Profesjonalny manicure w domu? Testowałyśmy lakiery, które obiecują taki efekt

Który z lakierów najlepiej sprawdza się w domowych warunkach?
Który z lakierów najlepiej sprawdza się w domowych warunkach? Fot. naTemat
Pierwszy profesjonalny manicure to objawienie - po wyjściu z salonu wydaje się, że wasze paznokcie nigdy nie były tak idealnie zaokrąglone, a skórki - tak dokładnie usunięte. Zastanawiacie się, jakim bóstwom zaprzedała duszę manikiurzystka, żeby zdobyć dar nakładania lakieru idealnie równą smugą, bez pozostawiania minimalnych nawet śladów po włoskach pędzelka.


Lata praktyki - wzdychamy, usiłując bezowocnie odtworzyć ten sam efekt, jednym okiem kontrolując pędzelek, drugim gapiąc się w telewizor, a potem klnąc pod nosem, kiedy niechcący zboczymy z kursu i zabrudzimy lakierem boczną skórkę. Albo kiedy obudzimy się rano z odciśniętym na niedoschniętym lakierze tekstylnym “wzorkiem”. Albo popełnimy jeden z wielu innych błędów wynikających właściwie tylko i wyłącznie z własnej nieuwagi. Bo tak naprawdę to właśnie dokładnością i skupieniem profesjonalne manikiurzystki biją nas na głowę. Tym i jakością lakierów, które wybierają.

Dobór lakieru ma w sukcesie całej operacji znaczenie kluczowe. A że “schnących w mig” i “idealnie kryjących jedną warstwą” preparatów na drogeryjnych półkach nie brakuje, proces wyboru najlepszej opcji bywa mozolny i obarczony sporym marginesem błędu. Jasne, można uporczywie trzymać się “pewniaków”, których używamy od lat. Z drugiej strony, inne marki kuszą kolorami i dostępnością produktów, na które embargo miały do jakiegoś czasu tylko profesjonalne salony (tak, tak, mowa o hybrydzie).


Nas do wypróbowania nowości skusiła nas marka Eveline. Z mocnym postanowieniem, że do manicure’u solidnie się przyłożymy, postanowiłyśmy przetestować trzy, zupełnie różne rodzaje lakierów: Vinyl Gel - połączenie żelowego lakieru i top coatu, Holo - w opalizujących, imprezowych odcieniach i, uwaga, uwaga - hybrydę, której aplikacja, wbrew obiegowej opinii, wcale nie wymaga dyplomu z kosmetologii.

Vinyl Gel

W opisie produktu przeczytacie, że jest to lakier stworzony w formule hybrydy, ale… hybrydą nie jest. Vinyl Gel, jak wskazuje nazwa, również należy do lakierów winylowych, z tą różnicą, że jego aplikacja nie wymaga posiadania specjalnej lampy UV. W skrócie: schnie jak normalny lakier, jest trwały jak hybryda. A jak jest w praktyce?
Vinyl Gel jest dostępny w 24 kolorach i jest to paleta mocno zróżnicowana. Od spokojnego cielistego beżu, stonowanej szarości czy kremowej perły, przez pastelowe róże i fiolety, aż po bardzo intensywną czerwień i pomarańcz. Na próbę wybrałyśmy piękny, dżinsowy odcień niebieskiego nr. 216.
Aplikacja Vinyl Gel idzie bardzo gładko. Pędzelek standardowej wielkości nie utrudnia zadania - jest na tyle poręczny, że spokojnie można nim manewrować nawet na dość małej powierzchni. Konsystencja lakieru także pomaga: jest wystarczająco gęsta, żeby nie skapywać zbyt szybko, ale i elastyczna, dzięki czemu jest szansa na wyrównanie ewentualnych nieregularności.

