Stworzyli kampanię antynikotynową, która działa. Kto potrafi przekonać nastolatków do niepalenia?

Fot. Unsplash.com / Amritanshu Sikdar
60 tysięcy osób umiera rocznie z powodu palenia, 2 tysiące — bo pali biernie. Przerażony? Jeśli masz 13 lat, a statystyki referuje ci rodzic, który sam zaraz ucieknie na fajkę — niekoniecznie. Twórcy kampanii „Nie spal się na starcie” — Fundacja Aflofarm, postanowili iść inną drogą: postawili na celebrytów i zamiast liczyć stężenie substancji smolistych w papierosie, zaczęli liczyć hajs, który młodzi puszczają z dymem. I zadziałało.

Argumenty o “pogorszeniu się jakości życia” i “nieuchronnej śmierci”, która nastąpi niechybnie za jakieś… 30 lat, trudno brać na serio, kiedy ma się “naście” lat. Ale już przeliczenie paczek papierosów na karnety festiwalowe albo dość realistyczna metamorfoza Miss Polonia przed i po kilku latach palenia — to coś, z czym można “grać”, nawet na lekcjach wychowawczych.

— Argument, którego często używam, jest taki, że palenie to nie jest żadna fajna moda. To nabijanie kasy firmom, które sprzedają papierosy — tłumaczy Maciej „Gleba” Florek, choreograf i juror programu “You can Dance”, jeden z ambasadorów kampanii. — Można albo wysłać szefa takiej firmy na wakacje pod palmy, albo można samemu pojechać i pod tymi palmami poleżeć. Nie paląc papierosów spokojnie uzbieramy na bilet w fajne miejsce — przekonuje Florek.
Właśnie takie elementy można znaleźć w filmie, który jako część gotowego scenariusza lekcji wychowawczej, został rozesłany do ponad 22 tysięcy szkół.

— Po wysyłce materiałów dydaktycznych z zaciekawieniem obserwowaliśmy media społecznościowe, w których szkoły relacjonowały przeprowadzoną akcję. W wielu placówkach film był puszczany w sali gimnastycznej, do której zapraszano kilka klas naraz. To najlepszy dowód na to, że pomysł z wysyłką płyty i konspektu lekcji był strzałem w dziesiątkę — mówi Tomasz Furman, prezes zarządu Fundacji Aflofarm.


W realizacji materiału udział wzięli ambasadorzy kampanii, którymi poza Maciejem Florkiem była Miss Polonia Izabella Krzan, a także blogerki i prezenterki telewizyjne — Siostry ADiHD: Milena i Ilona Krawczyńskie, które do kwestii palenia mają bardzo restrykcyjne podejście:

— Szczerze? My nie jesteśmy w stanie znaleźć argumentów, które mówią, że
palenie jest fajne — przyznają, dodając jednak, że rozwiązanie problemu, z jakim mierzy się kampania, nie jest łatwe:

— Patrząc na młode uzależnione osoby, uważamy, że nie jest łatwo pokazać im, że palenie nie jest fajne... Często w filmach główny bohater, ten silny, odważny, rozwiązujący problemy — pali cygaro, papierosa. Młodzi ludzie palenie utożsamiają z czymś "cool" — przyznają.

Nie spal się na starcie” było promowane spotem telewizyjnym, który zgodnie z wyliczeniami AGB Nielsen, objął zasięgiem 27 mln Polaków, jednak można założyć, że dla grupy, do której skierowana była kampania, najbardziej przekonującym elementem był właśnie udział rozpoznawalnych ambasadorów.
— Na całe szczęście ambasadorzy akcji “Nie spal się na starcie”, to młodzi ludzie, którzy łamią ten schemat. Pokazujemy, że palenie może przekreślić realizację naszych marzeń. Mówimy o tym ile pieniędzy miesięcznie traci palacz, o szkodliwym wpływie na zdrowie, na środowisko, na relacje międzyludzkie — tłumaczy Ilona Krawczyńska.
Przekonującym argumentem mogły być również wspomnienia ambasadorów związane z ich własnym pierwszym papierosem:

— Pierwszą styczność z papierosami miałam w czasach szkolnych i szczerze, nie wiem
jak to możliwe, że nie dałam się namówić na palenie, ponieważ należałam do grupki "niegrzecznych" dzieci i to, co nielegalne zawsze mnie kusiło — przyznaje szczerze Ilona Krawczyńska, czyli jedna z sióstr ADiHD.

— Od dziecka tańczyłyśmy z siostrą w zespole tanecznym, świadomość, że palenie papierosów negatywnie wpływa na naszą wydolność, sprawność zapewne odwodziło nas od tego głupiego pomysłu — dodaje.

