Nosowska o swoim komediowym wizerunku: "To jest tylko zabawa i jest fajnie. Jestem za stara na robienie z tego biznesu"

Kasia Nosowska ma wiele twarzy
Kasia Nosowska ma wiele twarzy Fot. Instagram
– Pomysły zawsze są spontaniczne i to wszystko powstaje bez żadnego musu. Jestem za stara na to, żeby się stresować tym, że coś koniecznie muszę zrobić. Więc jak czasem przychodzi pomysł, to go realizuję, ale bez napinki. Puszczam w świat i już do niego nie wracam – zdradza w rozmowie z naTemat Kasia Nosowska.

Kasia Nosowska co prawda rok temu zawiesiła działalność kultowej grupy Hey, jednak nie może narzekać na brak nowych wyzwań. Ujawniła talent komediowy na Instagramie, miała swoje pięć minut w produkcji Władysława Pasikowskiego "Pitbull", napisała książkę i niespodziewanie zaprezentowała światu nową piosenką w elektronicznym klimacie. 46-letnia artystka zaskakuje co rusz kolejnymi filmikami na Instagramie, które uwielbiają zarówno 20-latkowie i 40-latkowie.

Ludzie przede wszystkim kojarzyli ją jako świetną artystkę i tekściarkę, wokalistkę legendarnego zespołu Hey i kobietę, która ma sporo dystansu do siebie i świata. Jednak gdy zdecydowała zawiesić działalność Hey, fani Nosowskiej poznali jej nieco inne, komediowe oblicze: z trafnym komentowaniem rzeczywistości, wytykania rozmaitych absurdów życia codziennego i spuszczania powietrza z nadętego podwórka polskiego show-biznesu.

"Próbowałam siebie rozśmieszyć"
Jak mówiła w jednym z wywiadów, filmiki na Instagrama powstawały w niełatwym dla niej okresie. "Próbowałam siebie rozśmieszyć, a przy okazji okazało się, że inni też się śmieją" – mówiła w rozmowie z "Przekrojem". I to jak! Nagrania na "A ja żem jej powiedziała”, w których artystka czyni świat show-biznesu lżejszym, spodobały się jej fanom w różnym wieku.

Miłych Walentynek! #walentynki #lovegami #zawieszka #nosowska

Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

I choć, jak podkreślała, nie ma na celu śmiać się z show-biznesu, czy też go wyszydzać, udało się jej skutecznie spuścić powietrze ze sztuczności celebryckich eventów czy przyklejanych uśmiechów. Pierwszy filmik nagrała z przyjaciółką Agatą Kuleszą, która pokazała jej, jak używać snapchatowej aplikacji, zniekształcającej głos i twarz. ”Pierwsze filmiki były dla własnej zabawy, żeby rozświetlić sobie dzień. Okazało się, że ludzie też się śmieją. A uśmiech jest moim zdaniem na wagę złota, dla ludzi i świata w ogóle. Wkręciłam się” – mówiła w "Przekroju".

Nosowska pokazuje, jak domowymi sposobami powiększyć usta. Internet płacze ze śmiechu

Po serii "A ja żem jej powiedziała” przyszedł czas na tutoriale urodowe, w których Nosowska pokazuje m.in. jak domowymi sposobami powiększyć usta. Tworzeniu przerysowanego makijażu towarzyszą teksty, z których jej fani zaśmiewają się do rozpuku.


"Im pełniejsze usta, mężczyzna spodziewa się większych uciech", "jeżeli dolna warga jest naprawdę pełna, sprawiamy wrażenie osób swobodnych erotycznie”– mówi w swoich filmikach.

Mój tutorial! Zapraszam:)

Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

Teraz na jej instagramowym profilu pojawiły się kolejne filmiki. Tym razem Nosowska pokazuje na nich swoją przygodę z jogą i robi to oczywiście w swoim, niepowtarzalnym stylu. Jaki będzie temat kolejnych wideo? Tego nie wie nawet sama zainteresowana.

Dla niej nowy wizerunek to przede wszystkim spontaniczna zabawa. – To wszystko zawsze jest spontaniczne i nie ma żadnego musu. Jestem za stara na to, żeby się stresować tym, że coś koniecznie muszę zrobić, więc jak czasem przychodzi pomysł, to go realizuję, ale bez napinki, puszczam w świat i już do tego nie wracam. A jak się nic nie dzieje, albo gdy dzieje się zbyt wiele w innej kategorii, to wtedy jest cisza na Instagramie – mówi Nosowska w rozmowie z naTemat. I dodaje, że nie planuje otworzyć kanału na YouTube, ani też stworzyć żadnego biznesu, w którym mogłaby prezentować swój komediowy talent.

– To jest tylko taka zabawa. Ja wiem, że z każdego, najzwyklejszego i najbardziej banalnego pomysłu ludzie tworzą od razu strategię na interes życia, natomiast ja tak w ogóle nie myślę o tym. Po prostu jest i fajnie i już. A może któregoś dnia stwierdzę, że już w ogóle mnie to nie bawi i wtedy po prostu zawieszę ten Instagram. To nie są w ogóle sprawy wagi państwowej. To jest waga piórkowa, jeżeli chodzi o zdarzenia. Nie ma się co tym przejmować, zastanawiać i planować – stwierdza.