Przy aplikacji Vinyl Gel trzeba jednak działać szybko - lakier zasycha błyskawicznie. Powiedzieć, że w minutę to może zbyt duży skrót myślowy, ale już po dwóch czy trzech można spokojnie zapomnieć, że przed chwilą malowało się paznokcie. Pod warunkiem, że nie zaczniecie szperać w szufladzie z pinezkami, ryzyko zadraśnięcia lakieru jest naprawdę niewielkie.
Błyskawiczne zastyganie to prawdopodobnie zasługa formuły 2 w 1, czyli dodatku utwardzacza. Gdy kładziemy hybrydę ma on również za zadanie nadać paznokciom połysk. I w “vinylach” od Eveline ten połysk też mamy i to już po nałożeniu pierwszej warstwy. Paznokcie pokrywa niemal szklista, lustrzana powłoka. Wykończenie na wysoki “błysk” to zdecydowanie jeden z największych atutów tej linii.
Jeśli chodzi o trwałość lakieru, producent obiecuje tydzień. Tu oczywiście wszystko zależy od specyfiki waszej codzienności: od tego czy macie zmywarkę, albo tendencję do nerwowego bębnienia w blat stołu. Formuła ma potencjał - jeśli nie wystawiacie paznokci na zbyt ciężkie próby, kolor rzeczywiście będzie wyglądał świeżo cały roboczy tydzień, a nawet część weekendu.

Holo

Linia Holo mocno nas zaskoczyła. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy tu do czynienia ze standardowymi brokatowymi wariacjami lekkich pasteli, oraz że będziemy musiały radzić sobie ze wszystkimi minusami, jakie wiążą się z wyborem tego typu lakierów występują. Bo choć “brokaty” wyglądają na paznokciach genialnie, to zmywanie szorstkich drobinek bywa drogą przez mękę.
Jeśli chodzi o Holo, tego problemu nie ma. Lakier, owszem, mieni się opalizującymi drobinkami, ale są one na tle maleńkie, że nie tworzą warstwy “papieru ściernego”. Sama aplikacja również jest przyjemna. Holo nie zastygają może tak szybko, jak “vinyle”, ale już po 3-4 minutach można uznać manicure za zakończony - albo zabrać się za nakładanie drugiej warstwy, w zależności, jaki poziom intensywności koloru chcecie osiągnąć.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Holo to opcja typowo imprezowa, ale paleta zawiera również odcienie spokojniejsze: pudrowy róż, albo cielisty beż sprawdzą się też na co dzień.

Hybryda

Pisanie, że samodzielne nakładanie hybrydy to nic trudnego, to właściwie przekonywanie przekonanych. Kto raz spróbował, ten wie, że dla efektu, utrzymującego się ponad dwa tygodnie, warto raz na jakiś czas poświęcić na manicure odrobinę więcej czasu. Kto nigdy nie próbował, zawsze znajdzie wymówkę pod tytułem: nie mam lampy, wacików, polerki etc.


Zestawu hybrydowych “gadżetów” nie trzeba od razu kompletować na własną rękę - wystarczy uśmiechnąć się do zaprawionej w bojach koleżanki i pożyczyć kilka niezbędnych elementów. Jakich? Obejrzyjcie nasze wideo:
Linia produktów hybrydowych od Eveline to świetny zestaw dla początkujących. Paleta kolorów jest na tyle różnorodna, że każda z was znajdzie coś dla siebie, a sama formuła lakieru bardzo przyjazna w aplikacji. Cały proces ułatwia również wysokiej jakości baza - wystarczająco gęsta, aby nie spływała na skórki, oraz top, który wykańcza każdy z kolorów na wysoki połysk. Naszym osobistym hitem jest odtłuszczacz, który pachnie jak… lody waniliowe.
Niezależnie od tego, czy przekonacie się do hybrydy, czy jednak pozostaniecie przy “vinylach”, pozwalając sobie czasem na lekką wariację w odcieniu Holo, naczelna zasada idealnego manicure’u pozostaje ta sama: 1 procent talentu, 99 procent skupienia i 100-procentowo niezawodne lakiery.

Artykuł powstał we współpracy z Eveline Cosmetics.