To program, w którym taniec był najważniejszy. Tak potoczyły się losy zwycięzców "You Can Dance"

Wiola Fiuk, zwyciężczyni 3. edycji "You Can Dance"
Wiola Fiuk, zwyciężczyni 3. edycji "You Can Dance" Fot. Instagram/Wiola Fiuk
To był pierwszy telewizyjny show, w którym nieznani nikomu tancerze oceniani byli przez telewizyjne osobowości. Minęło już 11 lat od premiery programu "You Can Dance - Po prostu tańcz". Niektórzy z uczestników wyjechali za granicę i tam rozwijają swoje kariery, inni zostali w Polsce. Uczą innych tańca, prowadzą taneczne szkoły i organizują warsztaty. A komu najbardziej kibicuje juror programu - Michał Piróg?

Muzyczny talent show pojawił się na telewizyjnej antenie dużo wcześniej, niż taneczny. Ten przyszedł do polskiej telewizji w 2007 roku. "You Can Dance" spośród nikomu nieznanych tancerzy tańczących m.in. modern jazz, freestyle czy taniec współczesny wyławiał prawdziwe perełki.

" W tym programie najważniejsi byli tancerze"
Jednym z jurorów, który oceniał uczestników od pierwszej edycji do ostatniej, wyemitowanej w 2016 roku, był Michał Piróg. Dla niego "You Can Dance" był początkiem telewizyjnej kariery. – Gdyby nie ten program, nie zdecydowałbym się na pracę w telewizji – śmieje się Michał.

Swoją przygodę z "You Can Dance"zaczął nietypową przygodą, którą pamięta do dziś. – Wiele lat minęło, ale to był gdzieś na tyle dla mnie ważny program, bo tam jednak w stu procentach chodziło o taniec i tancerzy, a nie tak jak w przypadku "Tańca z gwiazdami" o gwiazdy. Więc bardzo dobrze pamiętam swój pierwszy casting, który był we Wrocławiu. Miałem mieć rano samolot, więc obudziłem się, wykąpałem, zamówiłem taksówkę i... zasnąłem. Potem zadzwoniła do mnie produkcja, dlaczego mnie nie ma lotnisku we Wrocławiu. A ja na to, że właśnie obudziłem się w domu w Warszawie – mówi.


– Pamiętam, że w najszybszym tempie, jakie było możliwe, jechałem samochodem do Wrocławia. Produkcja programu już była nastawiona na to, że jeżeli ja nie dojadę, to mnie zastąpi w tym pierwszym dniu zdjęciowym choreograf, który ćwiczył z tancerzami. I już prawie ktoś zajął moje stanowisko, ale pojawiłem się w ostatniej sekundzie. Zawsze wspominam tę sytuację, że otarłem się o to, że mogłem zacząć pracę i od razu ją skończyć.

"Wiem, co słychać u uczestników"
Mimo że program doczekał się aż dziewięciu edycji i przewinęło się przez niego mnóstwo tancerzy, Piróg utrzymuje kontakt z wieloma z nich. – W każdej edycji były takie osoby, z którymi jest nam bliżej po drodze, mamy wspólne mianowniki postrzegania świata i wspólny język i z nimi jesteśmy w kontakcie. Ja w kontakcie jestem z Igą Nowakowską, z Rafałem "Roofi" Kamińskim, wiem też co się dzieje z Maćkiem "Glebą" Florkiem i Marysią Foryś. Z różnymi ludźmi przecinamy się. Ale z ludźmi z drugiej i trzeciej edycji jest to samo. Z Kasią Kubalską mam kontakt, z Marcinem Mrozińskim i Wiolą Fiuk. Ten program przyniósł nam superfajnych ludzi – podkreśla choreograf.
Piróg mocno wspiera też młodych tancerzy, którzy brali udział w ostatnich edycjach show. – Ja bardzo mocno trzymam kciuki za Stefano Silvino, bo on długi czas po programie nie mógł się odnaleźć. Po pierwsze, winna temu była bariera językowa. Poza tym nie jest łatwo utrzymać się z tańca w Polsce, zwłaszcza, jeśli nie jest się zaczepionym od lat w tej diasporze tanecznej. I on miał duże dylematy, czy wyjeżdżać, czy zostać. Był na przesłuchaniach we Francji i Izraelu. Ale podjął decyzję, że zostaje w Warszawie. Teraz pracuje nad trzecim spektaklem. Nie jest to łatwe, ale podjął to wyzwanie, a ja bardzo trzymam kciuki i mu dopinguję – mówi choreograf.
Warto podkreślić, że część zdolnych tancerzy wyjechała za granicę, żeby się rozwijać, ale też sporo utalentowanych osób zostało w kraju, aby kontynuować swoją przygodę z tańcem. – Za granicą jeżeli ci się uda, to jest łatwiej, bo tam są większe pieniądze. Część z tancerzy została w Polsce i wybrała trudniejszą drogę. I uwielbiam wszystkich tych, którzy odnoszą sukcesy za granicą, ale wiem też, że im jest łatwiej. Najbardziej trzymam kciuki za tych, którzy zostali w Polsce. Bo u nas jest tak, że jednego dnia masz pracę, a potem jest koniec i pasja ginie. Ale im się udaje w tej pasji zostać i to jest fajne - komentuje.

