Dawniej był symbolem luksusu, dziś to ruina. Legendarny Orient Express niszczeje w polskiej wsi

Orient Express niegdyś dostępny był tylko dla najzamożniejszych. Dziś, stojącemu w Małaszewiczach pociągowi bliżej do ruiny
Orient Express niegdyś dostępny był tylko dla najzamożniejszych. Dziś, stojącemu w Małaszewiczach pociągowi bliżej do ruiny Fot. Mateusz Skwarczek/ Agencja Gazeta
Ten niezwykły pociąg znamy z wielu opowieści, kryminału Agaty Christie i licznych filmów, w których się pojawiał. Ale czy ktoś wie, że Orient Express znajdziemy... w Polsce? Niestety lata świetności ma już za sobą, choć wielu samozwańczych odkrywców tajemnic chętnie odwiedza miejsce, w którym się znajduje. Skąd, niegdyś luksusowe, wagony znalazły się we wsi Małaszewicze?

Pociąg owiany legendą
Historia legendarnego Orient Expressu sięga 1883 roku, kiedy to pierwszy skład wyruszył w niezwykłą podróż. trasa licząca kilka tysięcy kilometrów, między Paryżem a dzisiejszym Stambułem, była obiektem pożądania miłośników podróży z całego świata. Luksusowy pociąg - marzenie, na podróż którym mogli pozwolić sobie jedynie nieliczni, można dziś znaleźć w Polsce.
Od 10 lat jeden ze składów Orient Expressu stoi na dworcu we wsi Małaszewicze. Część z nich 30 lat temu, 1988, należało do składu jadącego prze Polskę do Hongkongu.
Jak to możliwe, że od dekady jest opuszczony? Youtuber "Marian na świecie” w filmie dotyczącym pociągu, opowiada po krótce co się wydarzyło. Najprościej rzecz ujmując - jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Okazuje się, że firma, która wynajmowała wagony Rosji zbankrutowała, a następnie została wykupiona przez inną firmę, która pociąg chciała odzyskać. I tutaj zaczęły się schody.
Marian na świecie

Jak wiemy, w Rosji tory są szersze, więc pociągi kursowały w Rosji na wózkach o szerokim rozstawie kół. Tymczasem poprzednia firma, która wynajmowała wagony zleciła przechowywanie wózków wąskotorowych białoruskiej firmie w Brześciu. Problem w tym, że po 12 latach białoruska firma wystawiła taki rachunek, że nie opłacało się tych wagonów odbierać Czytaj więcej

I ot, tak to w prozaiczny sposób, niezwykły pociąg stał się bezużyteczny. Chętnych do jego zobaczenia nie brakuje, choć na zorganizowaną wycieczkę nie ma co liczyć. Orient Express w Małaszewiczach to obiekt dla zwiedzających, którym opuszczone, pozostawione bez opieki, zabytki niestraszne. To, co zastaniemy w środku pozwala stworzyć pewne, choć mgliste, wyobrażenie o dawnym blichtrze.
Co zobaczymy w Orient Expressie?
Wśród 13 stojących na lubelszczyźnie znajdziemy m.in. 10 wagonów sypialnych i jeden restauracyjny. Niestety większość z nich jest w opłakanym stanie, choć można jeszcze znaleźć elementy dawnego wystroju - pięknie zdobione drzwi, ogromne fotele i kanapy, a nawet pianino.

– Nie każdy może się tu dostać, to tak naprawdę jest nielegalne. Nie zmienia to faktu, że z tego powodu najczęściej dostają się tam bezdomni – mówi mi autor kanału "Marian na świecie". – Smutno mi było i żal patrzeć na to, że taka perełka, dowód pięknych czasów gnije i jest rozwalana. Przepiękne przedziały, z których spokojnie można by zrobić muzeum, zamieniane są w legowiska bezdomnych – dodaje.

Do tej pory nikt nie zajął się odrestaurowaniem pociągu, co więcej - nie został on nawet w żaden sposób zabezpieczony. To spowodowało, że złomiarze rozkradają jego elementy, a zdarza się, że organizowane są tam suto zakrapiane imprezy.
Doprowadzenie do odzyskania przez pociąg dawnego blasku może ponoć kosztować majątek. Prawdopodobnie właśnie to do tej pory odstraszało potencjalnych inwestorów, choć nieoficjalnie mówi się, że znalazł się taki, który zechce temu wyzwaniu sprostać.
Orient Express w Polsce mógłby stać się popularną atrakcją, do której zjeżdżały by tłumy. Szkoda widzieć, że obiekt owiany legendą, niszczeje i jest coraz to bardziej zdezelowany. Póki co pociąg musi zostać atrakcją dla tych śmiałków, których ciekawość jest silniejsza od strachu przed tym, co mogą zastać w opuszczonych miejscach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...