Aperitivo na Koszykowej, czyli rzecz o tym, jak Monika Brodka trafiła do mojego serca przez żołądek

Gdzie się nie obejrzysz, doskonałe towarzystwo
Gdzie się nie obejrzysz, doskonałe towarzystwo Fot. mat. prasowe
To, że Monika Brodka potrafi organizować uczty muzyczne dla naszych uszu, jest sprawą oczywistą. Lecz czy ta artystka okazuje się równie utalentowana, gdy postanowi stanąć w kuchni lub za barem? Postanowiłem to sprawdzić.

Tutaj nie ma miejsca na przypadki. Na tym, jak bardzo Monika Brodka interesuje się tematyką kulinarną, można było zastanawiać się już osiem lat temu, słuchając piosenki "W pięciu smakach", pochodzącej z albumu "Granda".

Twarde dowody pojawiły się w sierpniu roku ubiegłego, gdy artystka stworzyła instagramowy profil moniamonci – okazało się wówczas, że na eksperymentach kulinarnych zna się równie dobrze, co na tworzeniu niebanalnych utworów.

Właśnie pojawiła się świetna okazja do powiedzenia „sprawdzam" i przekonania się, jak smaczne rzeczy potrafi tworzyć wokalistka z Żywca. Opracowała bowiem menu oraz kartę koktajli dla pewnego nietypowego lokalu, działającego w sercu Warszawy, czyli pop-up baru Caffè Torino by Martini, działającego pomiędzy 20 września a 13 października przy ul. Koszykowej 1.
Dania i napoje, które "zaprojektowała" Monika Brodka, zdecydowanie mogą kojarzyć się z jej twórczością: nie brak tu bowiem śmiałych, ambitnych eksperymentów. Całkowicie zignorowano natomiast elementy niesmaczne i ciężkostrawne, czyli banał, oczywistość i przeciętność.

Jako bazy użyto specjałów kuchni włoskiej, całość podkręcając inspiracjami z Azji. Wszystko to świetnie dopasowane do tradycji aperitivo, czyli nieśpiesznego sączenia lekkich drinków ze znajomymi, po których nadchodzi czas na konsumpcję naprawdę dobrego jedzenia. Oczywiście zgodnie z włoską zasadą, głoszącą, iż dobre aperitivo musi przebiegać w fajnej, bezpretensjonalnej atmosferze. Zadęcie i bufonada są w takich sytuacjach absolutnie zakazane!
Czego można spodziewać się w warszawskim Caffè Torino by Martini? Oto zaledwie kilka przykadów:

Trufliatella – jak objaśnia sama artystka, "to danie jest prawie jak deser. Bardzo sycące. Straciatella, czyli włoski ser z Puglii w towarzystwie aromatycznych trufli. Nie bójcie się zanurzyć w nim słodkiej brioszki. Szczęście na talerzu i w brzuchu".


Jenga Fries – "sgagliozze, czyli smażona polenta to typowy klasyk z Puglii. Ja zamieniłam go w wieżę z frytek. Przyznam bez bicia, frytki to moja ogromna słabość"!

Cherry Bomb – "Pomidory mają w sobie niesamowitą ilość umami, szczególnie gdy się je upiecze. Ta kompozycja to bomba smaków z japońskim akcentem".

Jako że nie samymi przekąskami człowiek żyje, zdecydowanie można polecić koktajle takie, jak Orient Torrino (w którym wykorzystano wermuty oraz gorzką wódkę ziołową, infuzowane ananasem, chilli, pieprzem i kuminem), czy też Very Ben (mariaż rumu Bacardi Carta Oro z Martini Prosseco, limonką, angusturą oraz werbeną). Nie sposób pominąć także Negroni, czyli klasyczne połączenie ginu, czerwonego wermutu oraz bittera.
Czy musisz wierzyć mi na słowo, że każda w powyższych rzeczy jest pyszna? Oczywiście, że nie. Zdecydowanie warto samemu zweryfikować talent Moniki Brodki w dziedzinie kreowania koktajli oraz potraw.

Wystarczy podskoczyć do stołecznego pop-up baru, gdzie autorskie przysmaki Moniki Brodki będą serwowane do 4 października.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...