"Czy TVN bardzo różni się od TVP? Nie jestem pewien". Twórca Vogule Poland o kuriozalnej walce z TVN

Vogule Poland zabawnie komentuje rzeczywistość i życie gwiazd. To nie spodobało się TVNowi, który doprowadził do zablokowania konta VP na Instagramie
Vogule Poland zabawnie komentuje rzeczywistość i życie gwiazd. To nie spodobało się TVNowi, który doprowadził do zablokowania konta VP na Instagramie Fot. Instagram/ vogule.poland
To jedna z najbardziej kuriozalnych wojenek w polskich mediach od dawna. Międzynarodowy gigant w postaci TVN-u (Goliat) pochyla się nad popularnym, satyrycznym show-biznesowym Vogule Poland (Dawid). Popularny profil i serwis naraził się rzekomym łamaniem praw autorskich. Sprawa nabrzmiała do zaskakujących rozmiarów, stacja wystosowała nawet specjalne oświadczenie, ale sympatia internautów jest od dawna po jednej stronie. Kibicuje nawet... Doda.

Vogule Poland to popularny, istniejący od 2012 roku, portal internetowy, który w zabawny sposób komentuje rzeczywistość i sprawy związane z polskim show biznesem. Robią to na swojej stronie, Facebooku czy Instagramie.

Lubiany profil okazał się kłopotliwy dla TVN do tego stopnia, że medialny gigant zdecydował się wypowiedzieć "wojnę" satyrycznemu portalowi, zarzucając mu hejterski charakter i łamanie praw autorskich. TVN-owi nie spodobały się również memy wykorzystujące wizerunek gwiazd, kojarzonych ze stacją .

Niedawno instagramowe konto VP (230 tys. fanów) zostało zablokowane. Poszło głównie o InstaStories, na których nagrywano fragmenty programów TVN i mniej lub bardziej prześmiewczo komentowano. Chłopaki założyli nowy profil, na którym niedawno bardzo szybko stuknęło im nowe 100 tys. obserwujących.

Akcja #freevogulepoland, zorganizowana przez portal, ma na celu walkę o niezależne media i wolność słowa. Co ciekawe, dołączyło się do niej wiele gwiazd, również tych związanych z TVN. Swoje poparcie wyraziły m.in. Aleksandra Domańska, Lara Gessler czy jedna z największych gwiazd stacji - Małgorzata Rozenek-Majdan. Oświadczenie TVN-u skomentowała również obszernie Doda, obecnie nie będąca ze stacją w najlepszych relacjach.
Wydaje się, że obserwatorzy, w tym gwiazdy będące bohaterami satyrycznych komentarzy czy memów, nie mają nic przeciwko nim, a wręcz - uważają je za zabawne. Dlaczego zatem TVN, narażając na szwank swój wizerunek, rozpoczyna tę dziwaczną walkę? O przebiegu i kulisach całej sytuacji opowiada Patryk Chilewicz, redaktor naczelny Vogule Poland


Vogule Poland powstało w 2012 roku. Wasza działalność może się niektórym niepodobać, ale czy w ciągu tych 6 lat zdarzały się redakcji podobne sytuacje jak obecna?

Patryk Chilewicz: Nigdy żadna z gwiazd nie odezwała się do nas, mówiąc, że przesadzamy, że ma tego dość czy że nasze działania skończą się w sądzie. Wręcz przeciwnie - spotkaliśmy się z samym pozytywnym odbiorem. Nie dostaliśmy również żadnych skarg ani od firm, ani od stacji telewizyjnych. Poza TVN.

Pierwsze skargi pojawiły się, gdy zamieściliśmy fragment odcinka programu "Szkoła”, w którym występował wtedy Radek Pestka, znany z Top Model. Wrzuciliśmy krótkie wideo, po czym dostaliśmy informację, że nie ma na to zgody, ponieważ to ich wideo i ich program. Wtedy przyznałem im rację, przeprosiłem i wideo zniknęło. Od tego czasu nie pojawiały się materiały wideo z TVN i zapanował spokój.

Realne problemy zaczęły się w kwietniu 2018, kiedy TVN zaczął zgłaszać InstaStories, na których nagrywaliśmy nasz telewizor.

Od momentu pierwszych zgłoszeń nie udało się porozumieć z władzami TVN?

Nie udało się. Po tym, co zdarzyło się w kwietniu, od razu wystosowałem maila do osób, które InstaStories zgłosiły. Wiedziałem z kim się skontaktować, ponieważ jeśli materiał zostaje usunięty, dostaje się informację dotyczącą dlaczego tak się stało, na podstawie jakiego punktu regulaminu portalu, w tym przypadku Instagrama, do tego doszło oraz dane kontaktowe osoby zgłaszającej.

