Selfie, krew menstruacyjna i hejt. Blogerka pojechała tak, że internauci zaczęli doradzać jej samobójstwo

Zdjęcie z krwią menstruacyjną na twarzy wywołało falę hejtu. Czy słusznie?
Zdjęcie z krwią menstruacyjną na twarzy wywołało falę hejtu. Czy słusznie? Fot. Instagram/ maxinnebjork
Maxinne Björk to szwedzka blogerka, która nie od dziś wzbudza sporo kontrowersji. To nie kolejna fanka mody, których dzisiaj w internecie wiele. W swoich postach mówi o świadomości, tantryzmie, naturyzmie i jodze. Ostatnio podzieliła się z fanami selfie, na którym pozuje umazana... krwią menstruacyjną. Spodziewała się różnych reakcji, ale takiej fali hejtu nie przewidziała.

Oryginalność i inność często wzbudzają kontrowersje
Profil blogerki na Instagramie pełny jest przepięknych, naturalnych zdjęć. Kobieta nie ukrywa swojej zmysłowości i nie wstydzi się pokazywać ciała. Ta odwaga spowodowała, że zbudowała sporą grupę wiernych fanów, ale i tych, którym jej swobodny styl nie do końca odpowiada.

Niedawno dziewczyna dodała oliwy do ognia, publikując zdjęcie, na którym pozuje cała umorusana krwią. Nie jest to aż tak kontrowersyjne, dopóki nie przeczytamy opisu, w którym Maxinne wyjaśnia, że to krew menstruacyjna...

"Poczułam nagłą potrzebę pokrycia się życiodajnymi płynami. Nie zastanawiając się dlaczego, po prostu to zrobiłam. Rozmazałam je na swoim ciele i turlałam się nago po trawie mojego ogrodu, cała pokryta menstruacyjną krwią. Poczułam ziemię i zaczęłam płakać. Z radości i ze smutku jednocześnie (...)".
Obserwatorzy chyba nie do końca zrozumieli jej przekaz, a dla hejterów była to po prostu woda na młyn. Gdy dziś piszę ten tekst, opcja komentowania pod zdjęciem jest już wyłączona. Na blogu Szwedki pojawił się jednak poruszający post odnośnie reakcji zwrotnych, które otrzymała.

Zdjęcie spowodowało ogromne zainteresowanie ze strony wielu międzynarodowych platform internetowych, które chciały uzyskać komentarz wyjaśniający sytuację. Dziewczyna nie spodziewała się takiego zainteresowania. Zdawała sobie sprawę, że wzbudzi emocje, ale to, co przeczytała pod fotografią, wprawiło ją w osłupienie.
Ludzie pisali, że powinna się zabić, sugerując jej najróżniejsze możliwe sposoby popełnienia samobójstwa. Pojawiły się też komentarze odnośnie jej stylu życia i te sugerujące choroby psychiczne. Maxinne jest przerażona faktem, że w 2018 roku wciąż można usłyszeć takie słowa, tylko dlatego, że głośno mówi się o swoich przekonaniach.


"Mam nadzieję, że to pomoże ludziom się otworzyć i zrozumieć, że każdy jest różny. Wszyscy mamy inny pogląd na życie. Koniec" - skomentowała sprawę blogerka.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...