"Jezus Maria, Kasia się rusza!". Nowy klip Nosowskiej jest totalnym zaskoczeniem i nieźle miesza w sieci

Katarzyna Nosowska zaskoczyła w teledysku "Ja pas!" nie tylko brzmieniem, ale również wizerunkiem.
Katarzyna Nosowska zaskoczyła w teledysku "Ja pas!" nie tylko brzmieniem, ale również wizerunkiem. Fot. Screen z youtube.com
W Internecie niespodziewanie pojawił się nowy klip Katarzyny Nosowskiej zatytułowany ”Ja pas!”. Bez zapowiedzi, bez nagłaśniania, po prostu: ”bang” i jest. Fani artystki są zaskoczeni nie tylko brzmieniem, ale również tym, co pokazała w teledysku.

Singiel Kasi Nosowskiej jest jak wszystko, co artystka robi po ”Hey” - nieoczywisty, zaskakujący, ironiczny i… dzielący jej fanów. Kto by pomyślał, że wokalistka, którą znamy i obserwujemy od lat, którą szanujemy za teksty, muzykę oraz to, co pisze w felietonach, zagra nam tak na emocjach? Nosowska to jakość, to styl postrzegania świata, to sposób radzenia sobie (lub nie) z rzeczywistością. Zatem jakim prawem Nosowska dokonuje zamachu na Nosowską?

Jezus Maria, Kasia się rusza!
”Miała być jedna lampka, dwie… Poszły konie wio, było lampek moc” – śpiewa Katarzyna Nosowska w ”Ja pas!”. Tekst opakowany jest w elektroniczne brzmienie, w teledysku widzimy artystkę w afro, spodniach w panterkę i dyskotekowych srebrnych butach. Muzycznie dawno takiej Nosowskiej nie było. Mocny przekaz, zaskakujący wizerunek, jakby po raz kolejny wystawiała głowę z szufladki i odgrażała się, że jej tam nie zamkniemy. – Wydałam w przeszłości trzy płyty elektroniczne, więc dla mnie to nie jest w żaden sposób szokujące – mówi w rozmowie z naTemat Katarzyna Nosowska. – To raczej powrót do korzeni. Mamy taki czas, że muzyka elektroniczna ma się dobrze, a że mi serce właśnie to podpowiada, to tak nagrywam. Muzyka powinna pozostawać w opozycji do tekstu, stąd takie połączenie.

Mogłoby się wydawać, że fanów Nosowskiej nie powinno to zaskakiwać. Jej tutoriale urodowe na Instagramie pokazały, że Kasia jest gotowa na eksperymenty. Ba, ona ma w tym czarny pas i skutecznie odczarowuje jakieś podstawowe założenia tego portalu, w którym rzekomo najlepiej sprawdzały się idealne zdjęcia z idealnym życiem w tle. A że o talencie aktorskim artystki wiadomo od czasów teledysku do piosenki 4 pory, w którym wcieliła się w w rolę przykładnej pani domu skaczącej wokół pana domu - goryla, to teledysk do nowego singla naprawdę nie powinien zaskakiwać. O poczuciu humoru nawet nie wspominam.

”Jezus Maria, Kasia się rusza!” – żartują fani pod teledyskiem. Ci, którzy znają solowy repertuar artystki reagują na teledysk z radością. Pojawia się sporo głosów na temat dystansu do siebie i poczucia humoru. Nieco inaczej reagują osoby, które widzą Nosowską jako liryczną autorkę poruszających tekstów. Dla nich ten klip to poważny zgrzyt, wariactwo, objaw kryzysu wieku średniego. – Teledysk jest oczywiście zrealizowany z przymrużeniem oka. Chodzi o doskoczenie do pewnego poziomu ideału. Ludzie mają prawo doskonalić swój physis, mnie się niestety nie udało jeszcze dokonać tego cudu, jakim jest osiągnięcie wymarzonej sylwetki. Teledysk jest mrugnięciem oka do takich osób jak ja i moje koleżanki. Chcemy powiedzieć, że mimo iż jesteśmy duże, też mamy prawo tupnąć nóżką do muzyki. A że nie wszystkim się podoba? Nie jesteśmy w stanie sprawić przyjemności całej planecie. Jest coś takiego jak gust i każdy ma prawo odbierać to po swojemu.


Singiel promujący płytę, która pojawi się na jesieni podejmuje temat uzależnienia od alkoholu i jest głosem kobiety, która jest w związku z uzależnionym mężczyzną, choć - jak podkreśla Nosowska - przekaz ma dotyczyć problemu w ogóle, bez podziału na płeć. Artystka zapowiada, że na powstającej płycie zamierza podejmować tematy ważne.

Życie pozaHEYowe
Minęło zaledwie pół roku od momentu, w którym zespół HEY ogłosił, że zawiesza działalność. Po 25 latach istnienia na rynku zespół ruszył w ostatnią, zwieńczającą trasę o znamiennej nazwie Fayrant Tour. I mimo że fani nie mogli w to uwierzyć, HEY naprawdę się z nimi żegnał. – Podjęliśmy decyzję, że najwyższa pora dać odpocząć od nas ludziom. Jesteśmy wszyscy w zespole już w tym wieku, że to chyba ostatni moment, żeby poczuć, jak to jest ryzykować. Dowiedzieć się, kim jesteśmy bez tego projektu – powiedziała wówczas w rozmowie ze ”Zwierciadłem” Katarzyna Nosowska.

Kim jest Nosowska bez HEY? Mam wrażenie, że postanowiła robić rzeczy, które sprawiają jej przyjemność, smakować, eksperymentować, ale nie robić niczego na siłę. Miesiąc temu do kin wszedł ”Pitbull” Władysława Pasikowskiego, w którym mogliśmy zobaczyć jej debiut aktorski. Wokalistka ma świetną, filmową twarz i wie, jak dawkować emocje przed kamerą, żeby nie brzmieć amatorsko. W filmie potwierdziła ten potencjał - wcieliła się w postać kobiety zeznającej w dość abstrakcyjny sposób na posterunku. I choć rola była mała, kreacja artystki przypadła do gustu publiczności. Ponownie wygrał wysmakowany, przewrotny humor, który przemyciła.

Aktorka, influencerka, a do tego... pisarka. Tu również Kasia wraca do swoich korzeni - korzeni felietonistki i czujnej obserwatorki świata. Punktem wyjścia był cykl popularnych filmików na Instagramie, którego motywem przewodnim były słowa ”a ja żem jej powiedziała". Tak właśnie będzie zatytułowana książka, na którą złoży się zbiór krótkich, ale - jak zapowiada wydawca - głębokich i błyskotliwych tekstów, które rozbawią nas do łez. "Od jakiegoś czasu nie wstydzę się tego kim jestem. Znam swoje możliwości. Są zbyt ograniczone by zawojować świat, ale wystarczające, by być wdzięczną, lubić życie i oddychać swobodnie" - zapowiada Nosowska. I choć te słowa dotyczą książki, trudno nie odnieść wrażenia, że są w tej chwili filozofią życia artystki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...