Kukulska operacjom plastycznym mówi "NIE". "Sama nigdy sobie nie zrobię"

Natalia Kukulska w najnowszym klipie "Rekonstrukcja" opowiada o operacjach plastycznych
Natalia Kukulska w najnowszym klipie "Rekonstrukcja" opowiada o operacjach plastycznych Fot. Instagram/ Natalia Kukulska
"Co się zmarszczy, to wygładzę, z rekonstrukcją sobie radzę" - śpiewa ironicznie Natalia Kukulska w piosence "Rekonstrukcja", którą zaprezentowała kilka dni temu. Artystka przedstawia w niej swój punkt widzenia na temat operacji plastycznych i podkreśla, żeby nie gonić do wymarzonego ideału za wszelką cenę. Zapytaliśmy Kukulską, dlaczego wybrała taki temat i czy sama w pełni akceptuje swoje ciało.


Mimo upływu czasu Natalia Kukulska prezentuje się świetnie. Dwa lata temu urodziła trzecie dziecko. Szybko wróciła do formy, nagrała płytę, w dalszym ciągu koncertuje. Kilka dni temu zaprezentowała teledysk do piosenki "Rekonstrukcja", w którym przenosi nas do futurystycznej kliniki chirurgii plastycznej.


Pani najnowsza piosenka "Rekonstrukcja” zaczyna się słowami: "W chorym ciele, chory duch, w gabinecie odnowy, toczy walkę dzień po dniu, by stał się cud”. Dość wyraźnie przedstawia pani swój pogląd na tematykę operacji plastycznych.

Z mojego tekstu można wywnioskować, że mam obawy, czy zbytnia ingerencja w wygląd nie prowadzi do absurdów. Próbujemy zmieniać naszą powierzchowność często do jednego kanonu. Zazwyczaj za potrzebą tych zmian stoi brak samoakceptacji, która zaczyna się wewnątrz.
W teledysku przenosimy się do futurystycznej kliniki chirurgii plastycznej, w której każda kobieta może zaprogramować swoje zmiany. Mogą stać się one pułapką. Dlatego potem mamy tak wiele różnych dziwactw i klonów. Oczywiście każdy ma prawo do tego, by się zmieniać i ingerować we własne ciało, ale często stawiając tylko na warstwę zewnętrzną, mocno w nią ingerując, igramy z losem. Ten problem jest złożony. Uważamy, że jeśli fasadowo coś zmienimy, jakąś powierzchowną sferę naszego życia, na przykład ciało, poprawi się to, co środku. I ta piosenka jest w zasadzie o tym, że w dzisiejszych czasach wszystko można zrekonstruować, tylko tak naprawdę należy postawić sobie pytanie, czy to szczęście jest zależne od sfery zewnętrznej.
"Rekonstrukcją” uderza pani w koleżanki- piosenkarki po fachu? Celebrytyki z show-biznesu?

Moim celem nie było uderzanie w żadne celebrytki, a zwłaszcza koleżanki po fachu. Nie stawiam się ponad, jako osoba, która nie miała operacji. Nie takie przesłanki kierowały mną by stworzyć tę piosenkę. Wydaje mi się, że akurat temat zmian wyglądu poprzez zabiegi medycyny estetycznej wcale nie dotyka najczęściej naszej branży show biznesu, tylko pojawia się tam, gdzie duże pieniądze i brak pomysłu na spełnianie się.

Traktuję ten temat refleksyjnie, a nie prześmiewczo. Śpiewam o kondycji naszego ducha. Przecież nauka idzie do przodu i warto z niej korzystać. Medycyna estetyczna wspaniale się rozwija i ma mnóstwo przełożeń pozytywnych na życie. Czasem potrafi uszczęśliwić kogoś, kto ma poważny defekt. Chodzi mi o to, żeby nie dążyć ślepo do kanonu ideału.


Ten wzór kobiety idealnej jest dziś bardzo konkretny: musi mieć duże usta, uwydatnione kości policzkowe i nie powinna mieć zmarszczek. W związku z tym, dla mnie przesadne zmiany ciała w momencie, kiedy kobieta nie musi tego robić, są, powtórzę się, igraniem z losem.

Bo przecież przy zabiegach dzieją się różne rzeczy i nie zawsze mają dobry skutek. W dzisiejszych czasach już młode dziewczyny, które są piękne, naturalne i dopiero wchodzą w dorosłość, mają poczucie, że muszą dążyć do jakiejś doskonałości, lansowanej przez inne kobiety, które mają pieniądze i zafundowały sobie pewne zabiegi. Potem często są uzależnione od tych zmian i dochodzi do katastrofy.

