Po seksie nie czujesz odprężenia, a smutek i irytację? Nie martw się, ten problem dotyka wielu

Dawniej o dysforii mówiło się raczej w kontekście kobiet. Okazuje się, że mężczyźni również dobrze znają ten problem
Dawniej o dysforii mówiło się raczej w kontekście kobiet. Okazuje się, że mężczyźni również dobrze znają ten problem Fot. Screenshot YouTube
Seks kojarzy się zwykle z doznaniami pozytywnymi i odprężającymi. Dlaczego więc niektórych po stosunku dopada rozdrażnienie czy smutek? Jeszcze kilka lat temu w kontekście tzw. dysforii postkoitalnej mówiło się głównie o kobietach, jednak ostatnie badania pokazują, że dotyka również mężczyzn.

Winne mogą być hormony
Choć dla dużej części ludzi seks wiąże się przede wszystkim z doświadczeniem przyjemnym i relaksującym, to jednak istnieje również spora grupa tych, dla których nie wygląda to tak różowo.

Przeprowadzone kilka lat temu badania pokazały, że niemal połowa kobiet choć raz po seksie doświadczyło smutku, poddenerwowania czy nawet płaczu. Najnowsze dane udowadniają, że sytuacja wygląda podobnie w przypadku mężczyzn. Dr Robert Schweitzer przebadał grupę 1200 facetów, z których aż 46 proc., choć raz, doświadczyło takiej sytuacji.

– To nie jest tak, że smutek przychodzi natychmiast po stosunku. Po samym zbliżeniu, po orgazmie, poziom hormonów jest podwyższony, w szczególności endorfiny i oksytocyny, co powoduje radość i odprężenie– tłumaczy Bianca-Beata Kotoro, psychoseksuolog z Uniwersytetu SWPS. – Dopiero chwilę później ten poziom spada i u niektórych ta gwałtowność i zmienność hormonalna może wywołać dysforię – dodaje.

To nie powód do wstydu
Psychoseksuolog zauważa, że problemem jest również fakt, iż owa dysforia jest tematem tabu. Jeśli o seksie wszędzie mówi się jako o czymś radosnym i pozytywnym, to kiedy odczuwamy to zupełnie inaczej, może nam się wydawać, że coś jest z nami nie tak. Taka sytuacja wzbudza niepokój, jednak nie wszystko jest tu zero jedynkowe.


– Jeżeli się nad tym mocno zastanowić, prawdopodobnie każdy z nas kiedyś doświadczył podobnych emocji. Jednorazowe lub rzadkie przypadki możemy wręcz uznać za normę – zauważa Kotoro. – Prawdziwy problem pojawia się, gdy większość naszych zbliżeń kończy się melancholią, przygnębieniem czy płaczliwością. Wtedy warto rozważyć wizytę u terapeuty – dodaje.
Jeśli czujesz, że to problem, terapia może pomóc
Ważne jest, aby zrozumieć, że jako ludzie mamy prawo do przeżywania najróżniejszych stanów, a małe odstępstwa od normy nie są niczym, co powinno nas martwić. Jeżeli jednak stan apatyczny po orgazmie pojawia się często, wizyta u psychologa czy seksuologa pozwoli na zbadanie tego, czy to to rzeczywiście kwestia hormonów czy może czegoś więcej.

Jak podkreśla psychoseksuolog, nie bez znaczenia są również traumatyczne przeżycia lub skojarzenia, które wywołuje w nas seks, mimo jednocześnie odczuwanej przyjemności. W takich przypadkach terapia jest niezbędna, a jej brak może doprowadzić do celowego unikania zbliżeń z partnerem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...