Co tam na prowincji? Cekiny, błysk i obciach. "Pal sześć modę. To było niezapomniane wesele"!

Hej wesele, wesele!
Hej wesele, wesele! Fot. Kadr z filmu "Wesele"/ Showmax.com
Choć zasadniczo moda weselna daje prawo do szaleństwa, to oczywiście we wszystkim powinien być zachowany umiar. Nieco inaczej prezentuje się weselny szyk na wsi, a inaczej w mieście. Czy stylówki w małych miejscowościach to w dalszym ciągu umiłowanie do błysku i tapirów?


Moda weselna zmienia się i bardzo dobrze. Jednak o ile w większych miastach luz i ekstrawagancja mają się dobrze, to na niektórych wiejskich imprezach wciąż dominuje look "na bogato", składający się z cekinów, falban, upięć i wszelkiego rodzaju zdobień, którym daleko do stylowych i gustownych.

"Kombinezon na weselu na wsi? Wyśmialiby mnie"

Oczywiście nie jest tak, że w każdej wiosce czy mniejszym mieście rządzi przaśność. W końcu wybór weselnej stylizacji to bardzo indywidualna kwestia. Jednak wystarczy pierwszy przykład z brzegu, żeby pokazać, że różnica w stylizacjach na wsi i w mieście jest diametralna.


Jedna z koleżanek kupowała kreację na wesele kuzynki. Stwierdziła, że żadna z sukienek dostępnych w sklepie jej nie pasuje. Podpowiedziałam jej, że może zamiast sukni powinna zdecydować się na elegancki kombinezon lub garnitur. Wystarczy tylko dobrać połyskujące dodatki i weselna stylizacja gotowa. – Dla mnie ta opcja byłaby w porządku, ale idę na wiejskie wesele. Tam spodnie nie przejdą, wszyscy będę się na mnie dziwnie gapić – oznajmiła.

Czasem na Facebooku widzę zdjęcia z wesel, organizowanych w małych miejscowościach i mam wrażenie, że tam czas się zatrzymał, a stylizacje gości to wypisz, wymaluj kostiumy rodem z filmu "Wesele" Wojciecha Smarzowskiego. Podobne spostrzeżenia ma stylistka Anna Męczyńska.

– Moda w mniejszych miejscowościach rządzi się swoimi prawami. Ślub i wesele to wyjątkowy dzień, więc panny młode chcą wyglądać dostatnio, jak królewny i pączki w maśle. Wszystko ma być okazałe, z pompą i tak, żeby zapierało dech w piersiach – zauważa Anna Męczyńska, stylistka, kostiumograf i autorka książki "Figura jak z ekranu".


Prostota na wiejskich weselach może być odbierana negatywnie
Na imprezach weselnych w dużych miastach odchodzi się od przesadzonego looku i mocnego makijażu, na rzecz naturalnej, choć nie pozbawionej elegancji stylizacji, fryzury i makijażu. Z kolei okazałe suknie, których raczej nigdzie poza weselem nie założymy, coraz częściej zastępowane są kreacjami, służącymi nam na inne, mniej oficjalne, okazje.
Tymczasem, jak podkreśla Męczyńska, prostota na wiejskich imprezach weselnych może być postrzegana wręcz negatywnie. – Prosty fason sukienki bez nadmiaru ozdób najczęściej jest postrzegany jako stylizacja mało zaznaczająca wyjątkowość tego dnia - dodaje Męczyńska.

Modowe wpadki weselne
Goście tego dnia totalnie lekceważą zasadę "im mniej, tym lepiej". W końcu to wesele, czas radości i zabawy, więc i strój musi oddawać tę atmosferę. Właśnie w takich zestawieniach "z pompą" o wpadkę najprościej.

– Najczęściej zauważalną tendencją idącą w złym kierunku są suknie pań - bez względu na wiek, zbyt mocno wydekoltowane i zbyt krótkie. Króluje błysk, tafta i falbany, które ozdabiają kreacje. Fryzury z nadmierną ilością lakieru i rozmaite upięcia nie mają nic wspólnego z trendami fryzjerskimi W makijażach z kolei wszystkiego jest za dużo i często są zdecydowanie za mocne – podkreśla stylistka.

U mężczyzn najczęstszymi modowymi wpadkami są koszule z krótkim rękawem, które uchodzą za obciachowe i kompletnie nieodpowiednie na takie imprezy jak właśnie wesele. Kolejnym modowym faux-pas wśród panów jest zbyt duży garnitur i za długie nogawki spodni. Do tego białe skarpety, noszone do eleganckich butów oraz nieodpowiednia koszula dobrana do smokingu.

Weselne stylizacje kojarzą się obciachowo raperowi Piotrowi Szmidtowi, znanemu jako Ten Typ Mes. Daje temu wyraz w piosence "Zima", gdzie przekonuje, iż "Polacy tak brzydko jak zimą, wyglądają jeszcze na weselach".

