Idealna książka na początek roku. Oto dlaczego nie dotrzymasz obietnic danych sobie w styczniu

Jak planować cele, aby nie ponieść porażki? Potrzebny jest plan i dobry doradca
Jak planować cele, aby nie ponieść porażki? Potrzebny jest plan i dobry doradca Fot. 123rf.com / rostislavsedlacek
Z Jeffem Hadenem, autorem książki "Mit motywacji", rozmawiamy na temat rewolucyjnego podejścia do osiągania sukcesów i wyznaczania sobie celów.


Czy nasza osobowość ma wpływ na odnoszenie sukcesów? A może to zasługa ciężkiej pracy? Albo kombinacja różnych uwarunkowań?

Wydaje się, że niektórzy ludzie mają predyspozycje do osiągania sukcesów. Ale jeśli tylko jesteśmy gotowi na ciężką pracę, możemy „góry przenosić”.

Umiejętność podejmowania wysiłku to nie jest coś, z czym się rodzimy. To kwestia wyboru. Na przykład większość ludzi twierdzi, że podejmując działania, starają się wykonać je jak najlepiej. Ale najczęściej to tylko deklaracja. Zastanawiamy się: „Przecież nikt inny aż tak się nie stara, po co ja mam to robić?”, i nawet nie próbujemy dać z siebie więcej.

Okazuje się, że naprawdę starają się nieliczni. Ale właśnie w tym można upatrywać szansę dla siebie! Zacznij wcześniej. Albo popracuj dłużej. Wykonaj dodatkowy telefon. Albo wyślij jeszcze jednego maila. Poszukaj więcej informacji. Pomóż klientowi rozładować dostawę.

Nie czekaj, aż ktoś cię poprosi; wyjdź z inicjatywą. Jeśli jesteś szefem, nie ograniczaj się do wydawania poleceń pracownikom – ustal, co jest do zrobienia, i dołącz do zespołu. Przy każdym zadaniu pomyśl, czy możesz zrobić coś więcej… Szczególnie wtedy, gdy inni tego nie robią. Wiem, to trudne. Ale właśnie to cię wyróżni. I z czasem przyczyni się do sukcesu.
Pracując nad książką, miał Pan okazję rozmawiać z ludźmi, którzy są znani dzięki swoim wyjątkowym osiągnięciom – z Kirkiem Hammettem, gitarzystą zespołu Metallica, Lancem Armstrongiem, słynnym kolarzem, i z tenisistką, Venus Williams. Choć każde z nich jest mistrzem w swojej konkretnej dziedzinie, wygląda na to, że mają ze sobą wiele wspólnego.


Ludzie, którzy odnoszą znaczące sukcesy, instynktownie angażują się w proces, który polega na wykonywaniu rutynowych czynności, a nie skupiają się na celu. Jeśli zależy ci tylko na efekcie końcowym, widzisz, jak długą drogę masz przed sobą. To demotywuje.

Jeśli planujesz przebiec maraton, a dziś stać cię jedynie na pokonanie kilometra, myśl, że kiedyś musisz dojść do 42 kilometrów, może być przygnębiająca – gdybyś zaczął się zastanawiać, prawdopodobnie od razu rzucisz to w diabły.

Właśnie z tego powodu Richard Williams dbał o to, by w młodości Venus i Serena nie brały udziału w zbyt wielu turniejach juniorskich. Chciał, żeby skupiały się na rozwijaniu umiejętności, a nie na przeżywaniu wygranej bądź porażki.

Gdy zaczynał zespół Metallica, gitarzysta Kirk Hammett pokonywał na rowerze (nie miał wtedy samochodu) trasę 80 kilometrów w tę i z powrotem, by pobierać lekcje gry u Joe Satrianiego.

