena Boczarska, Magdalena Socha – tak można by wymieniać bez końca. Estetyki Jola od małego uczyła się na filmach, co często widać w jej pracach. Kobieta dynamit, która doskonale rozumie modę i wie, że ubrania mają podkreślić charakter człowieka, a nie go zdominować. To, co robi, jest jej pasją, co czuć już po kilku minutach rozmowy.

Ponad 20 lat w branży mody
Jola Czaja działa w branży mody już 20 lat, zaczynała zatem w momencie, kiedy zawodu stylisty, jako takiego, w zasadzie nie było, a o jego istnieniu można było się dowiedzieć jedynie z zagranicznych magazynów o modzie. Jak to się stało, że Jola, już u schyłku lat 90., trafiła do świata mody?

– Od liceum pasjonowałam się filmem i to z nim chciałam związać przyszłość. Kiedy nie dostałam się na filmoznawstwo, próbowałam swoich sił w fotografii, a następnie w dziennikarstwie – wspomina Jola Czaja. – Podczas studiów musiałam odbyć obowiązkowe praktyki, wtedy trafiłam do magazynu "Pani", gdzie miałam szkolić się miesiąc, a później wyjechać, ale ten świat i praca redakcji zafascynowały mnie i poczułam, że to może być to, czego szukam. Na samym początku mojej drogi Anna Męczyńska, która dziś ma na koncie dwie książki i jest uznanym kostiumografem, podeszła do mnie i powiedziała "To twoja droga, to widać". To było niesamowite, ale w tamtych czasach też dość abstrakcyjne, to tak jakbym spotkała jasnowidza, który powiedział mi, że za 10 lat będę uprawiać na Marsie marchewkę. Wtedy kariera stylistki wydawała mi się równie nieprawdopodobna, bo 20 lat temu takiego zawodu w Polsce po prostu nie było.
Obecnie zawód stylistki zaistniał już w masowej świadomości, ale wiele osób wciąż nie do końca zdaje sobie sprawę "z czym to się je" i pracę w tym zawodzie wyobraża sobie jako wieczne chodzenie po sklepach i przeglądanie czasopism modowych w poszukiwaniu inspiracji. W rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej, a na przygotowanie się do sesji składa się wiele istotnych czynników.

– Wymyślenie i stworzenie sesji zdjęciowej wymaga dużo czasu i pracy wielu ludzi – opowiada Jola Czaja. – Zaczyna się od spotkań redakcyjnych, na których dziennikarze ustalają tematy do kolejnego wydania magazynu. Następnie odbywają się spotkania koncepcyjne, podczas których dział produkcji, w tym ja, otrzymują tematy sesji. Od tego momentu zaczynamy pracę i myślenie nad sesjami i okładką, która w przypadku Vivy jest sporym wyzwaniem, ponieważ jej graficzny układ i wyraźne logo determinują kolory i trochę ograniczają możliwości zaszalenia z główną stylizacją. Musimy zamknąć się w kilku barwach, które przykują wzrok, ale nie rozproszą uwagi kupującego. Przez 15 lat pracowałam z siostrą i słynęłyśmy z krwawych dyskusji na temat estetyki i koncepcji magazynu.
Stylistka zauważa, że w polskim wyobrażeniu panuje przekonanie, że świat mody wygląda tak jak w filmie "Diabeł ubiera się u Prady". – Ludziom czasem wydaje się, że ubrania na sesje to wielki pokój wypełniony strojami od największych projektantów, że wystarczy jeden telefon i możemy zdobyć wszystko. Niestety – zagraniczne marki modowe często nie są zainteresowane współpracą z polskimi wydawnictwami, które na arenie międzynarodowej są kompletnie nieznanymi tytułami. Nawet w przypadku sesji z największymi polskimi blogerkami i influencerkami nie było łatwo zdobyć ubrań od najbardziej znanych domów mody, choć dzięki współpracy z Vitkacem ostatecznie udało się wykorzystać wiele ciekawych projektów. Po pojawieniu się Vogue Polska sytuacja ma szansę się zmienić, to może być dla nas taki paszport. Mnie to wszystko wiele nauczyło. Uważam, że udało mi się w lokalnym rynku odkryć coś wyjątkowego i dać polskim projektantom palmę pierwszeństwa – opowiada.
Ta praca to o wiele więcej niż tylko bycie stylistką
– Po tylu latach w branży nie jestem tylko stylistką, ale również architektem, który pomaga budować rzeczywistość. Na planach współpracuję z fotografami, często uczestniczę w tworzeniu kadrów. Mogłabym spróbować robić zdjęcia, ale nie chciałabym ograniczać swojej roli tylko do tego. Kocham cały proces powstawania sesji – od momentu pomysłu, przez jej przygotowanie, aż po retusz i efekt końcowy. To bardzo interesujący proces, w którym liczy się praca wielu ludzi. Samo zadanie retuszera jest niezwykle istotne, zwłaszcza w dzisiejszych realiach. Zdjęcie musi być przygotowane tak, aby doskonale wyglądać zarówno w druku, jak i na Instagramie czy na portalach internetowych. Fotograf i retuszer działają razem, są jak perfekcyjny mąż i najlepszy kochanek w jednym. To duet idealny.