W tym przypadku było to mail piractwo@tvn.pl, ten dział zajmuje się dochodzeniem praw autorskich. Wysyłając maila do działu, dołączyłem do niego również dziewczynę zajmującą się PR-em, Magdę Belkę, jako że ją znałem i wydawała mi się konkretną osobą, z którą da się coś załatwić.

Ani z ludźmi z działu piractwa, ani z Magdą Belką nie znam się na stopie prywatnej, a jedynie czysto zawodowej. Tymczasem, gdy zaczęliśmy mailować, otrzymałem dziwne wiadomości od pracownika działu piractwa, Ernesta Hetmana, który zaczął do mnie pisać na Facebooku, żeby może spotkać się z nim i jego szefową w Glamie, czyli gejowskiej dyskotece w Warszawie. To było bardzo niestosowne i bardzo nieprofesjonalne. Nie wiedziałem, jak się zachować, zbywałem to śmiechem.

W końcu w kwietniu zostało umówione spotkanie, do którego nie doszło, ponieważ kilkanaście godzin wcześniej zostało odwołane przez TVN i z ich strony zapadła cisza.

Ale telewizja wciąż ingerowała w Waszą działalność?

Później, w okresie między kwietniem a lipcem, nasze InstaStories były zgłaszane. Zaznaczę, że było to nagrywanie telewizora, widać było tam jeszcze ścianę, kawałek komody. Nie było to przechwytywanie ich wideo czy też zgrywanie programów. Co więcej - InstaStories wygasa po 24 godzinach, nie można go zapisać. To szczegóły, ale w tej sytuacji niezwykle ważne w kontekście prawa autorskiego.

W trakcie tych miesięcy wielokrotnie się kontaktowałem, pisałem maile do TVN w sprawie spotkania i wyjaśnienia oraz załagodzenia sytuacji, a także zbudowania pozytywnych relacji i rozwiązania tego sporu. Nie dostałem żadnej odpowiedzi. Aż przyszedł lipiec i konto Vogule Poland na Instagramie, mające ponad 230 tysięcy obserwatorów i obserwatorek, zostało z dnia na dzień zablokowane.
Co można zrobić w takiej sytuacji?

Skontaktowałem się wtedy z rzecznikiem Facebooka i Instagrama w Polsce, który na moją prośbę przygotował listę zgłoszeń, na podstawie których konto zostało zablokowane. Z listy definitywnie wynikało, że w zasadzie wszystkie zgłoszenia pochodziły ze strony piractwo@tvn.pl.

Wtedy podjąłem kolejne kroki, poszperałem w znajomościach i dotarłem do szefowej PR’u TVN, Joanny Górskiej, na której udało mi się "wymusić” spotkanie, do którego doszło 1. sierpnia.

Udało nam się wtedy ustalić plan działania na najbliższy czas. Obejmował trzy punkty: dział prawny TVN miał przygotować dokument dotyczący tego, co wolno, a czego nie wolno w social mediach, jak powinno wyglądać InstaStories i na co oni, jako grupa mediowa, się godzą, a na co nie. Dodatkowo miała odbyć się dyskusja mająca na celu wypracowanie złotego środka.

Trzecim punktem miało być przywrócenie dawnego konta Vogule Poland – to konto istnieje na serwerach, ale nie jest wyświetlane i – z tego, co udało mi się dowiedzieć od polskiego przedstawiciela – jeśli TVN wycofałby zgłoszenia, wtedy profil zostałby odblokowany.

Plan był realizowany?

Joanna Górska zbywała mnie przez kolejne tygodnie. W między czasie odbywał się Sopot Festiwal, organizowany i transmitowany przez TVN, gdzie dostałem dość dziwne sygnały od niej, że mam nie krytykować tego festiwalu, ponieważ jest organizowany przez TVN. Gwiazdy mogę, ale samego Festiwalu nie, ponieważ wtedy sprawa nie będzie rozwiązana po mojej myśli, że włodarze TVN mnie obserwują. Dała mi po prostu do zrozumienia, że mam być grzeczny, bo inaczej to się może źle skończyć.

W międzyczasie zaproszono nas na ramówkę TVN. Miał to być gest pojednania, co przyjęliśmy bardzo pozytywnie. Wierzyliśmy, że w końcu to pojednanie stanie się możliwe i poszliśmy tam.

A co z obiecanym dokumentem? To, na co się umawialiście zostało przygotowane?

Kiedy w końcu udało mi się wymóc na Pani Joannie, aby wysłała mi to, co udało się z działem prawnym ustalić, okazało się, że... nic się nie udało. Nie jestem pewny, czy w ogóle jakiekolwiek prace nad dokumentem, do którego stworzenia się zobowiązała, zostały podjęte. Pani Joanna wysłała mi link do regulaminu TVN ze strony tvn.pl, który każdy może przeczytać.

Dokładnie go przeanalizowałem i nie są tam zawarte żadne rzeczy, o które pytaliśmy – InstaStories, długość wideo, konkrety, które chcieliśmy ustalić i które miały nam pomóc we współpracy.