Założyciele firmy Life Is Good, Bert Jacobs i jego brat John, na początku jeździli wzdłuż wybrzeża minivanem i sprzedawali T-shirty z bagażnika. Można by długo wymieniać ludzi, którzy skupili się na procesie prowadzącym do sukcesu. Angażując się w jego realizację, odnajdowali motywację w małych, codziennych osiągnięciach. Dzięki temu robili postępy, podczas gdy inni rezygnowali.
Właśnie mamy początek roku – co Pan myśli o noworocznych postanowieniach? Najczęściej zapominamy o nich już po dwóch tygodniach… Czy ma Pan jakiś sposób na to, byśmy wytrwali w nich nieco dłużej?

Chyba wszyscy wiemy, co się dzieje z noworocznymi postanowieniami. Napisałem nawet kiedyś o tym tekst – nosił tytuł: "Większość ludzi ich nie dotrzymuje". Około 80% osób, które podejmują takie postanowienia, zapominają o nich do połowy lutego.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że problem nie tkwi w wygórowanych oczekiwaniach. Bez względu na to, czy cel jest łatwo osiągalny (albo tak nam się wydaje), czy też to poważna decyzja, która ma odmienić nasze życie, prawdopodobieństwo porażki jest podobne.

Oczywiście, trudniej jest osiągnąć cel wymagający złożonych zabiegów, niż ten łatwy, ale ta trudność nie ma znaczenia, jeśli nie stworzy się odpowiedniego planu, a następnie nie postępuje zgodnie z wytycznymi. W takiej sytuacji wszystko sprowadza się do pobożnych życzeń i nadziei. Masz intencje, ale brak ci realistycznego planu. Wtedy szanse na realizację są nikłe.

Dlatego też, pierwszą rzeczą, którą powinieneś zrobić, gdy już podejmiesz noworoczne postanowienia – lub gdy ustalisz sobie ważny cel – to zaplanowanie działań, które umożliwią jego osiągnięcie. Podsumowując, twoim celem nie jest noworoczne postanowienie. To twój plan. Tylko dzięki niemu zdobędziesz to, co dla innych jest nieosiągalne.

Czy uważa pan, że ludziom z łatwością przychodzi stawianie sobie celów w życiu? Większość moich znajomych dryfuje, przedkładając bezpieczeństwo ponad ryzyko i możliwość utraty tego, co zdobyli do tej pory…

Wszyscy stawiamy sobie cele, ale po drodze z nich rezygnujemy. Dlatego uważam, że słowo „pomysł” powinno być czasownikiem, a nie rzeczownikiem. Pomysł nie stanie się faktem, jeśli nie przełożymy inspiracji na działanie.

Każdego dnia niepewność i wahanie powstrzymują nas przed podjęciem działań na rzecz wyznaczonego celu. Lęki przed nieznanym czy porażką nieraz powstrzymywały mnie w przeszłości, ciebie też mogą zatrzymywać. Pomyśl, ile razy myślałeś o założeniu własnego biznesu, zmianie pracy, dodatkowym źródle dochodów…

Patrząc z perspektywy, ile z tych pomysłów mógłbyś zrealizować, gdybyś włożył w to maksimum wysiłku? Jak wiele z nich mogłoby się powieść?

Spróbuj zaufać sobie trochę bardziej, swojej analizie, osądom, własnemu przeczuciu. To pewne, że sukces nie przyjdzie za każdym razem, ale jeśli pozwolisz, by „pomysł” pozostał rzeczownikiem, porażka jest pewna.

A zatem stworzenie dobrego planu to klucz do sukcesu. Na ile powinniśmy trzymać się ustalonych zasad, a na ile zachować elastyczność wobec zmieniających się okoliczności?

Najczęściej okoliczności się nie zmieniają. To naturalne, że z czasem wszystko robi się trudniejsze, postępy nie przychodzą tak szybko, jak byśmy chcieli, a wtedy zaczynamy myśleć, że przydałby im się nowy plan. To moment, gdy trafimy na mieliznę – możemy się z niej wydostać, ale warunkiem jest utrzymanie kursu.

