Prawie każda z nas spotkała się z tym zachowaniem na ulicy. Jak się bronić przed "cat calling"

Z cat calling na ulicy spotkała się niejedna kobieta
Z cat calling na ulicy spotkała się niejedna kobieta Fot. YouTube
Gwizdanie, niewybredne komentarze i chamskie zaczepki. Z takimi zachowaniami mężczyzn zmaga się płeć piękna w przestrzeni miejskiej. Francja wprowadziła niedawno grzywnę za zaczepne gwizdanie na kobiety i seksualne komentarze. W Polsce takiego prawa nie mamy, co nie znaczy, że nie możemy się obronić przed tym zjawiskiem, zwanym "cat calling".

750 euro. Tyle może zapłacić facet, który we Francji gwiżdże na kobietę, mlaszcze lub kieruje pod jej adresem seksualne komentarze. Prezydent Francji Emmanuel Macron kilka miesięcy temu zapowiadał, iż ostrzejsze przepisy mają sprawić, że "kobiety nie będą się bały przebywać na zewnątrz". Zresztą nie tylko Francja sprzeciwia się tego typu zachowaniom. W Holandii za pogwizdywanie na kobiety, wulgarne komentarze, mlaskanie czy chrząkanie trzeba zapłacić karę w wysokości do 4,1 tys. euro.

Polska nie jest gotowa na takie prawo

W Polsce takiego prawa nie mamy, co nie oznacza, ze zjawisko gwizdania na kobiety na ulicy lub zaczepiania ich w chamski sposób nie występuje. Jednak, jak podkreśla socjolog Maciej Myśliwiec, do Francji nam jeszcze daleko, jeżeli chodzi o zapobieganie tego typu sytuacjom.

– Francja ma coraz bardziej przystosowany kodeks karny do praw człowieka. Francuzi bardzo dbają o to, żeby żadnemu obywatelowi nie stała się krzywda. W Polsce mamy dość mocno patriarchalne podejście, w dużej mierze związane z wpływem Kościoła na społeczeństwo, dlatego wszelkie traktowanie kobiet jako przedmiotowe nie jest do końca jeszcze tak tępione jak we Francji lub w krajach, które są mocno nastawione na równość płci, równość wyznań czy poglądów – wyjaśnia.
Socjolog dodaje też, że w Polsce wszelkie działania na rzecz kobiet i równego traktowania są uważane za lewicowe, lub jako opozycja wobec rządzących. Z kolei projekty, które nie są zgodne z tym, co proponuje partia rządząca, nie mają szansy na wejście w życie.

– To wynika z tego, że żyjemy w takiej rzeczywistości, w której pewne zachowania traktuje się jako normalne, mimo że normalne do końca nie są. Bardzo bym chciał, żeby takie prawo grzywny, jakie panuje we Francji, weszło do Polski, ale obawiam się, że społecznie nie jesteśmy na to gotowi, co jest frustrujące - podkreśla Maciej Myśliwiec.


Jak reagować na wulgarne gwizdy?
Kobiety, które doświadczają tego typu zaczepek na ulicy, bardzo często boją się cokolwiek powiedzieć drugiej stronie, nie wiedząc, jak ona zareaguje. Jednak to nie jest tak, że same nie możemy nic zrobić.
Według socjologa najmocniejsza broń to ośmieszenie kogoś, kto celuje w nas wulgarnymi gestami czy gwizdami. – Znam panie, które nie mają żadnego problemu z tym, żeby takiemu gościowi odpowiedzieć coś w stylu "możesz sobie pomlaskać, to jedyne co możesz zrobić". Wtedy facet traci szacunek swoich kolegów, bo został ośmieszony przez tę kobietę , której on chciał albo zaimponować albo przedmiotowo potraktować – wyjaśnia.