Realizują i kochają swoją pasję
Jednym z tych tancerzy, który został w Polsce, a z powodzeniem mógłby robić taneczno-choreograficzną karierę za granicą jest Maciej "Gleba" Florek. W pierwszej edycji show tańczył break dance, czym ujął szanowne grono jury oraz publiczność. Minęło 11 lat, odkąd wystąpił w show, a taniec w dalszym ciągu jest jego żywiołem.

Jest choreografem i twórcą wielu prestiżowych projektów tanecznych i teatralnych w Europie, Ameryce i Afryce. Tworzył choreografie do gal, koncertów finałowych oraz spektakli nurtu głównego Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Florek jest również choreografem wydarzeń teatralnych i plenerowych koncertów produkowanych pod potrzeby zapisu kamerowego dla telewizji. Po latach "Gleba" powrócił do "You Can Dance", ale jako juror. Oceniał młodych tancerzy w ostatniej edycji tanecznego show.
Wiola Fiuk zachwyciła jurorów i publiczność trzeciej edycji "You Can Dance". Ta delikatna rudowłosa tancerka ukończyła szkołę tańca Broadway Dance Center w Nowym Jorku. Jej kariera taneczna rozpoczęła się w warszawskim Teatrze Roma, w którym tańczyła w takich spektaklach, jak m.in. "Koty" oraz "Akademia Pana Kleksa". Wiola jest współzałożycielką teatru Tańca "Dziki Styl Company". Kolektyw zrealizował wiele autorskich, tanecznych produkcji. Patrząc na Instagram Wioli i fotografie, które publikuje, nie mamy wątpliwości: ona kocha taniec!
Z kolei Mateusz Sobecko zwyciężył VIII edycję "You Can Dance". Jest nie tylko tancerzem, choreografem i instruktorem, ale też dyrektorem zarządzającym Akademii Wyobraźni"Kajune". Swoje zamiłowanie do tańca odkrył 7 lat temu.

Pierwsze kroki taneczne stawiał w różnego rodzaju warsztatach tanecznych. Zwycięstwo w "You Can Dance" pozwoliło mu na szkolenie się w Nowym Jorku w prestiżowej szkole tańca Broadway Dance Center. Jak mówi o swoim tańcu, nie ma określonego stylu, ale jego choreografie wprowadzają w inną rzeczywistość. Na zajęciach tanecznych, które Mateusz sam prowadzi, potrafi wydobyć z ludzi jak najwięcej energii, jednocześnie ucząc ucieleśniania swoich emocji.
Brian Poniatowski to uzdolniony i przystojny tancerz, który oczarował nie tylko damską część jurorów i publiczności. Wygrana w "You Can Dance" otworzyła mu drzwi do światowych szkół tańca. Brian był m.in. na 4-miesięcznym kontrakcie w Hong Kongu, gdzie przygotowywał widowisko dla jednej ze szkół tańca. Ciężko mu usiedzieć w jednym miejscu. Od czasu wygranej w 2012 roku jeździ po świecie, gdzie uczy się pod okiem najlepszych. Organizuje też warsztaty taneczne i tworzy choreografie. Aktualnie mieszka w Nowym Jorku, gdzie kontynuuje swoją karierę pod skrzydłami agencji LiDC Artist Representation.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...