Współpraca z markami kosmetycznymi? To nie dla mnie
Wydawać by się mogło, że po prześmiesznych tutorialach urodowych mogą pojawić się propozycje współpracy z markami kosmetycznymi. Jednak promowanie konkretnych kosmetyków to nie bajka Kasi Nosowskiej. Artystka nie rozumie i nie przyjmuje takiej formy promocji na kanale społecznościowym.

– Nie rozumiem kompletnie tej idei. Wydaje mi się, że trochę bym się krępowała. Ja mogę serdecznie i z serca polecić, że jeżeli coś na mnie działa, na przykład puder jest w stanie ukryć niekorzystne sytuacje i naprawdę to ma efekty na mojej twarzy, to wtedy mogę koleżankom powiedzieć: "słuchajcie, to jest ekstra”. Natomiast, żeby współpracować z tymi markami to niekoniecznie. Ja chyba jestem z innego pokolenia. Kiedyś zapomniałam, że trzeba zaklejać nazwę marki. Używałam puderniczki, własnej, prywatnej i zapomniałam nakleić na nią taśmę. Jestem nieogarnięta w tych kwestiach. Ludziom się wydaje, że to jest jakieś działanie nakierowane na interes, a absolutnie tak nie jest. Jestem za stara, żeby ogarniać cały ten świat, więc to jest straszliwie takie nieporadne i dlatego czasem pojawiają się takie wtopy.
"A ja żem jej powiedziała w formie książki"
Talent komediowy Kasi na Instagramie przełożył się na napisanie książki "A ja żem jej powiedziała”, która składa się z krótkich opowiadań na temat rozmaitych przemyśleń Kasi, podanych w lekki sposób. Do tej sprawy gwiazda też podchodzi na luzie. – Dla mnie prawdziwa książka to jest rzecz, nad którą pracuje się długo, która jest gruba na przykład i bardzo ciężkawa w treść. Natomiast to nie była praca, nad którą ja siedziałam nie wiadomo ile. Po prostu pojawiła się taka propozycja z wydawnictwa, która była związana z tym Instagramem prześmiesznym – komentuje.
Kasia Nosowska

Postanowiłam podjąć to wyzwanie, ponieważ miałam sporo wolnego czasu. Myślę, że to jest przyjemna rzecz, ale naprawdę nie trzeba je traktować z napinką i nawet czasem mam wrażenie, że określanie jej mianem książki to jest za duże słowo. Oczywiście taka jest forma, przecież spięte jest to dwoma okładkami. To jest taka rzecz, która może umilić podróż, świetnie nada się do toaletki, bo tam się właśnie dysponuje taką ilością czasu, żeby taki rozdzialik sobie przetworzyć. Jest to z serca pisane, dla ludzi, którzy mają może chwilę wolnego czasu.

Nosowska podkreśla też, że oprócz lekkich historyjek opisała też sprawy, które dotyczą ważnych kwestii, związanych z jej życiem. – Tam jest kilka historyjek, które są takie stricte zabawne, bardzo abstrakcyjne opowiastki. Są też takie historie, gdzie dotykam pewnych kwestii, które są ważne. No i jakby nie oszczędzam siebie, nie chcę ludzi zaprosić do świata, w którym serwuję jakieś sztuczne potrawy, tylko opowiadam też o sobie. Niektóre rzeczy są takie naprawdę bardzo osobiste, ale myślę, że są na tyle uniwersalne, że może ktoś poczuje się jakby wsparty tą opowieścią. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszyscy jesteśmy tacy sami i żyjąc realizujemy bardzo podobny schemat. Myślę, że może komuś przyda się takie doświadczenie.

"Ja Pas!" ma milion wyświetleń na YouTube
Talent komediowy to nie jedyna rzecz, którą Nosowska zaskoczyła swoich fanów. Tydzień temu opublikowała na swoich kanałach społecznościowych bez żadnych zapowiedzi teledysk do piosenki "Ja pas!", w którym po raz kolejny zaskakuje zupełnie innym wizerunkiem. Elektroniczne brzmienie może nie jest sensacją, bo przecież Kasia wydała w przeszłości trzy płyty elektroniczne, jednak jej image jest zupełnie inny od tego, który znamy chociażby z koncertów.
Fryzura afro, spodnie w panterkę i połyskujące buty sprawiają, że Kasia w klipie jest totalnie odmieniona. Teledysk bardzo spodobał się jej fanom. Nie brakuje komentarzy, że gdyby nawet Nosowska zrobiła disco-polo, to i tak wyszłoby super. Klip "Ja pas"! doczekał się na YouTube miliona odsłon.

– Bardzo się cieszę, ale też z drugiej strony bez histerii, bo to nie jest żaden wynik. Jak na mnie to oczywiście ogromny, natomiast przecież Taconafide ma ze 20 milionów, to są prawdziwe cyfry. Ale oczywiście, bardzo mi jest miło, że piosenka przypadła do gustu. Wiadomo, że to jest zawsze radość – mówi ze skromnością Kasia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...