Jola Czaja współpracowała z największymi polskimi gwiazdami na długo przed tym, jak świat wkroczył w erę Instagrama. Stylistka wspomina, że wielokrotnie miały miejsce sytuacje, które teraz wydają się niemożliwe. – Kiedy mieliśmy wyłączność na śluby, zdarzały się sytuacje, że musieliśmy zrobić wiele, aby zachować całą produkcję w tajemnicy. Niczym tajny zespół CIA wymyślaliśmy sposoby, aby zadbać o prywatność gwiazd w tym szczególnym dniu. Po przygotowaniach Małgosi Kożuchowskiej do ceremonii wyjeżdżaliśmy z garażu kilkoma samochodami, aby zmylić paparazzich, którzy wtedy potrafili dla zdjęcia zrobić wszystko. Kasia Cichopek marzyła o ślubie w górach, dlatego wybraliśmy wysoko położone, trudno dostępne dla fotoreporterów miejsce, które uniemożliwiło im ingerowanie w wydarzenie. Teraz to wydaje się śmieszne, ale wtedy tak wyglądały realia – wspomina.
Jola słynie ze swojego filmowego podejścia do zdjęć, a osoby z nią współpracujące wiedzą, że nie staną się jedynie bohaterkami pięknego zdjęcia, ale również całej historii. – W 2005 roku zdecydowałam się na pracę z gwiazdami, czyli pracę z człowiekiem, który jest najważniejszym bohaterem zdjęcia. Ubrania mają podkreślać jego osobowość, pasje i wydobywać z niego to, czego być może do tej pory sam jeszcze nie odkrył.

– Zdjęcia, przy których pracuję, często służą gwiazdom jako element portfolio, ponieważ są nie tylko ładne, ale pokazują pewną kreację aktorską – tłumaczy stylistka. – Lubię pokazywać inne strony znanych ludzi i fajnie, że oni mi ufają. U niektórych bohaterów sesji od razu widzę coś więcej. Tak było m.in. z Małgosią Sochą, o której na samym początku jej kariery powiedziałam, że zostawi jakiś ślad. I tak też się stało, od początku była niezwykle inspirująca. Również ostatnia sesja z Dodą była wyjątkowa – bardzo dekadencka, modowa, pokazała ją jako kogoś zupełnie innego niż "doda queen" istniejącą w świadomości publicznej. Dała mi bardzo dużo swobody, powiedziała "Nie pytaj, rób". Cieszę się, że udało mi się dojść do tego miejsca.
Okładką Joli, która ostatnio bardzo przykuła uwagę, była ta, na której pojawiły się największe polskie influencerki – Mafffashion, Jessica Mercedes, LittleMooonster96, Macademian Girl i Red Lipstick Monster. Każda dziewczyna ma zupełnie inny styl i typ urody. Jak udało się to wszystko połączyć?

– Wiele osób obawiało się tej sesji, tak jak lata temu wiele stylistek obawiało się blogerek. Nikt nie spodziewał się wtedy, że social media będą miały taki wpływ na kreowanie trendów. Dziewczyny świetnie odnalazły się na planie i współpraca z nimi to była czysta przyjemność. Każda ma inny styl, dlatego mieliśmy ogromną ilość ubrań, które na plan dowieźliśmy dwoma busami. Wspólną klamrą stały się pałacowe wnętrza i pastelowe kolory, do których zainspirowała mnie sesja w japońskim Vogue’u. Do sukcesu przyczynił się też fotograf Marcin Kempski, który bardzo szybko pracuje, a z wykształcenia jest operatorem, dzięki czemu doskonale wie, jak wykorzystać światło, które rysuje cały obraz. Odbiorca widzi jedynie efekt końcowy, który dla niego jest tylko zdjęciem, a nie widzi ogromu pracy, który za nim stoi.
W pracy stylisty nic nie jest pewne
Między innymi dlatego, za namową męża, Jola założyła instagramowy profil Czaja Wyczaja, na którym pokazuje kulisy pracy stylisty, które zazwyczaj są niewidoczne. Swoimi relacjami pozwala ludziom z innych światów zrozumieć, na czym polega jej zawód i jak wielu ludzi pracuje nad zdjęciami, które oglądamy w magazynach.

– Ludzie widzą tylko efekt, nie wiedząc co się działo przy tworzeniu zdjęcia. Nigdy nie zapomnę sytuacji, w której fotograf odwołał zdjęcia dzień przed sesją. Potem zrobiło to 2 kolejnych. W dniu zdjęć dosłownie zwlekaliśmy fotografa z łóżka w momencie, kiedy bohaterki sesji już siedziały na planie. Trzeba było grać na czas i było to bardzo stresujące, ale wyszło pięknie.

Jola podkreśla, że w zawodzie stylisty pewne jest tylko to, że trzeba być przygotowanym i trzeba wiedzieć, co chce się zrobić. Reszta jest nie do przewidzenia i to m.in. dzięki temu ta praca jest tak ciekawa.

– Ludzie śmieją się, że czasem kiedy mam pewną koncepcję, zarys, ale nie konkretny kadr, potrafię usiąść, odetchnąć, napić się kawy i nagle po prostu wiem. Widzę to zdjęcie i jestem pewna jak powinno wyglądać. A jeżeli zaczyna ono żyć swoim życiem, zapada w pamięć i staje się częścią rzeczywistości wizualnej, to jest to sukces. To jest właśnie rola dobrej fotografii.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...