Imię córki Turnau i Kondrata dotychczas było tajemnicą. Teraz je ujawniono

Córka Marka Kondrata i Antoniny Turnau ma na imię Helena
Córka Marka Kondrata i Antoniny Turnau ma na imię Helena Fot.Grażyna Marks / Agencja Gazeta
Z początku niewielu dawało szanse związkowi Marka Kondrata i młodszej o niemal 40 lat córki Grzegorza Turnaua - Antoniny. Na przekór wszystkiemu, w 2015 roku para się pobrała, a trzy lata później, w marcu na świat przyszła ich pierwsza córka. Jej imię pozostawało tajemnicą aż do teraz.


Życie prywatne trzymali z dala od mediów
Miłość Kondrata i Turnau, od początku wzbudza kontrowersje ze względu na bardzo dużą różnicę wieku między partnerami. Mimo dużego zainteresowania mediów, udało się im utrzymać życie prywatne z daleka od wścibskich oczu paparazzich. Ich pierwsze dziecko urodziło się już niemal rok temu, ale jego imię ujawnione zostało dopiero teraz.
Informacja pojawiła się w "Dobrym Tygodniu", któremu znajomy aktora i reżysera miał powiedzieć: "Jest bardzo szczęśliwy (Kondrat - przyp.red.). Na sto procent oddaje się ojcostwu. Mała Helenka skradła jego serce". Media od razu podchwyciły tę wiadomość, która w ciągu kilku godzin obiegła internet.

Helena to greckie imię, które w Polsce po raz pierwszy pojawiło się w XIII wieku. Choć przez dłuższy czas pozostawało zapomniane i było wybierane raczej rzadko, w ostatnich latach coraz częściej nadawane jest noworodkom. Swoje pociechy nazwali tak m.in. Piotr Rubik, Kasia Cichopek i Maciej Dowbor.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. [/b] Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz
ALEKSANDRA GERSZ

Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz

[b]Hans Solo kontratakuje! [/b] Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu
WYWIAD

Hans Solo kontratakuje! Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu

Marcin PonikowskiMarcin Ponikowski

Jim Jarmusch jeszcze nigdy nie był tak krytyczny wobec popkultury, swojej ojczyzny, kondycji planety, człowieka i jego ikon, a przede wszystkim względem swoich popularnych kolegów z branży. Wszyscy ci, którzy odsądzają go za film o zombie od czci i wiary w filmowy kunszt, powinni oglądnąć obraz jeszcze raz. Z potrójnym przymrużeniem oka.

MARSZ RÓWNOŚCI W BIAŁYMSTOKU

REAKCJE NA PRZEMOC I AGRESJĘ