To wcale nie bajkowa scenografia. Kraina Otwartych Okiennic istnieje naprawdę

Kraina Otwartych Okiennic to miejsce na mapie Polski absolutnie wyjątkowe
Kraina Otwartych Okiennic to miejsce na mapie Polski absolutnie wyjątkowe Fot. Instagram/ soniabascik
Jeszcze do niedawna Podlasie nie należało do kierunków, które najchętniej wybierali turyści. Od pewnego czasu o jego atrakcjach pisze się jednak coraz więcej. Pozwala to odkryć niezwykły klimat i panującą w tym miejscu magię. Kraina Otwartych Okiennic to szlak, który spodoba się wszystkim poszukującym nietypowych miejsc do odwiedzenia w Polsce.

Podlasie nie jedno ma imię
Podlasie ma różne oblicza. Jak pokazał "Kruk" to tajemnicze miejsce, o wyjątkowej aurze, gdzie wciąż jeszcze spotkamy szeptuchy. Z drugiej strony w tych okolicach zobaczymy też drewnianą, bogato i kolorowo zdobioną architekturę, której próżno szukać gdzie indziej. Wybierając się w tę część kraju, nie możemy ominąć Krainy Otwartych Okiennic, która zachwyca od pierwszego wejrzenia.

Do miejscowości, które składają się na to kolorowe miejsce należą Soce, Puchły i Trześcianka. To one są najczęściej wskazywane w źródłach, choć w rzeczywistości nie są jedynymi, w których zobaczymy barwne zdobienia. Oryginalne okiennice dostrzec można również w wielu miejscowościach położonych nieopodal, jak choćby Ciełuszki czy Ryboły.
Zdobienia widoczne na domach to przykład rzadko dziś spotykanego snycerstwa, które jest charakterystyczne przede wszystkim dla sztuki ludowej. Choć w Polsce niewielu już stosuje tę technikę, to na Podlasiu wciąż znajdziemy tych, którzy się tym parają.

Skąd tradycja zdobienia okiennic?
Choć nazwa wskazuje tylko na okiennice, to w Krainie zdobione są również ganki, narożniki i szczyty, w których dojrzeć możemy piękne ażurowe wzory. Ci, którym malowane elementy domów na myśl przywodzą estetykę rosyjską, mają trafne skojarzenia.


– W 1915 roku na Podlasiu i terenach wschodniej Polski doszło do tzw. Bieżeństwa, czyli masowego przesiedlenia mieszkańców miejscowości, wgłąb Rosji – opowiada Anna Kraśnicka, przewodnik prowadząca bloga "Białystok subiektywnie". – Kiedy potem, około końca 1918 - 1919 roku, zaczęli powracać, zastali swoje wsie w dużej mierze spalone – dodaje.



Jak tłumaczy przewodnik, zaczęli bardzo ciężko pracować, aby odbudować swoje domy. Chcieli, aby były jak najpiękniejsze, dlatego postanowili zdobić je w sposób, który zaobserwowali w drewnianej architekturze rosyjskiej.

– Zaczęło się od kilku domów, ale na wsi - jak to na wsi - ludzie obserwowali to, co dzieje się w domostwach sąsiadów i sami pragnęli mieć podobnie, a nawet jeszcze piękniej. Tak powstał pewien trend, dzięki któremu dziś mamy w Polsce tak niespotykane miejsce – mówi Anna Kraśnicka.

Kolory mają znaczenie
W Krainie Otwartych Okiennic dominują kolory intensywne, odwołujące się do natury i przyrody. Próżno tu szukać modnych dziś pasteli - dominują żywe zielenie, przywołujące na myśl trawy czy czerwienie mocne jak kolor płatków maku. Barwy miały też wymiar higieniczny - uważało się m.in., że niebieskie ramy okienne... odstraszają muchy.

O ile tylko mieszkańcy obdarzeni byli pewnymi zdolnościami artystycznymi, zdobieniem domów zajmowali się sami. Ci natomiast, którym takich umiejętności brakowało, musieli zdecydować się na zlecenie pracy lokalnym snycerzom.

– Wówczas było to dosyć kosztowne, ale gdy tylko ktoś się dorobił, decydował się na pomalowanie i zdobienie domu. Co ciekawe, do dziś we wsi Ciełuszki czy Kaniuki są mieszkańcy, którzy zajmują się wykonywaniem tego typu zleceń - opowiada przewodnik.
Nie tylko domy, ale i cerkwie
Poza oryginalnie zdobionymi domami mieszkalnymi w okolicy mamy okazję zobaczyć również przepiękne cerkwie. Jedną z nich jest przepiękna prawosławna budowla w Puchłach. Najpierw przykuwa wzrok wyjątkową niebieską barwą, a po przekroczeniu jej progu zachwyca bogato zdobionym wnętrzem.

Będąc w okolicy warto zajrzeć tez do zielonej cerkwi w Trześciance i błękitnej położonej w Narwii. Bajkowe widoki robią ogromne wrażenie i pozostają w pamięci na długo.



Jak się okazuje, mimo ogromnych zalet okolicy, wcale nie jest często odwiedzana przez turystów. Mimo iż znajduje się na trasie do Białowieży, często jest pomijana. Warto zainteresować się tym miejscem i to nie tylko ze względów estetycznych. Ciekawy dla ludzi z innych miast może być fakt, że w tych stronach wciąż używa się gwary.

Planując kolejną wycieczkę po Polsce, warto postawić na Podlasie, które kryje w sobie wiele tajemnic i jest znacznie mniej zatłoczone popularnego wybrzeża czy gór.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...