"Nie będę kolejną Ogórek ". Była miss wchodzi do polityki i powalczy w mieście... Jakiego

Klaudia Spodzieja kandyduje na radną w Opolu.
Klaudia Spodzieja kandyduje na radną w Opolu. Instagram / Klaudia Spodzieja
W serwisach modelingowych można podziwiać jej zdjęcia i poznać dane takie, jak chociażby wzrost (175 cm), wagę (62 kg), czy też wymiary (90-65-95 cm). Do tej pory to właśnie tego rodzaju liczby były najistotniejsze w karierze 28-latki, mającej na koncie m.in. zdobyty w roku 2014 tytuł Miss Opolszczyzny, a następnie dotarcie do półfinałów wyborów Miss Polski. Dziś zamierza podbić świat polityki. Sprawdźmy, jaki ma na to patent.

Klaudia Spodzieja już szykuje się do wyborów samorządowych, czyli konkursu, w którym piękna twarz i zgrabne ciało nie gwarantują sukcesu. Ważniejsze są błyskotliwe pomysły polityczne, które przekonają elektorat. Jaki ma plan na nowej ścieżce kariery, gdzie od owego "90-65-95" bardziej liczy się iloraz inteligencji?

– Mówiąc z przymrużeniem oka, te wymiary mogą być już nieaktualne, od jakiegoś czasu ich nie sprawdzałam. Poważniej: hipokryzją byłoby stwierdzenie, że uroda nie wpływa na mój start w wyborach samorządowych. Przecież sam fakt, iż rozmawiamy, wynika z tego, że jako laureatka konkursów piękności, wzbudzam pewne zainteresowanie, mój start jest wydarzeniem dosy nietypowym – mówi naTemat przyszła polityk.
Dodaje, iż ma pełną świadomość tego, że tytułem miss sprzed czterech lat nie obroni się jako kandydatka do rady miasta.

Pochodzi z małej miejscowości na Opolszczyźnie, a do Stolicy Polskiej Piosenki przyjechała na studia. Studiowała na tamtejszym uniwersytecie filologię angielską, lecz po zdobyciu tytułu magistra, wybrała inną ścieżkę zawodową: zaczęła podbijać branżę eventową, w międzyczasie pozując do zdjęć.


Karierę w fotomodelingu zaczęła jako 22-latka. Przypadkowo. Pewnego dnia na ulicy podszedł do niej człowiek przedstawiający się jako fotograf, proponując sesję. Choć wówczas odmówiła, zaczęła coraz częściej myśleć o pozowaniu przed obiektywem.
Co ma do zaproponowania jako osoba, która w zbliżających się wyborach samorządowych będzie walczyć o mandat radnej Opola?

– Określiłabym się jako osobę o poglądach centrolewicowych. Na pewno dalekie są mi skrajności, lubię bazować na zdrowym rozsądku – deklaruje w naszej rozmowie Klaudia Spodzieja.

Dodaje, że "od zawsze" z dystansem obserwowała galopujący skrajny feminizm, który walczy już nie tyle o równość, co o przywileje. Dodatkowo bliskie są jej kwestie senioralne (w osobach dojrzałych widzi grupę, która jest zaniedbywana przez państwo). Konkretne postulaty? Jak mówi, będą prezentowane na zbliżających się konferencjach oraz w mediach społecznościowych.
Startuje z komitetu Marcina Gambca, radnego, który do tej pory działał w Mniejszości Niemieckiej i w październiku będzie walczył o fotel prezydenta Opola. Jak zaznacza Spodzieja: dołączyła do jego nowego, autonomicznego Komitetu, skupiającego osoby o zróżnicowanych poglądach. Choć sama nie jest związana z Mniejszością Niemiecką, to wie, że będą z Gambcem działać w pełnej symbiozie.

Na liście dokonań zawodowych ma chociażby współorganizację wyborów Mister Gay. Czy może to zwiastować kolejne pole działań politycznych?

– To tylko jeden z projektów, przy których pracowałam. Ale polityka gender to niezwykle rozległy temat, którym na stopniu samorządowym można i trzeba się zająć – mówi osoba, która do wyborów idzie pod sztandarami hasła "Opole jest dla wszystkich".

Ma ono oznaczać pracę u podstaw w imię tego, aby w tym mieście nikt nie czuł się obco; włączając w to chociażby osoby, które chcą uczestniczyć w kolejnym tamtejszym Marszu Równości.

Świat polityki i piękności są jednak zupełnie różne. Nasza rozmówczyni znajduje jednak wspólny mianownik. – Na pewno oba uczą dyscypliny i ciężkiej pracy. W żadnym z nich nie obejdzie się również bez empatii i wyczucia, wobec kogo na co można sobie pozwolić. No i wiedzy, czy przy każdej z napotkanych osób mogę mówić wprost, co myślę – mówi Klaudia Spodzieja.

Jest jeszcze jedna rzecz, najważniejsza jej zdaniem: w obu tych światach trzeba przygotować się na selekcję znajomości. Dlatego, oprócz nielicznych wyjątków, nigdy nie przyjaźniła się z innymi "misskami", bo woli ludzi otwartych, bezpośrednich, którzy nie są pozerami.

Pozostaje upewnienie się, czy pójście "w politykę" nie ma być po prostu formą dowartościowania się w kwestiach intelektualnych. Podobnie jak udział w konkursach piękności sprawia, że kobieta czuje się atrakcyjną cieleśnie.

– Otóż poczucie wartości w kwestii urody wypracowałam poza tymi konkursami. Proszę uwierzyć, że miss to bardzo często osoby naprawdę bystre, inteligentne – przekonuje Spodzieja.
Jako przykład podaje sytuację sprzed czterech lat, gdy towarzyszyła oficjalnej delegacji z Urzędu Miasta Opola do Grasse, miasta partnerskiego. Podczas takich wizyt, jak zaznacza, trzeba wykazać się znajomością języków obcych, taktu i obycia. Dziewczyna, która jest tylko ładna, ale nie wie, kto komu powinien jako pierwszy podać rękę, miałaby z tym duży problem.

Na koniec pozostaje jeszcze jedna kwestia: czy nie lęka się bycia wrzuconą do tego samego worka, w którym znajdują się Magdalena Ogórek i Miriam Shaded?

– Na pewno nie zagrozi mi bycie porównywaną, zwłaszcza do jednej z nich. Dlaczego? Nie zwykłam zmieniać zdania o 180 stopni. Całe życie bliżej było mi do lewicy i przewiduję, że już tak zostanie – puszcza oko opolanka.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...