Vogule Poland opiera się na komentowaniu rzeczywistości i gwiazd, a TVN ma ich dużo, zatem ta współpraca mogłaby być korzystna dla obu stron. Przy naszych zasięgach, największych w Polsce, w pewien sposób promujemy po prostu te postaci i ich programy.

Kiedy otrzymałem wspomniany regulamin, napisałem do Pani Joanny wiadomość, że uważam to za jakiś żart, że mam wrażenie, że nikt się tą sprawą nie zajął. Poprosiłem o podjęcie konkretnych działań do końca tygodnia i powiadomiłem, że w przypadku ich braku, będę zmuszony opisać całą historię współpracy, a w zasadzie jej braku, na Vogule Poland. Stało się tak w poniedziałek, wtorek i dziś.

Żeby chociaż tyle:) #freevogulepoland

Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

Pisał Pan również o to, że zostaliście poproszeni o usunięcie memów. Czy wtedy argumentacja była podobna, jak w przypadku InstaStories?

Nie. Nie było żadnej argumentacji dotyczącej memów. Wydawało mi się oczywiste, że mem na całym świecie opiera się na prawie cytatu i na całym świecie żaden producent, żadna stacja telewizyjna czy program nie mają z tym problemu i na całym świecie memy istnieją, oglądamy je codziennie.

Okazuje się, że TVN ma z tym problem i po naszym poniedziałkowym tekście – w nocy z poniedziałku na wtorek – jak rozumiem w ramach złośliwości – TVN przypuścił na nas atak i skasował nam kilkaset memów z Facebooka.

Skasował, czyli zgłosił do Facebooka, po czym one całkowicie zniknęły?

Tak, zgłosił i zostały usunięte. Ważne jest to, że TVN jest międzynarodową korporacją i z tego, co się dowiadywałem, Facebook i Instagram zupełnie inaczej patrzą na tego typu profile, mające też niebieski znaczek, świadczący o zweryfikowaniu przez system. Nie rozpatrują każdego zgłoszenia osobno, ale gdy widzą, że medialny gigant zgłasza swoje roszczenie do praw autorskich, to oni po prostu mu je przyznają.
Po co TVN taka afera? Do tej pory z cenzurą w mediach kojarzyło się TVP, a TVN wydawał się raczej stawać po stronie wolności.

Szczerze mówiąc, nie wiem z czego to wynika. Przeczytałem kilka bardzo fajnych dyskusji na facebookowych forach dotyczących mediów czy PR’u i wszyscy zachodzą w głowę, kto tam pracuje i na jakich zasadach obmyślili plan, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich śmieszne oświadczenie.

Odpowiedziałem na nie zresztą na stronie Vogule, bo jest pełne kłamstw i hipokryzji. Wydaje mi się, że TVN zatrudnia masę ludzi, którzy nie znają się na swojej robocie i tak naprawdę jest ładnie wyprodukowaną stacją, ale czy czymś bardzo różni się od TVP? Nie jestem pewien.

Dla mnie bardzo przykrą i żenującą sprawą jest, że w TVN24 tyle mówi się o wolności mediów, sądów, o Konstytucji i o jej łamaniu, a w tym samym czasie w TVN zakulisowo prowadzi się rozgrywki, mające na celu zburzyć niezależność innych mediów.

Jest to dla mnie bardzo nieprofesjonalne i żenujące. Mam nadzieję, że skala, do której doszło, że gwiazdy, tysiące osób włączają się w akcje, sprawi, że to trafi gdzieś wyżej niż szefowa działu PR i w końcu ktoś się otrząśnie i spojrzy na to inaczej. Zobaczy, że każde ich posunięcie od kwietnia robi im po prostu bardzo bardzo źle.

Do akcji #freevogulepoland przyłączyło się mnóstwo gwiazd, w tym m.in. jedna z najważniejszych twarzy TVN - Małgorzata Rozenek-Majdan. Myśli Pan, że wsparcie gwiazd stacji może wpłynąć na działania skierowane przeciw VP?

Mam nadzieję, że tak będzie, dlatego też zapytałem gwiazdy o to, czy zechcą włączyć się w akcję. Część z nich zrobiła to w zasadzie bez pytania, co doceniam i jestem za to wdzięczny. Jeżeli czołowa gwiazda TVN, Małgorzata Rozenek-Majdan, włączyła się w tę akcję, to powinno to być dla nich znakiem, że przeginają.

Dostałem też sygnały od jednej z gwiazd TVN, że wczoraj rozdzwoniły się telefony do gwiazd z zaleceniem, aby nie zabierały głosu w tej sprawie. Na zarzut o cenzurę i brak wolności słowa, oni zareagowali tak, że chcą tę wolność słowa jeszcze bardziej ukrócić swoim pracownikom. To totalny absurd, który trudno mi nawet komentować.

Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...