– Mam wrażenie, że wesele to zazwyczaj tzw. "najdrożej jak się da” danej rodziny. O ile opcja "najdroższa limuzyna" często oznacza jakość, to już najdroższa fryzura, sukienka czy gajer niekoniecznie mają jakiekolwiek przełożenie. I tak patrzymy na kobiety w najmodniejszych i najdroższych kreacjach, które kompletnie do ich stylu, wieku, karnacji czy figury nie pasują. W dodatku nietestowane wcześniej rozwiązania są niewygodne – mówi nam muzyk i dodaje:

– Mało kto na co dzień pomyka w kreacjach wieczorowych. Jeśli już, to w ubraniu, które dobrze zna. Natomiast na wesela często trzeba wbijać się w nowe ciuchy, bo "co ludzie powiedzą". Obserwacje czerpię z hoteli, w których sypiam po koncertach, a wesela w nich urządzane, przeplatają się z życiem gości.
"Panna młoda na wsi wcale nie ma gorszej sukienki"
Nieco inne zdanie na temat mody weselnej w mniejszych miejscowościach ma Izabela Janachowska, tancerka i autorka programów ślubnych w TLC "Panny młode ponad miarę" oraz "Ślub marzeń". –To, jak wyglądają goście weselni w małych czy większych miejscowościach, jest bardzo indywidualną sprawą. Może znajdziemy tam mniejszy wybór kreacji, lecz nie znaczy to, iż panny młode ze wsi mają gorsze suknie. Bardzo często dziewczyny z mniejszych miejscowości jadą, poszukując wymarzonej sukienki, do większego miasta. To jest taka rodzinna eskapada i niezapomniana przygoda na całe życie – podkreśla Izabela Janachowska.

Według niej dobrym patentem na uniknięcie modowej wpadki są dobrze dobrana sukienka i bielizna, zwłaszcza w przypadku pań o krąglejszych kształtach. – Podstawą jest dobrze dobrana suknia, która rzeczywiście zamaskuje te miejsca, których dziewczyny nie lubią lub nie chcą pokazywać. Ważne jest podkreślenie tego, co jest w nich piękne i co jest ich atutem. Z kolei dobrze dobrana bielizna potrafi utrzymać to, co trzeba w odpowiednim miejscu, wymodelować sylwetkę. Dosłownie zdziałać cuda – zapewnia.

"Mój piękny Panie, ja go nie kocham..."
Wpadki weselne dotyczą nie tylko mody, ale też muzyki. Wybór piosenki na pierwszy taniec powinien być przemyślany. Pamiętam, że w latach 90. ub. w. młode pary na pierwszą piosenkę wybierały hit grupy Dwa Plus Jeden "Windą do nieba", który opowiada o nieszczęśliwej miłości: " Mój piękny panie, ja go nie kocham, taka jest prawda..." – zanućmy fragment tego utworu.

Dziś muzycznych wpadek jest znacznie mniej, co nie znaczy, że się nie zdarzają. – Każda para stawia na piosenkę, z którą jest bardzo emocjonalnie związana, łączy się z jakimś ważnym momentem w ich życiu. Nie oznacza to, że młodzi są wolni od wpadek. Pamiętam takie małżeństwo, które zresztą przepięknie tańczyło, bo obydwoje byli tancerzami. Znaleźli romantyczny utwór, lecz – gdy człowiek wsłuchał się w słowa – stawał się smutny. Męski głos śpiewał: "dlaczego się rozmyśliłaś"? Ale dla tej pary był to bardzo ważny utwór – opowiada Janachowska.

A co z disco-polo na wiejskich weselach? To kolejna kwestia jakże mocno indywidualna. Choć nie brakuje wiejskich wesel, gdzie disco-polo jest pozycja obowiązkową, bo porywa do tańca i jest gwarancją dobrej zabawy, to przecież młodzi – jeżeli nie mają na to ochoty – mogą zrezygnować z tego rodzaju atrakcji.
Z wiejskim weselem i disco-polo dobre wspomnienia ma Kamila z Warszawy. Dwa miesiące temu bawiła się na swojskim weselu pod Lublinem. Ślub brała jej najlepsza przyjaciółka z dzieciństwa. – Serio, to najlepsze wesele na jakim byłam. Pal sześć, czy stylizacje były obciachowe. Atmosfera, ludzie, a nawet to nieszczęsne disco-polo "zrobiły" imprezę, którą będę pamiętać jeszcze bardzo długo. W końcu to emocje są najważniejsze – mówi Kamila.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
0 0Powiedzieli "sprawdzam". Oto, co się stało ze 100 obietnicami partii Kaczyńskiego
0 0Przestajemy wierzyć, że może być inaczej. Polacy wiedzą, kto wygra wybory
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!