Mówiąc najkrócej: nie zmieniaj planu, o ile nie masz obiektywnych przesłanek lub wskazówek, które pokazują, że on nie działa. A jeśli już musisz go zmodyfikować, poczekaj, aż przyjdą ci do głowy logiczne poprawki. Większość ludzi tworzy plany, które im pasują, a nie takie, które są skuteczne.

Upewnij się, że nie wybierasz planu, który wydaje ci się łatwy w realizacji lub po prostu przyjemny. Najlepszy plan to taki, który daje największą gwarancję sukcesu. Zazwyczaj oznacza to też największe trudności w realizacji.

Czym jest sukces?

Sukces, zarówno ten prywatny, jak i zawodowy, dla każdego znaczy co innego. Poczucie sukcesu zależy od twojej definicji, od tego, na ile jesteś gotowy, by pójść na kompromis czy też walczyć o realizację planu. Możemy zdobyć wiele, ale nie wszystko. Ostatecznie jest tylko jedna możliwość, by określić sukces. To odpowiedź na pytanie: czy jestem szczęśliwy? Tylko tyle. Miarą sukcesu jest właśnie to poczucie.

Intencje są istotne, ale to poczucie szczęścia przyniesie ostateczną odpowiedź. Jeśli dla ciebie sukcesem jest pomoc innym, możesz zarabiać przyzwoicie, ale nie będziesz bogaty. Musisz się z tym pogodzić. Jeśli jesteś z tym szczęśliwy, to znaczy, że to akceptujesz.

Jeśli według ciebie sukces polega na zbudowaniu firmy wartej sto milionów dolarów, to owszem, możesz mieć rodzinę, ale raczej nie licz na to, że będziesz mógł zaangażować się mocno w sprawy rodzinne. Takie są fakty. Jeśli czujesz się szczęśliwy z takim stanem rzeczy, to znaczy, że zaakceptowałeś sytuację.

Jeśli nie jest ci dobrze – zrewiduj swoją definicję, bo ta najwyraźniej nie jest dla ciebie odpowiednia. Zastanów się, czy czujesz się szczęśliwy. Jeśli tak, to znaczy, że osiągnąłeś sukces. Im jesteś szczęśliwszy, tym większy sukces. A jeśli nie jesteś szczęśliwy, pora na zmiany.

Czy uważa się pan za człowieka sukcesu?

Myślę, że osiągnąłem sukces – przynajmniej zgodnie z moją definicją. Mam wspaniałą rodzinę. Lubię swoją pracę. Spotykam się i rozmawiam z mądrymi ludźmi, którzy odnoszą sukcesy. Codziennie wykonuję kolejne kroki, które zbliżają mnie do zdobycia wyznaczonych celów; dobrze mi z tym. A to z kolei motywuje mnie, by każdego kolejnego dnia wstać z łóżka i dalej pracować.

Artykuł promocyjny wydawnictwa Marginesy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Top modelka w kampanii Reserved. Promuje kolejną odsłonę projektu ReDesign
Gutek 0 0Zachwyca się nim Tarantino. Oto 5 powodów, dla których trzeba zobaczyć najbardziej szalonego laureata Złotej Palmy
OPINIE 0 0Dlaczego poparcie dla PiS jest nie do ruszenia? Oto powody
WYBORY2019 0 0Nic dziwnego, że PiS przestraszyło się #SilniRazem. Akcja KO podbija media społecznościowe
GW Foksal 0 0Śniadanie z Saddamem Husajnem i obiad z Fidelem Castro. O tej książce będzie wkrótce głośno
WYWIAD 0 0To ona promuje Cosmic Dance. Taniec, który dla wielu kobiet jest katharsis

MOTO

O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0Nowa wojna wisi w powietrzu. Trump grozi odwetem za zniszczenie rafinerii