Nie stać cię na dom? Kup wspomnienia. Choć nowe Monopoly jedzie po milenialsach, mnie nie oburza

Monopoly dla Millenialsów punktuje życie pokolenia. Niektórych bawi, innych bulwersuje
Monopoly dla Millenialsów punktuje życie pokolenia. Niektórych bawi, innych bulwersuje Fot. Instagram/ duckyfeets
Monopoly to jedna z najbardziej uwielbianych na całym świecie gier. W związku z tą popularnością co jakiś czas pojawiają się jej specjalne edycje, inspirowane ciekawymi miejscami, filmami czy serialami. Właśnie doczekaliśmy się kolejnej nowości: Monopoly dla milenialsów, które celnie punktuje życie tzw. pokolenia Y.

Olejmy pieniądze, liczą się doświadczenia
Wszystkie mity i stereotypy krążące na temat milenialsów, mają swoje odbicie w tej grze. Czasami jest dość zabawnie, ale wielu ludzi poczuło się obrażonych. Dlaczego?

No cóż, już na wstępie w oczy rzuca się wielki napis na pudełku: "Zapomnij o nieruchomościach i tak cię na nie nie stać". Oburzające? Ale chyba jest w tym ziarnko prawdy. Wystarczy spojrzeć na statystyki z 2017 roku, ukazujące, że w Polsce prawie połowa pomiędzy 25. a 34. rokiem życia wciąż mieszkała z rodzicami! Po części to pewnie kwestia wygody, ale finanse na pewno nie są tu obojętne.
Co dalej? Założeniem gry, mającym być złotą myślą w stylu milenialsa, jest to, że uczestnicy nie zarabiają tu pieniędzy, które następnie inwestują w nieruchomości, ale zbierają... wspomnienia.

Nie kupisz więc hotelu ani nie zainwestujesz w osiedle, ale za to możesz wpaść do wegańskiej knajpy, relaksować się na kanapie kumpla albo wyskoczyć na fajny wyjazd (obóz medytacyjny albo festiwal muzyczny).

Pieniądze? A po co? Milenialsi żyją DOŚWIADCZENIAMI, a kto ma ich najwięcej - wygrywa. W końcu, jak twierdzą twórcy gry, to wspomnienia zostają z nami na zawsze i są warte więcej niż kwota na koncie.

Fani Monopoly podzieleni
Urocze. Całość, muszę przyznać, mnie śmieszy - choć jestem zarówno wielką fanką Monopoly, jak dziewczyną właśnie z pokolenia Y. Gra wywołała jednak sprzeczne uczucia w klientach - są tacy, którzy podzielają moją opinię, ale i tacy, którzy uważają, że gra jest dla pokolenia po prostu obraźliwa.
Oczywiście, jest trochę krzywdzący fakt, że pokolenie milenialsów w mediach wiecznie opisywane jest jako "stracone" i niezdolne do normalnego życia. Do tego pełne roszczeniowych, rozpuszczonych bachorów, które pragną mieć wszystko przy jak najmniejszym nakładzie pracy, a zamiast etatu wolą freelance i podróże.

Szczerze? Kto nie zamieniłby harówki w korpo na zwiedzania świata i życie bez stresu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Poza tym marzenia (o ile pozbawione są buty) to najlepsza motywacja. Tak, wiem, to typowy slogan milenialsów, ale naprawdę tak myślę.
Stereotypy czasem bolą, ale zawsze jest w nich odrobina prawdy. Częściowo jestem w stanie zrozumieć oburzenie, które opanowało sieć (chociaż to najbardziej "milenialska" rzecz, jaka mogła się wydarzyć!), ale z drugiej strony wszystkim nam przyda nam się odrobina dystansu.


Jak mówi sam opis "Bycie dorosłym jest trudne. Zasługujesz na odpoczynek od wyścigu szczurów".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...