Za darmo robi to, czym zazwyczaj zajmują się księża. Ten 28-latek tworzy oprawy liturgiczne "na miarę"

Łukasz oprawą liturgiczną ślubów zajmuje się pięć lat
Łukasz oprawą liturgiczną ślubów zajmuje się pięć lat Fot. archiwum własne
Na co dzień 28-letni Łukasz jest pracownikiem jednej z warszawskich korporacji. Po godzinach pochłania go mocno nietypowe hobby: zajmuje się oprawą liturgiczną ślubów. To idealne rozwiązanie dla narzeczonych, którzy chcą mieć wyjątkową ceremonię ślubną, pozbawioną sztampowych tekstów i oklepanych konceptów.

Pomóc młodej parze, aby ten wyjątkowy dla nich dzień, był jeszcze piękniejszy – tak w skrócie można określić zajęcie Łukasza, który jak sam o sobie mówi, po pracy lubi nie tylko napić się piwa i spotkać się ze znajomymi. Zgłębia też naukę improwizacji teatralnej i zajmuje się pisaniem czytań oraz modlitw, które są przedstawiane w kościele, podczas ceremonii ślubnej.

Najpierw robi wywiad z narzeczonymi
– Wszystko rozpoczyna się od tego, że przychodzi do mnie para, która chce, aby ich ceremonia ślubna pozbawiona była sztampowych odniesień i konwencjonalnych motywów, które zazwyczaj są prezentowane na ślubach.

To np. standardowa modlitwa wiernych albo czytania utrzymane w kanonie ślubnym, często narzucane przez księży. Dlatego jeśli przyszła para młoda chce, aby to wszystko było inne, zgłasza się do mnie, abym przygotował dla nich oprawę liturgiczną mszy, czyli czytanie i modlitwę wiernych – opowiada w rozmowie naTemat Łukasz.
Najpierw musi trochę poznać narzeczonych i przeprowadza wywiad środowiskowy. Rozmawia o tym, co jest dla nich ważne w związku, o ich wspomnienia, pyta o rodziców i rodzeństwo, a także wzajemne przyjaciół czy świadków. – To wszystko po to, żeby modlitwa wiernych była dopasowana do potrzeb dwojga ludzi, niepowtarzalna – zdradza.

Kolejny krok to przedstawienie planu czytań, adekwatnych do ceremonii ślubnej. Pierwsze pochodzi ze Starego Testamentu, drugie z Nowego. Niektóre pary wybierają tylko jedno czytanie. Istnieje też możliwość wyboru indywidualnego przez nowożeńców, którzy chcą wykreować sobie ceremonię we własnym stylu.


Łukasz na życzenie młodej pary przygotowuje modlitwę wiernych. – Mówi o indywidualnych cechach małżonków, sytuacjach z ich życia. Chodzi o to, żeby tej modlitwie nadać walory indywidualności, wyjątkowości. Uwzględniani są też rodzice, rodzeństwo, przyjaciele czy świadkowie – dodaje.

Ksiądz musi wszystko zaakceptować
Przygotowana oprawa liturgiczna musi odbyć się za zgodą księdza, który odpowiada za mszę ślubną nowożeńców. – Czytania są osadzone w Piśmie Świętym, więc księża nie mają z tym problemu i je aprobują.

Jeśli chodzi o samą akceptację modlitwy wiernych, to zdarza się, że ksiądz nanosi swoje sugestie i poprawki. Czasem to, co on doda od siebie, jeszcze bardziej tę modlitwę ubogaca. Czasem wykreśli coś, co jest nieadekwatne do ceremonii – zdradza. Łukaszowi duchowny nie zaakceptował modlitwy tylko raz. – Była taka sytuacja, że młodzi chcieli, aby jedno wezwanie było za uchodźców. Przygotowałem je, ale ksiądz nie wyraził zgody – podkreśla.

"Jestem wierzący i co niedziela chodzę do kościoła"
Skąda takie zainteresowania? Łukasz jest osobą wierzącą i praktykującą, która co niedzielę bywa na mszy w kościele. – Nie są to dla mnie obce tematy i potrafię poruszać się po Piśmie Świętym. Znam też cały przebieg liturgii, bo bardzo długo byłem ministrantem u siebie, w rodzinnej parafii. – mówi.

Tym hobby zajmuje się pięć lat. Najpierw przygotowywał oprawy ślubne dla znajomych. Pocztą pantoflową szybko rozniosła się informacja, że ceremonia może być niesztampowa i przygotować ją może osob nie będąca duchownym.
Na razie 28-latek nie chce na tym zarabiać.
A czy jest to możliwe? Zapewne tak. – Ale jeszcze nie myślę o czymś takim, choć wiadomo, że poświęcam na to dużo czasu po mojej "normalnej" pracy, która też jest absorbująca – tłumaczy.

Jego znajomi bardzo pozytywnie reagują na zaskakujące hobby – Często ludzie nie wiedzą, że w ogóle istnieje takie zajęcie– tłumaczy. Sam zainteresowany nie ukrywa, że taki właśnie udział w ślubach daje mu satysfakcję. – To bardzo miłe uczucie, jeśli przyczyniam się do tego, że ten dzień staje się jeszcze bardziej wyjątkowy, radosny i niepowtarzalny. Fajnie, jeśli ludzie zapamiętają to czytanie na tyle, że nie będą przewijać fragmentu z kościoła, oglądając weselny film – podsumowuje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...