Blogerka odpowiada na krytykę podróży do Arabii Saudyjskiej. "Dziś wiem, że mogłam to bardziej przemyśleć"

Anna Skura, What Anna Wears, to jednak najpopularniejszych polskich influencerek. Jej ostatnia podróż wywołała jednak lawinę hejtu
Anna Skura, What Anna Wears, to jednak najpopularniejszych polskich influencerek. Jej ostatnia podróż wywołała jednak lawinę hejtu Fot. Instagram/ whatannawears
Anna Skura, znana szerszej publiczności jako prowadząca bloga What Anna Wears, wzbudziła w obserwatorach skrajne emocje. Podróżniczka pochwaliła się podróżą do Arabii Saudyjskiej, którą odbyła na zaproszenie księcia Mohammeda bin Salmana, co wielu fanom wydało się niemoralne i lekkomyślne. Teraz blogerka przeprasza.


Wpadka czy zwykła ignorancja?
W grudniu 2018 roku amerykański senat przyjął rezolucję, w której owego księcia uznał odpowiedzialnym za zabójstwo saudyjskiego krytyka politycznego i dziennikarza - Dżamala Chaszodżdżiego. W świetle tej informacji, chwalenie się zaproszeniem od bin Salmana rzeczywiście nie było chyba zbyt przemyślane i odbiło się w komentarzach pod niefortunnym postem.



"Wow kobieto to kraj morderców, a Ty się jarasz...", "Przykre co ludzie są wstanie zrobić dla pieniędzy ... żenada.", "racja, leci ode mnie unfollow, nie będę wspierać ludzi, których moralność budzi wątpliwości". To tylko kilka z krytycznych opinii, które pojawiły się pod postem. Po lawinie hejtu blogerka edytowała wpis i usunęła z niego informację o pochodzeniu zaproszenia.

Skura przeprosiła obserwatorów
Wśród komentarzy pojawił się również zarzut dotyczący braku odniesienia się Anny Skury do całej sytuacji. Influencerce chyba dało to do myślenia, ponieważ właśnie opublikowała post, w którym komentuje całą sytuację i przeprasza wszystkich tych, którzy jej działaniem poczuli się dotknięci czy zawiedzeni.




"Dziś wiem,że mogłam to bardziej przemyśleć i takie zaproszenie umiejętniej rozważyć.Ale po kolei : zaproszenie,które otrzymałam,było od organizatora międzynarodowego cyklu grand prix Formuly E- Saudia Ad Diriyah E-prix Team (...)" - napisała influencerka, dementując tym samym informację, jakoby zaproszeni dostała od samego księcia.

Na koniec dodała: "Przyjmuję z pokorą Waszą reakcję, choć część z Was na pewno domyśla się, że nie była dla mnie łatwa.Jest to dla mnie o dla innych też,na pewno wielka lekcja by umiejętniej rozważać współpracę.Moja mama zawsze miała do mnie pretensje o to, że nie uczę się na czyichś błędach, a zawsze na swoich."

No cóż, w takiej sytuacji należy mieć nadzieję, że Skura rzeczywiście wyciągnie wnioski z wpadki, biorąc sobie krytykę fanów do serca, natomiast decyzje dotyczące akceptowania kolejnych zaproszeń czy kolaboracji przemyśli dwa razy.

Kto jak kto, ale blogerka podróżnicza, będąca źródłem wiedzy o świecie dla wielu młodych osób, powinna lepiej orientować się w sytuacji politycznej państw, do których się udaje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...