Podobnych argumentów używa dzisiaj Maciej Florek w stosunku do swoich tancerzy:

— Pierwszą rzeczą, którą wielu z nich robi po wyjściu na przerwę, to zapalenia papierosa. To są dorośli ludzie, mają wolną wolę — jasne. Ale ja jestem w tej kwestii bardzo stanowczy. Pokazuję im, jak palenie przekłada się na efekt sceniczny, na to, że mają mniej siły i mniej energii. Poza tym oni sami, po kilku latach zauważają efekty swojego palenia — tłumaczy Florek, dodając, że jego samego papierosów nigdy nie ciągnęło. Biorąc pod uwagę jego pierwsze “starcie” z paleniem, trudno się dziwić:

— Na moje wielkie szczęście zawsze miałem z tym kłopot. Pierwszy papieros, którego pamiętam pojawił się na… klatce schodowej. Leżał tam sobie, samotny, ja go podniosłem i wsadziłem do kieszeni. Wszedłem do mieszkania, zapaliłem gaz pod kuchenką, i razem z papierosem spaliłem sobie pół grzywki. To był taki grom z jasnego nieba, sygnał ostrzegawczy — śmieje się Florek.

Nie wszyscy jednak przechodzą podobną “terapię szokową”. Co z tymi, którzy jednak uwierzą w mit “modnego palacza”?

Nie spalić się z pasją
Aby kogoś do czegoś przekonać, trzeba pokazać mu alternatywę, a nie tylko straszyć konsekwencjami — z takiego założenia wychodzi Maciej Florek.

— Kampania w racjonalny sposób pokazywała rzeczywistość młodych ludzi. Staraliśmy się im uzmysłowić, że zamiast palić, można robić inne kreatywne rzeczy: można gdzieś pojechać, wziąć udział w warsztatach, można oddać się swojej pasji. Chcieliśmy im uzmysłowić, że palenie to same ograniczenia, żadnych korzyści — tłumaczy.

Głównym założeniem “Nie spal się na starcie” było przekonanie młodych ludzi, jak niebezpieczny może być już pierwszy eksperyment z papierosem. To zupełnie nowe podejście do problemu. Dotychczasowe kampanie antynikotynowe koncentrowały się głównie na rzucaniu nałogu. Popalanie czy to "dla towarzystwa", czy "od czasu do czasu", łatwo przed samym sobą usprawiedliwić — zwłaszcza, gdy ma się "naście" lat. Padające z ust edukatorów argumenty mówiące, że w nałóg wpada się bardzo szybko i niepostrzeżenie łatwo z kolei puszczać mimo uszu. Chyba, że wspomniani edukatorzy zaproponują coś zamiast.

Mocnym punktem "Nie spal się na starcie" było właśnie konkretne "zamiast". Twórcy kampanii z jednej strony przekonywali, że pierwszy papieros to prosta droga do nałogu, a z drugiej, pozwalali dzieciakom samodzielnie szukać argumentów na poparcie tej tezy. Jednym ze sposobów na zaprezentowanie ich podejścia był konkurs na najlepszy film ilustrujący akcję.

Strategia okazała się sprytna o tyle, że z przekazu, jaki samemu się tworzy jakoś nie wypada szydzić. Bo nie oszukujmy się — każdy z nas chodził do szkoły i każdy wie, że w starciu “antynikotynowa retoryka” vs. “rówieśnicza presja” zwycięzca może być tylko jeden — chyba, że “rówieśnicza presja” ukierunkuje się na niepalenie. Zaangażowanie, jakie pojawiło się w związku z konkursem na najlepszy film antynikotynowy, jest dowodem, że taka zmiana to nie tylko marzenie rodziców i społeczników.

Główną nagrodą w konkursie było 10 tys. złotych. Do organizatora wpłynęło wpłynęło 70 prac, z których zarząd Fundacji wybrał dziesięć zakwalifikowanych do finałowego etapu. Zwyciężyli uczniowie z Pruchnika, którzy nagrali spot pod tytułem „Palenie albo przyszłość”.
— Takich kampanii powinno być więcej. Ja ze swojego dorastania nie pamiętam, żeby taki przekaz się przebijał — twierdzi Florek. “Nie spal się na starcie” będzie nadal kontynuowana, więc jest szansa, że jej przekaz, zarówno ten bardziej “materialistyczny”, dotyczący oszczędzania pieniędzy, jak ten związany z szukaniem pozytywnego zamiennika w postaci pasji, trafi do jeszcze większej liczby młodych ludzi.

Materiał powstał w ramach akcji "Nie spal się na starcie".

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...