Jest pani aktywna na Instagramie. Tam, oprócz wielu ciekawych profili i zdjęć, znajdziemy masę fotografii podobnych do siebie kobiet, które poprawiały urodę.

Na Instagramie nie obserwuję aż tak wielu osób. Ta platforma bardziej służy mi do tego, żeby podglądać inspirujących artystów, profile architektoniczne, kulinarne, ale nie blogerki. Chociaż przyznam szczerze, że jest kilka ciekawych osób z przestrzeni instagramowej, których estetyka modowa bywa inspirująca, na przykład Joanna Horodyńska czy Maffashion. Moda i jej fotografia może być sztuką. Obserwuję Ewę Chodakowską, która bardzo mocno walczy o kondycję kobiet.

Robi to w fantastyczny, motywujący sposób, żeby w zdrowym ciele był zdrowy duch, parafrazując moją piosenkę. Oczywiście filtrowanie zdjęć, retusze są częścią tego wszystkiego i choć zakłamują rzeczywistość są bezpieczne dla ciała. Jedyna obawa jest taka, by prawdę oddzielić potem od wykreowanego świata.

Akceptuje pani siebie i upływający czas?

Też się wkurzam na swój wygląd, jak każda kobieta. Patrzę w lustro i widzę, że są zmarszczki. Mam też kilka siwych włosów, które póki co sama sobie wyrywam. Może je będę farbować, a może nie. Bardzo ważne jest to, że akceptuje mnie mój mężczyzna. Mam duże szczęście, bo on nie wymaga ode mnie ulepszania, a nawet bardzo tego nie lubi u innych.

Mam też mało czasu na skupienie się na swoim wyglądzie jako mama trojga dzieci i osoba aktywna zawodowo, choć mój zawód wymaga ode mnie dobrej kondycji. Na pewno warto dbać o siebie, ale upływający czas i tak nas dopadnie. Walka z nim na siłę ma karykaturalne skutki. Zrobiłam kiedyś teledysk z moją przyjaciółką Patrycją Woy, "Na koniec świata", w którym opowiadamy o starości i przemijaniu. Są tam piękne portrety starszych ludzi, zresztą pani Marcjanna Wróbel, aktorka, która zagrała w klipie, miała 102 lata. Czasem ta mapa twarzy, gdy człowiek potrafi pięknie żyć, jest niezwykle wielką wartością i urodą.

Czy zdecydowałaby się Pani kiedyś na operację plastyczną?

Na pewno nie zdecydowałabym się na zabieg powiększenia czy zmniejszenia jakiegoś elementu mojego ciała ani na żadną operację plastyczną. Nigdy też nie wstrzykiwałam sobie botoksu w twarz, ale nie potępiam jak ktoś korzysta z takich zabiegów z umiarem. Kiedyś obiecałyśmy sobie z przyjaciółką, z którą stworzyłam ten klip, że postaramy się jednak do końca życia widzieć na naszych twarzach, kiedy się dziwimy, a kiedy nie (śmiech). Wydaje mi się, że jest wiele fantastycznych zabiegów estetycznych nieinwazyjnych i pielęgnujących nasze ciało i twarz, z których można korzystać.
Piosence "Rekonstrukcja" towarzyszy ciekawy teledysk, utrzymany w nieco futurystycznym klimacie, którego współreżyserką jest pani przyjaciółka Patrycja Woy. W klipie widzimy strzykawki, skalpele i części od lalek Barbie. Muzycznie to też nie jest klimat lekki, łatwy i przyjemny.

"Rekontrukcja" pochodzi z mojej ostatniej płyty "Halo tu ziemia". Zdaję sobie sprawę, że to nie jest piosenka, która ma uładzony i przyjemny dla ucha charakter, w końcu opowiadam w niej treści z pewnym przekazem.

Jest dość wymagająca, ma dość ostre, chropowate brzmienia, przestery. Ale jako piosenka nie dawała mi spokoju, jeśli chodzi o taki wyraz całościowy. Marzyłam, żeby powstał do niej obrazek, ponieważ ten tekst jest niezwykle do niego inspirujący i miałam mnóstwo obrazów w głowie. Oprócz Patrycji Woy klip współtworzył również Marek Kremer i stylizacyjnie Paweł Talaga. Wszyscy pracowaliśmy z wypiekami na policzkach, ponieważ ten temat, jak to się mówi kolokwialnie, nas zajarał. Jestem bardzo szczęśliwa, że miałam tak fantastyczną ekipę.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Dłużnik pisze z więzienia, że jak wyjdzie, to mnie dopadnie". Komornik o kulisach zawodu
ACTINA 0 0Stąd wyjdą przyszli zwycięzcy turniejów gamingowych. Dom marzeń każdego gracza
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun