"Będzie rozchwytywana". Kim jest Aleksandra Sikora z Juventusu Turyn?

Aleksandra Sikora dołączyła do włoskiej drużyny
Aleksandra Sikora dołączyła do włoskiej drużyny Fot. Instagram/Aleksandra Sikora
Jej pasja do piłki nożnej narodziła się, gdy miała 12 lat. Przez ten czas bardzo mocno rozwinęła się i cały czas pnie się po szczeblach piłkarskiej kariery. Choć piłka nożna jest męskim sportem, Ola perfekcyjnie odnajduje się w tym świecie. Właśnie dołączyła do włoskiej drużyny Juventus Turyn. " Marzenia się spełniają" – napisała na swoim Instagramie.

Zazwyczaj to mężczyźni grają pierwsze skrzypce w piłce nożnej. Tym bardziej cieszy fakt, że to 27-letnia Aleksandra Sikora jest od kilku dni na ustach wszystkich. Wszystko za sprawą jej transferu do Juventus Turyn - klubu, do którego należy Wojciech Szczęsny, a kiedyś grał w nim Zbigniew Boniek.

"Tak, to się dzieję naprawdę!!! Od przyszłego sezonu będę reprezentować barwy Juventus Women. Nawet nie potrafię opisać swojego szczęścia słowami, ale ten moment utwierdza mnie w przekonaniu, że marzenia naprawdę się spełniają. Czasami nawet szybciej niż sobie to zaplanujemy. Moja motywacja nieustannie rośnie! Jestem gotowa walczyć o najwyższe cele z moją nową drużyną" – tak skomentowała w mediach społecznościowych Aleksandra Sikora przejście do włoskiej drużyny.
Od małego ganiała za piłką
Gdy inne dziewczynki bawiły się lalkami, ona trenowała. Początkowo lekkoatletykę i biegi na 100 metrów. Grała też z kolegami " nogę" na podwórku. I tak beztroska zabawa przekształciła się w pasję. "Zdecydowałam się na piłkę nożną, bo sprawia mi największą satysfakcję i radość" – mówiła w jednym z wywiadów.

Gdy Ola miała 12 lat trafiła do klubu Promień Mosty, gdzie pod okiem trenerów uczyła się grać w piłkę. Kilka lat nauki zaowocowały propozycją z innego klubu - Medyka Konin. " To było jedno z moich największych marzeń zagrać w tak dobrym klubie" - wspominała po latach Ola. Marzenie pomogli jej zrealizować rodzice, którzy wspierali córkę w jej pasji i nigdy nie narzucili jej innego pomysłu na życie.
Początki w Italii nie były usłane różami
W Medyku Konin Ola spędziła dziesięć lat. Później przyszedł czas na zagraniczny transfer i klub Brescia Calcio. Początki we Włoszech nie były bajką, bo już na trzecim treningu przydarzył się jej uraz. Jej koleżanka zamiast w piłkę, z całej siły kopnęła Olę w nogę.


Nowy klub, otoczenie, a do tego pęknięta kość strzałkowa. W dodatku wszystko działo się przed wrześniowym startem w eliminacjach do mistrzostw świata. Ola trudne chwile przetrwała dzięki bliskim z Polski, z którymi była w stałym kontakcie.

"Cieszę się, że mam dwie, trzy osoby, na które zawsze mogę liczyć i dziękuję im za to. Za granicą jest się zdanym na siebie, ale przychodzą momenty, kiedy chcesz się wypłakać komuś, kogo się dobrze zna. Wielokrotnie chciałam wrócić do domu chociaż na jeden dzień, żeby na chwilę zapomnieć o tych wszystkich problemach"– mówiła w wywiadzie dla serwisu laczynaspilka.pl

"Każda osoba, której przyjdzie pracować z Olą będzie zadowolona"

Wyjazd do Włoch był dla niej życiowym doświadczeniem i niezłą lekcją języka włoskiego. Teraz przed nią kolejne wyzwanie. Miłosz Stępiński, trener żeńskiej reprezentacji Polski, w której Ola jest wicekapitanem mocno trzyma za nią kciuki i uważa, że transfer do włoskiego klubu Juventus Turyn jest mocno zasłużony.

–Mnie ten sukces kompletnie nie dziwi. Ola ciężko pracuje na treningach, jest niesamowitą indywidualnością. Jest świadoma tego, co chce osiągnąć. Przykłada ogromną wagę do pracy nad sobą we wszystkich możliwych polach. Nie tylko w kwestii treningów, ale też jeśli chodzi o odżywianie się, odpoczynek, zdrowie czy kondycję – podkreśla w rozmowie naTemat Stępiński i dodaje:

– Pracowitość i talent skutkują tym, że będzie dalej rozwijać się jako zawodniczka i będzie rozchwytywana. Według mnie jest jedną z wiodących skrzydłowych, bocznych obrończyń. Poza tym trzeba dołożyć do tego jej fantastyczny charakter. Ola jest niesamowicie pogodną i fajną osobą, która ma też do siebie pewną rezerwę. Z taką zawodniczką fantastycznie się pracuje.

Według selekcjonera Ola jest wzorem dla młodych zawodniczek, które w przyszłości chcą się rozwijać i móc się utrzymywać z grania w piłkę nożną. – Było wiele sytuacji na treningu, gdy na przykład ja kończę go wcześniej i daję 10 minut zawodniczkom dla siebie. Niektóre rozmawiają, czy piją wodę. Ola nigdy tego nie robi. Ona bierze ze sobą trzy piłki i ćwiczy sobie jeden z elementów, nad którym chce popracować. Każda osoba, której przyjdzie pracować z Olą, będzie bardzo zadowolona – podkreśla trener.
A poza boiskiem...
Nawet jej zajęcia pozaboiskowe i tak łączą się z piłką. Bo gdy sama w nią nie gra, uczy i zaszczepia pasję do tego sportu dzieciaki. 27-latka prowadzi też projekt #aktywnepiłkarki. Na YouTube dzieli się swoją wiedzą z młodszymi i pokazuje dodatkowe ćwiczenia, które wymagają niewielkiego nakładu czasu, a dużo dają.

A co poza piłką? Ola lubi gotować. Jak sama mówi, to jej druga ulubiona rzecz, tuż za sportem. Ola jest też aktywna w mediach społecznościowych. Na Instagramie obserwuje ją aż 10 tysięcy followersów. Pokazuje tam swoje życie, ale w taki sposób, że wiele młodych osób mogłoby się tego od niej uczyć. Życie prywatne? Tę kwestię Ola zostawia dla siebie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...