Kobieta, która jest jak Magda Gessler sprzed 150 lat. Była "influencerką" na długo zanim stało się to modne

Lucyna Ćwierczakiewiczowa żyła w XIX wieku, ale poglądami zdecydowanie wyprzedzała epokę
Lucyna Ćwierczakiewiczowa żyła w XIX wieku, ale poglądami zdecydowanie wyprzedzała epokę Fot. Instagram/ wydawnictwoliterackie
Od dziecka wiedziała, czego pragnie. Propagowała samorealizację i walczyła o prawa kobiet. Swoją karierę oparła o bezpośredniość, poczucie humoru i ogromną pasję do gotowania. Nie, to nie opis kolejnej gwiazdki jednego sezonu. Lucyna Ćwierczakiewiczowa urodziła się w… 1826 roku.

Wyprzedzała epokę
Choć być może niektórym nazwisko obiło się o uszy w kontekście książki kulinarnej "365 obiadów”, która niegdyś była w każdym domu, to jej postać pozostawała owiana tajemnicą. Dziś, za sprawą Marty Sztokfisz, autorki książki "Pani od obiadów”, możemy poznać historię niezwykłej kobiety, która nastawieniem do życia i charakterem wyprzedzała epokę.

– W każdych czasach są osoby, które mają bardziej otwartą głowę, myślą horyzontalnie, nie zasklepiają się na sprawach rodzinnych, przyjacielskich czy zawodowych. Taką, myślącą bardzo perspektywicznie, niesamowitą kobietą była właśnie Lucyna – opowiada Marta Sztokfisz.

Autorka, badając historię Ćwierczakiewiczowej, długie tygodnie spędziła w bibliotekach i archiwach, gdzie wyszukiwała wzmianki i informacje na jej temat. Pół roku prowadzenia dokumentacji pozwoliło na poznanie i opisanie sylwetki kobiety, która - choć żyła w połowie XIX wieku - poglądami bliska była nam.
Dotychczas Lucyna Ćwierczakiewiczowa kojarzona była przede wszystkim z karierą kulinarną, choć to nie jedyne, z czego niegdyś słynęła. Ówczesne kobiety uczyła bowiem nie tylko sztuki gotowania, dbania o dom i dobroczynności, ale też edukowała je pod wieloma innymi względami, jak choćby, rzecz dziś tak oczywista jak higiena. Dlaczego?


Edukowała kobiety
W XIX wieku Warszawa liczyła około 400 tysięcy mieszkańców, na których przypadało niespełna 60 lekarzy. Dostęp do eksperckich porad medycznych był zatem przywilejem, którego dostąpić mogli nieliczni.

– Lucyna edukowała "ciemne” społeczeństwo. Warszawa była nieskanalizowana, kobiety nosiły długie suknie i wnosiły do domów bakterie. To ona kazała te kreacje natychmiast zdejmować, bo inaczej narażą rodzinę na chorobę – opowiada Sztokfisz.

Autorka podkreśla, że choć sama Ćwierczakiewiczowa nie zdobyła edukacji na wysokim poziomie, w dorosłym życiu robiła wszystko, aby otaczać się ludźmi światłymi. Na organizowanych przez nią obiadach bywali prawnicy, lekarze i dziennikarze. Chłonęła od nich wiedzę, którą wykorzystywała w swoich poczytnych publikacjach, dzięki czemu docierała do szerokiego grona odbiorców.

Walczyła o niezależność i prawa kobiet
Lucyna bez wątpienia była kobietą odważną. W wieku zaledwie 22 lat zdecydowała się na rozwód, choć wiedziała, że w tamtych czasach rozwódki traktowano jak ladacznice. Wolała jednak narazić się na społeczny ostracyzm, niż żyć w małżeństwie, które ją unieszczęśliwia. Nawet współcześnie nie każdy ma siłę, by zdecydować się na ten krok.

Apelowała również do kobiet o przedsiębiorczość - krok po kroku uczyła je, jak zdobyć wiedzę i wykorzystać ją do założenia na przykład hodowli pieczarek czy jedwabników. Namawiała również do dbania o siebie, zdrowego odżywiania i regularnego ruchu. Czyżby była prekursorką współczesnych influencerek?

Pierwsza polska celebrytka?
Choć głoszone przez nią hasła - dążenia kobiet do samorealizacji, niezależności i walczenia o siebie - przypominają te głoszone przez dzisiejsze celebrytki, to zdaniem Marty Sztokfisz nie sposób ich porównywać.

– Dziś wystarczy, że założysz bloga, uczysz jak malować paznokcie czy doklejać rzęsy i zyskujesz status celebrytki czy "gwiazdy”. Lucyna słynęła z działalności twórczej, pomocowej, edukacyjnej – i tym zdobyła szacunek oraz uznanie. Zazdroszczono jej popularności i dochodów, więc gdy nadarzyła się okazja, prasa nie szczędziła jej krytyki. Ta kobieta naprawdę działała, przełamywała bariery, była twórcza na wielu polach – opowiada pisarka.
Marta Sztokfisz podkreśla, że ludzie byli, są i prawdopodobnie będą zazdrośni o sukcesy innych, i pod tym względem dzisiejsze społeczeństwo niewiele się nie różni od dawnego. Wystarczy spojrzeć na wredne komentarze dotyczące znanych aktorów czy muzyków.

Dodatkową bolączko staje się to, gdy osoba publiczna potrafi też być szczera, bezpośrednia i bez ogródek punktować rzeczywistość.

Taka była Ćwierczakiewiczowa - miała poczucie humoru, ogromny dystans. Jej cięte riposty i historyjki trafiały w sedno, sprawiały, że ludzie śmiali się do rozpuku. Brak dyplomacji tuszował drugi mąż, z którym tworzyła udany duet.

Była kobietą, z którą chciało się przebywać i której pewne śmiałe zachowania uchodziły na sucho. Udało się jej zbudować pozycje, która pozwalała na większą swobodę i wykorzystywała ją w najlepszych celach.

Tęsknota za tradycją
Obecnie obserwujemy wielki zwrot ku dawnym czasom - fascynuje nas historia, moda i kultura. Elementy tradycji, których dziś brakuje. Ten sam kierunek obrany został w gastronomii - dawniej traktowana po macoszemu polska kuchnia, przeżywa renesans. Również kultowe "365 obiadów” doczekało się kolejnej reedycji.

– Jesteśmy znudzeni kuchniami świata. Odkąd nastała nowa rzeczywistość polityczna i ekonomiczna, pojawiły się wszędzie. Zdążyliśmy już się ich nasmakować i zatęskniliśmy do prawdziwej polskiej kuchni – tłumaczy Marta Sztokfisz. – Lucyna polską kuchnię odtłuściła, wprowadziła mnóstwo warzyw. Jej przepisy bywają też proste, a styl pisania rozczula i rozbawia. To czysta poezja – podsumowuje pisarka.
Ćwierczakiewiczowa miała wszystko, czego potrzebuje gwiazda - osobowość, inteligencję, pewność siebie, talent i własne zdanie, którego współcześnie wielu aspirującym do tego tytułu brakuje. Z jej odwagi dziś mogłoby czerpać wielu przezroczystych celebrytów. Ta kobieta już 150 lat temu znalazła przepis na sukces, którego oni, po omacku, szukają do dziś.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...