Oczywiście to napastowana kobieta się broni, jednak zareagować powinny też osoby z otoczenia, które widzą, w jaki sposób mężczyzna się do niej odnosi. – Bardzo ważne jest to, żeby reagować i pokazywać, że to nie jest coś normalnego i śmiesznego. Często nie ma się jednak wsparcia innych, więc wtedy trzeba się zastanowić, w jaki sposób się odgryźć, żeby tę osobę ośmieszyć w pewien sposób. Oczywiście trzeba uważać, bo jeżeli jesteśmy sami na ulicy i nie ma nikogo dookoła nas, to nie prowokujmy zachowania, którego potem moglibyśmy żałować. Natomiast jeżeli widzimy, że wśród nas jest więcej osób, to wtedy można takiemu dowcipnisiowi pokazać, gdzie jest jego miejsce – mówi nasz rozmówca.

Za granicą bądźmy ostrożni
Zaczepianie kobiet w niewybredny sposób bardzo często można zaobserwować za granicą, gdy na przykład jesteśmy na urlopie. Sama byłam świadkiem sytuacji, gdy kilka lat temu na wakacjach w Hiszpanii jeden z tamtejszych mężczyzn pomlaskiwał na moją koleżankę. Głośno skomentowaliśmy ze znajomymi jego zachowanie w języku angielskim. Byliśmy w kilkuosobowej grupie, więc czuliśmy się dużo pewniej.

Maciej Myśliwiec podkreśla, żeby uważać z "odszczekiwaniem się", szczególnie w krajach arabskich. – To są kwestie kulturowe, więc trzeba być bardzo delikatnym. My uważamy, że tubylec nas obraził, on z kolei, że nie. Musimy uważać, bo za granicą jesteśmy w innej kulturze i innym systemie politycznym i bardzo często prawo nie jest po naszej stronie. Będąc na terenie Europy oczywiście też trzeba uważać, bo nie mamy pojęcia jak zareaguje ta druga strona. Natomiast trzeba pokazać, że to nie jest coś, co nas bawi, co nam się podoba i że nie godzimy się na tego typu zachowanie.

Gwizdanie nie jest sexy
Przeglądając fora internetowe trafiłam na wpis jednej z internautki, która twierdzi, że jej kolega nie widzi nic złego w tym, że faceci pogwizdują na kobiety. Zdaniem mężczyzny to oznaka, że kobieta podoba się facetowi i powinna być dumna z tego, że jest pożądana. Według niego, panie, którym się to nie podoba, to na pewno sfrustrowane feministki.

Żadna z kobiet, która skomentowała wpis, nie odniosła się pozytywnie do wypowiedzi. "Bardzo niefajne. Normalny facet nie gwiżdże. Tylko jakieś kartofle". "Gwizdanie, trąbienie i niewybredne komentarze w stylu, ale 'foczka' są jednak wątpliwymi komplementami " – komentowały kobiety na forum.

Pytając koleżanki o ich doświadczenia, usłyszałam, że zdarza im się być zaczepiane w wulgarny sposób, ale częściej poza granicami. – Kilka lat temu byłam w Egipcie. Jestem blondynką, a blondynki są tam zaczepiane i to w bardzo bezpośredni sposób. Po prostu zignorowałam zaczepki pana, bo jednak bałam się, że jak mu ostro odpowiem, już nie będzie taki miły – opowiada mi Asia. Agata z kolei spotkała się z nachalnym podrywem ze strony Włochów, jednak zaznacza, że ich zaczepki nie były wulgarne. – Oni w tym podrywie są raczej śmieszni i ja te ich komplementy puszczam koło uszu – mówi.

To kobieta sprowokowała. Serio tak myślicie?

Obrońcy gwizdających facetów zaznaczają, że kobieta ich po prostu sprowokowała, zakładając kusy strój. Nie zgadza się z tym socjolog Maciej Myśliwiec. – Nigdy kobieta nie jest winna takiemu zachowaniu mężczyzny. Nie ma czegoś takiego, że kobieta prowokuje. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ofiara jest zawsze ofiarą. Kobieta ma prawo pięknie wyglądać i nie można mówić, że to ona zawiniła – ucina.
W 100 proc. zgadzam się ze słowami socjologa, a gwizdanie, mlaskanie i wulgarne gesty są uwłaczające, nigdy nie były, nie będą fajne i sexy. Faceci mogą nam pokazać, że im się podobamy na wiele różnych, innych sposobów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...