Mówią o tym miejscu, że jest placem zabaw dla naukowców. Odwiedziłam fabrykę Willy'ego Wonki rodem z XXI wieku

To miejsce, w którym powstają gumy do żucia i cukierki
To miejsce, w którym powstają gumy do żucia i cukierki Fot. materiały prasowe
O wyjeździe do fabryki słodyczy marzy zapewne niejedno dziecko. W końcu wizja podjadania słodkości i podejrzenia, jak one powstają, są dla maluchów nie lada ciekawością. Na kilka godzin przeniosłam się do czasów dzieciństwa i odwiedziłam taką pilotażową fabrykę gum i cukierków, która mieści się na Bielanach Wrocławskich.

Pamiętacie serial z lat 80. "Siedem życzeń"? Jeżeli tak, to na pewno kojarzycie odcinek, w którym Darek grany przez Daniela Kozakiewicza odwiedza razem z kolegami z klasy i wychowawcą fabrykę czekolady. Cóż to była za ekscytacja i radość!

Nowoczesna przestrzeń i duża inwestycja
Jadąc do nowoczesnej, pilotażowej fabryki gum i cukierków Mondelez towarzyszyły mi trochę podobne emocje, jak u bohaterów serialu, choć na przestrzeni lat miłość do słodyczy nieco się ochłodziła.

Nowoczesny ośrodek technologiczny na terenie Bielan Wrocławskich robi wrażenie. Mondelez zaledwie rok po otwarciu wartego 17 mln dolarów innowacyjnego Centrum Badań, Rozwoju i Jakości zainwestował kolejne 5 mln dolarów w stworzenie przestrzeni technologicznej dla kategorii: gumy do żucia i cukierki.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że to właśnie we Wrocławiu, w tym ośrodku nasza firma zdecydowała się ulokować tę inwestycję. A jestem szczególnie dumny, bo dzięki niej udało nam się stworzyć kolejnych 50. nowych miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanej kadry .

Poza tym Wrocław i centrum techniczne staje się jednym z wiodących ośrodków rozwojowych dla firmy Mondelez International w skali świata. Mamy kategorie czekoladek, ciastek, cukierków i gumy do żucia. Mając te cztery działy pod jednym dachem, możemy liczyć, że nie będziemy prowadzić tylko i wyłącznie prac nad innowacyjnymi technologami czy produktami w obrębie kategorii.


Natomiast wiedza, którą mamy pod jednym dachem będzie się przenikać i owocować wkrótce nowymi połączeniami produktowymi, łącząc to, co najlepsze w tych wszystkich czterech kategoriach – mówił podczas oficjalnego otwarcia fabryki Adam Gajewski, dyrektor wrocławskiego Centrum Mondelez.

Odwiedzam pomieszczenia, w których powstają pyszne słodkości
Zresztą niebawem z Dolnego Śląska wyruszą takie nowości w kategorii gum i cukierków jak m.in. "Hollywood", Stimorol" czy nowe smaki od europejskich marek, jak m.in "Halls" czy "Trebor". – Wrocławskie Centrum staje się prawdziwą perłą w światowej strukturze badawczo-rozwojowej Mondelez. Będzie kreować trendy, smaki i receptury kultowych przekąsek, które z Wrocławia trafią na kilka kontynentów – mówił Gajewski.
Zanim wejdę do poszczególnych pomieszczeń, żeby zobaczyć, w jaki sposób powstają cukierki, żelki i gumy do żucia, muszę nałożyć ubranie ochronne: specjalną pelerynę, czepek, pod który koniecznie trzeba schować włosy i rękawiczki. Odpowiednio ubrana mogę zacząć zwiedzanie ośrodka.Czuję się jak na wycieczce szkolnej w podstawówce, a słodki i przyjemny zapach gum i cukierków, unoszący się w pomieszczeniach, jeszcze bardziej wzmaga te odczucia. "Przewodnikiem", który oprowadza grupę po tajemnych pokojach jest Katarzyna Laber, kierownik sekcji gum i cukierków w Mondelez.
Mam okazję zobaczyć, jak działa Centrum Badań Sensorycznych. To właśnie tam wyselekcjonowani z ogromnej grupy testerzy mogą stworzyć tzw. kartę identyfikacyjną danego produktu, pomocą której opisuje się ponad 50 parametrów dotyczących zapachu, smaku czy tekstury.

