10 filmów dokumentalnych, których nie mogę się doczekać na festiwalu Docs Against Gravity

Kadr z filmu "Książę i dybuk"
Kadr z filmu "Książę i dybuk" Zrzut z ekranu/YouTube
Lista zarzutów wobec filmów dokumentalnych jest chyba równie długa, co do kina w ogóle. Bo czy możliwy jest całkowity obiektywizm i rzetelność w próbie rozpracowania jakiegoś problemu? Albo… czy w ogóle konieczne jest ujęcie w oku kamery jakiegoś problemu? I… czy ten obiektywizm jest niepodważalnym obowiązkiem twórców? Bez względu na to, jakie stanowisko przyjmiemy w tych rozważaniach, faktem jest, że kino dokumentalne w ostatnich latach, przeładowanych informacjami, staje się gatunkiem coraz bardziej pożądanym i potrzebnym.

Festiwal Millennium Docs Against Gravity to dziewięć dni filmowego ucztowania w towarzystwie najlepszych produkcji z całego świata. W programie znalazło się 160 filmów, które podzielono na kilka sekcji, m.in. "Bohaterowie są wśród nas", "Fetysze i kultura", "Peryferia imperium", "Co dalej z tym światem" czy "Cinema mon amour". Wystarczy zajrzeć w repertuar, by dostać zawrotów głowy od proponowanych różności, które do 20 maja czekają w kinowych salach na mieszkańców Warszawy, Wrocławia, Gdyni, Bydgoszczy i Lublina. Nie było zatem łatwym zadaniem wybrać tylko 10 tytułów, które chcę zobaczyć…

"Książę i dybuk"

O Michale Waszyńskim sporo dowiedziałam się na wykładach Akademii Filmu Polskiego, odniosłam jednak wrażenie, że tej postaci powinnien być poświęcony osobny cykl spotkań. Arystokrata, książę Waszyński, kłamca, ten, który swoje życie zamienił w scenariusz filmowy, Mosze Waks. Realizował filmy z Sophią Loren i Claudią Cardinale, jednak jego prawdziwą obsesją był „Dybuk”, oparty na żydowskiej legendzie. Trudno powiedzieć, co w opowieściach o artyście jest prawdą, a co doskonale wyreżyserowaną fikcją. Liczę, że "Książę i dybuk" pozwoli mi odbyć ekscytującą podróż śladami tego tajemniczego człowieka.

"Statek ziemia"

Trochę puszczamy mimo uszu kolejne doniesienia, że kondycja naszej planety nie jest najlepsza, zadajemy sobie pytanie, co tak naprawdę moglibyśmy zrobić i usprawiedliwiamy się, że zmiany w zachowaniu jednostki niczego nie zmienią. "Statek ziemia" jest kolejną produkcją, która spróbuje obalić ten ostatni argument i przekazać, że "los nas wszystkich zależy od każdego człowieka".

"Kołyma – droga kośćmi usłana"

W dorzeczu rzeki Kołymy znajdowało się największe skupisko najcięższych obozów pracy przymusowej. Rosjanie nazywali ten teren "Kontynentem", więźniowie – "Przeklętą Wyspą". Do dziś kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnią leżą niezliczone ciała zmarłych. Reżyser rozmawia z tymi, którzy pamiętają najczarniejsze czasy, ale również z tymi, którzy nie mają pojęcia, co się działo na tej ziemi. Nie ukrywam, że do projekcji zachęciły mnie zdjęcia, na których zobaczyłam świat, o którym nie mam pojęcia. Podskórnie wyczuwam, że „Kołyma” może być również błyskotliwym, acz wysublimowanym komentarzem na temat współczesności.

"Alicia"

W wielkim świecie najbardziej przykre są indywidualne dramaty. Te, o których mówi się ciszej i krócej niż o poważnych konfliktach. „Alicia” wydała mi się głosem tych, którzy w myśl durnego przekonania „głosu nie mają” – dzieci. To kręcony przez trzy lata portret dziewczyny, która gdzieś zgubiła się w bezwzględnym systemie domów dziecka i rodzin zastępczych, a tak jak każdy człowiek chciałaby być kochaną i móc kochać.

"78/52"

Gdy pierwszy raz obejrzałam „Psychozę” Hitchcocka, od razu… obejrzałam ją po raz drugi. Potem piąty i dziesiąty. Przeanalizowałam sceny i przeczytałam większość literatury na temat filmu i samego reżysera, więc wydaje mi się, że wiem już całkiem sporo, ale… Po prostu jestem ciekawa, co jeszcze można opowiedzieć o „Psychozie”, która momentami po prostu wydaje mi się studnią bez dna, jeżeli chodzi o „smaczki”, tropy, ciekawostki…

"Poetka z Arabii"

Hissa Hilal, domorosła poetka, decyduje się nie tylko wziąć udział w największym konkursie poetyckim w świecie arabskim, zdominowanym przez mężczyzn, ale jeszcze pozwala sobie na krytykę patriarchatu i ekstremizmów. A przecież każda jej aktywność wymaga zgody męża, nie może prowadzić samochodu, nawet nie widzimy jej twarzy! Jak jej się to udało? Szalenie intrygują mnie historie jednostek, które robią coś, co przecież teoretycznie jest niemożliwe. Teoretycznie.

"Lubow - miłość po rosyjsku"

Gdy słyszę "miłość", myślę "Rosja". Owszem, nie jest to rodzaj uczucia szczęśliwego, pięknego i tego z (francuskimi) pocałunkami w deszczu. Dla „rosyjskiej duszy” miłość bowiem niemal nierozerwalnie wiąże się z cierpieniem, a białoruska noblistka Swietłana Aleksijewicz przeprowadziła szereg wywiadów ze zwykłymi Rosjanami, by uchwycić ten tajemniczy pierwiastek.

"Wędrówki ludów"

Wydaje mi się, że ten film musiał się znaleźć w tym zestawieniu, bo dosyć mam nic nieznaczących przepychanek „nie wpuszczać uchodźców/wpuszczać uchodźców”. Liczę, że film Ai Weiweia coś mi podpowie, wyjaśni skalę problemu, bo jak mówi sam artysta „nie ma kryzysu migracyjnego, jest kryzys ludzki”. Trwa największe wysiedlenie ludzi od czasów II wojny światowej, a my często sprowadzamy to do napuszonych pogadanek.

"Czerwona dusza"

Z zachodniej perspektywy Stalin był zbrodniarzem i bezwzględnym dyktatorem, jednak w Rosji zdania na temat bolesnej przeszłości nadal są podzielone. Po takim wstępie łatwo wyrokować i oskarżać naszych wschodnich sąsiadów o głupotę. Twórcy „Czerwonej duszy” podjęli jednak trud prześwietlenia rosyjskiej psychiki, zajrzenia w najciemniejsze jej zakamarki, by chociaż trochę zbliżyć się do zrozumienia sprzeczności. I to nie tylko pokoleniowych, ale również tych drzemiących w jednostce.

"Zielone kłamstwa" i "Zjadanie zwierząt"

Na koniec postanowiłam trochę oszukać system i w rankingu „10 filmów, które muszę obejrzeć”, przemycić ten jedenasty. Czuję jednak, że zostanie mi to wybaczone. Te dwa tytuły wydały mi się bowiem położone bardzo blisko siebie i dotyczą tego, co zaprząta mi myśli od dawna.

Czy „zielone”, eko produkty to nic innego jak niebezpieczne kłamstwo, zwykła reklamowa strategia sprzedaży? Skąd pochodzą kupowane przez nas jaja, nabiał i mięso? W jakim stopniu tak naprawdę zdrowe i ekologiczne jest to, co tak chętnie prezentują celebryci na swoich kontach w mediach społecznościowych? Czy hodowla przemysłowa to najgorsza rzecz, jaką ludzie kiedykolwiek zrobili zwierzętom? Nie ukrywam, że oczekuję od tych filmów porządnego policzka.
Po przejrzeniu tego, co organizatorzy przygotowali w ramach Festiwalu Millennium Docs Against Gravity, trochę się załamałam, bo nie wiem, w jaki sposób mogłabym znaleźć czas, żeby obejrzeć wszystkie filmy, które mnie zaintrygowały. Jednak, jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, zatem ruszam w tę podróż, która podejrzewam, że jak w poprzednich latach będzie równie ekscytująca i odkrywcza.

Program projekcji dostępny jest na stronie docsag.pl.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...