Niewidomy youtuber Le Kret. Ten człowiek pokazuje, jak z dystansem i humorem podchodzić do ślepoty

Łukasz Kowalczyk od urodzenia choruje na jaskrę. Wzrok tracił stopniowo
Łukasz Kowalczyk od urodzenia choruje na jaskrę. Wzrok tracił stopniowo Fot. Facebook/ Le Kret
Dziś youtuberem może być każdy, jednak taka działalność to wśród osób niewidomych wielka rzadkość. Tym bardziej można zachwycić się kanałem Le Kret, na którym Łukasz Kowalczyk udowadnia, że ślepota to nie koniec świata. Swoją codzienność przedstawia w krótkich filmikach, które naprawdę poruszają.

Zarządzanie kanałem YouTube, przygotowanie treści i przyciągnięcie do nich ludzi, nie jest łatwym zadaniem. Szczególnie, jeśli jest się niewidomym.Oto Łukasz Kowalczyk, który zmaga się z wieloma przeciwnościami losu, przedstawiając to światu.

Stara się żyć, tak, jak do tej pory
– Kanał miałem założony już w 2009 roku i zajmowałem się rzeczami związanymi z moimi zainteresowaniami. W pewnym momencie, gdy straciłem wzrok, postanowiłem przekuć to w atut. Mogłem po prostu siedzieć w domu i martwić się, że stałem się osobą niewidomą i co teraz będzie. Albo po prostu ten fakt zaakceptować.
Poza trudnościami w pewnych obszarach, robię to, co robiłem do tej pory. Sam pomalowałem kuchnię, zbudowałem łuk, robię przetwory, gotuję, prowadzę dom, bo moja żona pracuje - mówi Łukasz w rozmowie naTemat.pl

Łukasz Kowalczyk od urodzenia choruje na jaskrę. Wzrok tracił stopniowo. – W 2016 roku, na przełomie marca i kwietnia, choroba mnie dopadła i całkowicie straciłem wzrok – opowiada.
W YouTube'owych materiałach nie brak jego przemyśleń dotyczących choroby i bezsilności, która potrafi mu czasem towarzyszyć.

"Wiecie, co mnie tak najbardziej wkurza w byciu niewidomym, poza tym, że nie widzę? Utrata niezależności i samodzielności w pewnych aspektach. Wiem, że materiałami, które wam prezentuję, udowadniam, że utrata z tej samodzielności jest minimalna. Niestety są takie miejsca, kręgi działań, w których nie jestem w stanie sobie sam poradzić, choćby nawet praca z Photoshopem" – mówił Łukasz w jednym z wideo.


Codzienność niewidomego
Mimo swojej niepełnosprawności stara się, żeby prezentowane materiały były jak najlepszej jakości, a poruszane przez niego tematy dawały do myślenia, ale też bawiły, bo Łukasz to facet z poczuciem humoru, który potrafi do choroby podejść z dystansem. W swoich vlogach jest naturalny i prawdziwy. Opowiada o najprostszych rzeczach dnia codziennego, ale też o tym, co go wkurza.

Łukasz na swoim kanale stworzył serię filmików "Ślepa codzienność", w których opowiada i pokazuje m.in. jak się goli, jak czyta komiksy, gotuje, w jaki sposób odpisuje na komentarze internautów oraz jak montuje materiały, które potem wrzuca na swój kanał.

Społeczeństwo jest zaskoczone, że niewidomy może prowadzić kanał na YouTube
Ludzie na jego aktywność w sieci reagują pozytywnie, choć nie brakuje zaskoczenia, że osoba niewidoma jest w stanie nagrywać vlogi i prowadzić kanał YouTube.
– Pierwsza rzecz to jest zaskoczenie, druga to pozytywny odbiór. Część ludzi sobie żartuje, ale w taki sposób, który mnie nie razi. Chamstwo tępię od razu w taki sposób, że pewnych ludzi blokuję i usuwam komentarze – podkreśla.

Zresztą nietakt ludzi zdarza się nie tylko w pisaniu komentarzy, ale również na ulicy. Zdarza się, że ci traktują Łukasza jak osobę umysłowo chorą, lub nie wiedząc czemu, mówią do niego na "ty".

– Zdarza się, że ludzie mówią: chodź, pomogę ci. Rozumiem, że to forma pomocy, ale przecież nie jesteśmy na "ty". Jest bardzo niska edukacja w społeczeństwie, w kwestii tego, jak sobie radzić z obecnością osoby niepełnosprawnej w najbliższym otoczeniu. Nagminne są sytuacje, gdy ktoś mnie łapie za rękę, pomaga wejść do autobusu, po czym się okazuje, że to nie jest ten numer, którym chciałem jechać. Po czym się okazuje, że wylądowałem na drugim końcu miasta. Albo ktoś chce mnie naprowadzić, ale nie do końca mu się to udaje – opowiada.

Przy tworzeniu kanałuTekst linka większość rzeczy robi sam, ale przy publikowaniu treści na fan page'a pomaga mu jeden z internautów. Mimo że "Le Kret" jest otwarty na wiele tematów, są takie, których nie porusza na swoim profilu.
– To polityka. Staram się ją omijać, bo to drażliwy temat. Mam dość radykalne poglądy odnośnie obecnej sytuacji politycznej. Nie mówię też o tematyce okołoreligijnej, bo nie chcę wkładać kija w mrowisko – zaznacza.

Jak dodaje, bardzo chciałby zmienić sposób myślenia wszystkich, którzy uważają, że niepełnosprawność to coś, z czym nie da się żyć.

– Czytam komentarze w stylu: jak ja bym oślepł, to chyba bym się zabił. To jest nieprawda. Żyłbyś dalej, tylko pytanie, czy pozwoliłbyś się ograniczyć do tego stopnia, że zamkniesz się w czterech ścianach i niczego nie doznasz, czy po prostu przyjmujesz takie życie, jakie jest – podsumowuje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...