Zresztą będąc na miejscu, sama mam możliwość wcielenia się w postać takiego testera, który ma za zadanie określić połączenie smakowe cukierka. Przyznam, że to robota dość przyjemna, choć na dłuższą metę nieco bolesna dla zębów. Idąc dalej przepastnym korytarzem, wchodzę do kolejnych pomieszczeń laboratoryjnych.

Dowiaduję się, w jaki sposób odbywa się analiza tekstury poszczególnych cukierków i gum, w jaki sposób robi się żelki i cukierki twarde. – Cukierek twardy powstaje w procesie gotowania. Prowadzone jest do momentu, kiedy woda w końcowym produkcie jest na bardzo niskim poziomie, od 1 do 3 proc., natomiast lepkość jest bardzo duża. Po gotowaniu dodajemy kolorów, aromatu oraz kwasu – tłumaczy jedna z pań pracujących w laboratorium.

Gdy już dowiedziałam się, jak powstają cukierki, wchodzę do pomieszczeń, w którym produkowane są gumy do żucia. Poznaję ich strukturę, rodzaje i nadzienia. Dowiaduję się też, że cykl produkcyjny dla gumy do żucia trwa od 6 do 8 godzin.

Specjaliści pracujący we wrocławskim Centrum nie boją się zaskakujących połączeń smakowych. – O unikalności wrocławskiego Centrum decyduje nie tylko innowacyjność stosowanych tam technologii, ale przede wszystkim umiejętność łączenia wszystkich technik cukierniczych. Ekstrudery, oblewarki, maszyny cukiernicze są częścią sprzętu, które nasi specjaliści będą mieli do dyspozycji dla swoich projektów. Co to oznacza dla miłośników słodyczy? Na przykład możliwość tworzenia coraz to nowych zaskakujących połączeń produktowych - takich jak czekolady z ciastkami, a teraz również cukierki z czekoladą, czy gumy z wyjątkowymi smakowymi nadzieniami – mówił Norberto Chaclin, globalny szef RDQ dla gum i cukierków w Mondelez.

Język angielski częściej używany niż polski i międzynarodowe towarzystwo
To, co rzuca się w oczy, będąc w środku centrum to różnorodność kulturowa. Mondelez jest międzynarodową firmą i tę międzynarodowość widać też w polskim oddziale, a rozmowy w języku angielskim są tutaj na porządku dziennym.

– U nas w firmie jest mieszanka wielokulturowa. Pracują tutaj osoby 28 narodowości. Te osoby rekrutują się z dwóch źródeł: Są to uczelnie (techniczne) i uniwersytety. Młodzi ludzie mają świetne przygotowanie teoretyczne i chcą pracować dla innowacji. Natomiast drugą grupą są fachowcy, którzy doświadczenie w branży zdążyli zdobyć już wcześniej. Do polskiego oddziału ściągamy specjalistów, którzy pracowali, między innymi, w Tajlandii czy Stanach Zjednoczonych.

To mieszanka nie tylko narodowości, ale też doświadczenia, nowości, świeżości. To jest bardzo fajne środowisko. I choć jest takie wyświechtane powiedzenie, że "będziesz pracować w młodym i dynamicznym zespole" - to tutaj znajdziemy ucieleśnienie tej definicji – podkreśla Janusz Idczak, prezes Mondelez Polska.
Gdy pytam prezesa, czy czuje się współczesnym Will'ym Wonką z książki "Charlie i fabryka czekolady", odpowiada z uśmiechem: jak tu przyjeżdżam, trochę czuję się jakbym był w przedszkolu". Zresztą moi koledzy z firmy mówią o tym miejscu, że jest ono świetnym placem zabaw dla naukowca, bo można nie tylko teoretycznie coś robić, ale próbować, chociażby łączyć wiele składników.
To dużo bardziej atrakcyjny segment, w którym można pracować, niż taka zwykła fabryka, gdzie nie ma miejsca na kreatywność. U nas jeżeli stworzy się "dobry przepis", to potem dany wyrób może być produkowany w 50 tysiącach ton rocznie. I to jest super poczucie, bo nasi pracownicy wpływają na życie milionów konsumentów w Europie – tłumaczy.

Artykuł powstał we współpracy z Mondelez.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie