Zdrada to nie tylko seks, "mikro zdrada" bywa równie bolesna. Jak ją rozpoznać?

Zdrada to nie tylko seks i pocałunki. Małe rzeczy jak flirt czy potajemne spotkania z byłym również mogą bardzo zranić partnera
Zdrada to nie tylko seks i pocałunki. Małe rzeczy jak flirt czy potajemne spotkania z byłym również mogą bardzo zranić partnera Fot. Pixabay
Kiedy myślimy o zdradzie zwykle w głowie pojawia się nam obraz partnera w łóżku z inną osobą. Ale zdrada ma wiele oblicz i choć seks wydaje się najgorszą z możliwych opcji, to nie jest jedyną. Szereg małych, pozornie niewinnych zachowań może zwiastować kłopoty w raju. Mikro zdrady, bo o nich mowa, mogą być początkiem końca.

Za zdradę uważamy przede wszystkim zachowania związane ze sferą fizyczności i intymności - seks lub pocałunki są dla wielu z nas powodem do utraty zaufania do partnera, a w konsekwencji - do rozstania. Istnieje też wiele innych zachowań, które w pewnych sytuacjach mogą stać się kością niezgody między partnerami.

Niewinny flirt ze starym znajomym na Facebooku, kawa lub drink z eks chłopakiem czy rozdawanie uśmiechów i komplementów przypadkowo poznanym na imprezie osobom. To już zdrada czy jeszcze nie? A może to tzw. mikro zdrada, czyli zachowanie, które nadwyręża zaufanie, ale, wedle ogólnych norm, zdradą nie jest?

Odczuwanie zdrady jest zawsze sprawą indywidualną
W sprawach związkowych mało która sytuacja jest czarno biała, podobnie zresztą jak jej odbiór, który jest kwestią w stu procentach indywidualną. Samo pojęcie mikro zdrady, tak chętnie stosowane w zagranicznych mediach, jako takie w psychologii nie istnieje.


– Tworząc związek, umawiamy się na pewne zasady - część z nich werbalizujemy, a o innych nie mówimy, uznając je za oczywiste, jak np. seks z osobą trzecią. Warto podkreślić, że te tzw. normy partnerskie nie są uniwersalne, a inne dla każdego – tłumaczy Michał Pozdał, seksuolog Uniwersytetu SWPS w Katowicach. – Naruszenie tych zasad będzie zdradą – dodaje.

Seksuolog podkreśla, że owe reguły są kwestią bardzo indywidualną. Dla niektórych będzie to seks z inną osobą, a dla innych masturbacja czy potajemne oglądanie pornografii. Złamanie tych zasad zrani partnera, który straci do nas zaufanie, traktując to jako zdradę. Mimo ogólnie przyjętych norm, granice w związkach wyznaczamy sobie sami.
Każdy ma swoje tajemnice
Każdy odczuwa zdradę inaczej, po swojemu. Wynika to z naszych przyzwyczajeń, doświadczeń z poprzednich relacji, a także poczucia bezpieczeństwa, które mamy w obecnym związku. Kawa z byłym chłopakiem komuś może wydać się nieistotna, ale to samo spotkanie, dla osoby o innych przeżyciach będzie niezwykle bolesne.

– Nikt w związku nie jest całkowicie otwarty. Każdy człowiek ma swój świat wewnętrzny i ma do tego świata prawo – mówi Michał Pozdał. – Potrzebujemy flirtowania, również ludzie w długoletnich związkach przeżywają fascynacje. Pytanie czy pójdą dalej czy sam flirt lub pojedyncze spotkanie im wystarczą – tłumaczy.

Seksuolog zauważa, że w większości przypadków flirt rzeczywiście może nic nie znaczyć. W ogólnym wymiarze może być to niewinne zachowanie, które partner odbiera jednak inaczej, a kiedy ranione są czyjeś uczucia, pojawia się problem, stanowiący często podstawę do kłótni i nieporozumień.


Tworząc relację warto rozmawiać o problemach, oczekiwaniach i planach. Pamiętajmy, że partner nie czyta nam w myślach, nie zawsze domyśli się, co jest dla nas dobre, a co wręcz przeciwnie. Werbalizowanie uczuć jest kluczem do właściwej komunikacji, bez której w pewnym momencie związku zawsze pojawią się problemy i wzajemne pretensje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...