Ten zespół w 2005 roku zachwycił młodych Polaków. Teraz wokalistka powraca w zupełnie innej odsłonie

Tola Szlagowska w niczym nie przypomina już nastoletniej buntowniczki, którą była w Blog 27. Przez ostatnie niemal 10 lat doskonaliła się muzycznie w USA
Tola Szlagowska w niczym nie przypomina już nastoletniej buntowniczki, którą była w Blog 27. Przez ostatnie niemal 10 lat doskonaliła się muzycznie w USA Fot. Instagram/tola.subtitles, Areta Szpura ( z lewej), Rafał Mielnik/ Agencja Gazeta ( z prawej)
Dekadę temu Tolę Szlagowską kojarzył niemal każdy. Stworzony przez nią i Alę Boratyn młodzieżowy zespół Blog 27 był, jak na ówczesny rynek, czymś kompletnie nowym i wcześniej nieznanym. Po ogromnym sukcesie B27 Tola zniknęła, by teraz, po 10 latach, wrócić z nowym singlem "Atmosphere" nagranym we współpracy z amerykańskim producentem Timem Andersonem. Dziewczyna zmieniła się nie do poznania, a z nami dzieli się wspomnieniami i planami na przyszłość.


Być może mało kto wie, ale zespół Blog 27 osiągnął ogromny sukces nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Ich pierwsza płyta sprzedawana była nie tylko w wielu krajach Europy, ale również w Japonii czy RPA. Drugi album młodych artystek również okazał się niemałym sukcesem i wydawało się, że droga do sukcesu stoi przed dziewczynami otworem.


Jednak Tola Szlagowska zdecydowała się zostawić sławę i wyjechać do USA, gdzie uczyła się w prestiżowej szkole muzycznej, a później naukę kontynuowała na studiach w Los Angeles.

Blog 27 był ogromnym sukcesem komercyjnym, a ty miałaś swój czas w muzyce. Mimo tego zdecydowałaś się opuścić Polskę, nie bałaś się, że stracisz swoją szansę?

Ja wyjeżdżałam z Polski jako dziecko i z perspektywy dziecka to wyglądało inaczej. Nie miałam poczucia, że coś osiągnęłam, dla mnie naturalnym krokiem było dalsze kształcenie się, rozwój. W Stanach spędziłam niemal 9 lat, przez ten czas wiele się zmieniło. Niemożliwym jest porównywać mój stan umysłu jako nastolatki i ten obecny, to coś zupełnie innego.

Nowym singlem chcesz odciąć się od tego, co było kiedyś?

Nie uważam, że zrobiłam kiedykolwiek coś, czego teraz powinnam się wstydzić. Wraz z dorastaniem wszystko się zmienia, to naturalne. Przywiązywanie się do tego, co było kiedyś, nie do końca ma sens. Nowa płyta to nowy etap.


Co robiłaś, kiedy cię nie było? W Stanach tylko się uczyłaś czy było coś jeszcze?

Szkoła pochłaniała większość mojego czasu, poza tym pracowałam dorywczo jako niania, zeby móc się utrzymać. W luźnych momentach brałam udział w wielu muzycznych kolaboracjach, m.in. w szkole. Kiedyś pojawiła się u nas Linda Perry (wokalistka 4 NON BLONDES, amerykańska piosenkarka i producentka, odpowiedzialna za hity takich gwiazd jak m.in. Gwen Stefani, Pink czy Christina Aguilera - przyp.red.) i spontanicznie odbyło się małe jam session. W liceum chodziłam do klasy z Syd (Odd future, The Internet) nagrałyśmy razem nową wersję "Hey Boy" (jednego z największych hitów Blog 27 - przyp.red). W Stanach poznałam również Tima Andersona, amerykańskiego producenta, z którym pracowałam nad nowym singlem "Atmosphere".
Na jesieni możemy się spodziewać twojej nowej płyty. Sądzisz, że ma szansę osiągnąć taki sukces jak albumy Blog 27?

Uważam, że każdy artysta tworząc płytę powinien dawać jej szansę na wszystko. Jednocześnie nie powinien skupiać się na tym jak wielki sukces ma osiągnąć album, ale na tym, co chce przekazać. To najważniejsze.
Płytę będziesz promować zarówno w USA, jak i w Polsce?

Na razie nie jestem podpisana z żadną wytwórnią, pierwszy singiel wydaję sama, a dystrybuuje Warner Music, ale jeśli chodzi o płytę, to jeszcze nic pewnego. W Polsce pomagają mi moi przyjaciele, każdy kto wierzy w mój projekt. Ktoś pomaga mi w stworzeniu grafiki, ktoś inny w kwestii promocji w social mediach - to inne, ekscytujące. To organiczny sposób tworzenia, nie tak jak w wielkich wytwórniach, z którymi miałam okazję współpracować przy okazji Bloga. Nie mówię, że wtedy było gorzej czy lepiej, to po prostu dwa zupełnie różne, ciekawe doświadczenia. Zaczynam od Polski, ale teraz, gdy muzyka funkcjonuje głównie w internecie, to chyba nie ma znaczenia, gdzie kto tworzy.
Jesteś przygotowana na hejt? Przez te 10 lat w internecie sporo się zmieniło…

Jak miałam 12 lat, gdy powstał zespół, pisałam dość kontrowersyjne notki na blogu i już wtedy wylała się na mnie fala hejtu, którego nie rozumiałam, bo sama nie miałam w sobie czegoś takiego. Myślę, że paradoksalnie mogę być jedną z pierwszych osób w Polsce, która doświadczyła hejtu w tak dużej skali, tylko, że wtedy nikt o tym nie mówił.

Teraz oprócz blogów dochodzą jeszcze Instagram, Facebook - platformy, na których zwykła dyskusja może być pełna agresji. Tak naprawdę co druga osoba w internecie, bez względu na to czy jest to osoba publiczna czy nie, doświadcza hejtu. Jeśli poradziłam sobie z tym 10 lat temu, to myślę, że dam radę też teraz. Zobaczymy…