Nosi rozmiar 38 i nazwano ją "plus size". To nowy aniołek Victoria's Secret

Barbara Palvin została najnowszym Aniołkiem Victoria's Secret. Jednak naprawdę nie można nazwać jej modelką plus size.
Barbara Palvin została najnowszym Aniołkiem Victoria's Secret. Jednak naprawdę nie można nazwać jej modelką plus size. Fot. Instagram / Barbara Palvin
Prawie każda modelka marzy o zostaniu Aniołkiem Victoria's Secret. Być może zostanie "aniołkiem" bieliźnianej marki wielu z nas wydaje się głupawe, ale to olbrzymi prestiż, wielka sława i duże pieniądze. Kariera przez duże "k". Jednak dalsze istnienie tej słynnej firmy jest zagrożone. Dlaczego? Ludzie mają dość, że wmawia im się, że ideał kobiety jest tylko jeden – i to bardzo szczupły.


Firma Victoria's Secret, która powstała w 1977 r., od drugiej połowy lat 90. jest utożsamiana z supermodelkami. Anielskie skrzydła nosiły Naomi Campbell, Stephanie Seymour, Helena Christensen i Claudia Schiffer, a ekstrawaganckie i szalone pokazy, które organizowane są co roku, to w świecie modelingu (oraz telewizji) jedne z najważniejszych i najpopularniejszych eventów.


Dlatego dla tak wielu modelek zostanie Aniołkiem Victoria's Secret to nie tylko olbrzymie osiągnięcie zawodowe i otwarcie wszystkich drzwi, ale również spełnienie największych marzeń.

Wyobraźmy to sobie: młoda dziewczyna, która co roku ogląda słynny pokaz Victoria's Secret i z wypiekami na twarzy patrzy na piękne i uśmiechnięte supermodelki – w końcu zakłada ogromne skrzydła, wychodzi na wybieg i w otoczeniu najpopularniejszych gwiazd pop prezentuje najbardziej fantazyjne oraz luksusowe zestawy bielizny. Do tego oglądają ją miliony ludzi na całym świecie. Musi czuć się jak w bajce.

Jednak Victoria's Secret od jakiegoś czasu traci swoją siłę rażenia. Ubiegłoroczny baśniowy pokaz w Szanghaju miał znacznie gorszą oglądalność, niż poprzednie, a sama firma zanotowała w ostatnim kwartale aż 7-procentowy spadek sprzedaży i musiała zamknąć 53 swoje sklepy. Co się stało, że utożsamiana z luksusem, magią i pięknem Victoria's Secret nie jest już taka "hot"?Mianowicie to, że Victoria's Secret straciła kontakt z rzeczywistością i zamknęła się w urojonym świecie, w którym kobiety noszą rozmiar 32-34. A najgorsze jest to, że zupełnie nie reaguje na sygnały z realu, że coś jest bardzo nie tak i ten matrix musi się w końcu skończyć. Właściwie, wróć – reaguje, ale totalnie źle.


A to się już robi niebezpieczne.

Aniołek wygląda tylko tak
Aniołkiem nie może zostać byle kto. Nie tylko musi mieć idealne wymiary i wysportowane ciało, ale modelka wcześniej musi gościnnie wystąpić na którymś z pokazów. Oprócz tego Aniołki przez bardzo długi czas były najczęściej białymi blondynkami. W końcu aniołki są jasnowłose i szczupłe, prawda?

A może wcale nieprawda?

Kultura zaczyna się zmieniać. Ruch body positive (ciałopozytywność) jest coraz popularniejszy, a kobiety są już bardziej świadome tego, że piękności na okładkach magazynów są wyretuszowane oraz że można być szczęśliwą, nawet jeśli nie nosi się rozmiaru 36. Coraz częściej w przestrzeni publicznej i komercyjnej pojawiają się kobiety plus size, transseksualne, różnego koloru skóry oraz z charakterystyczną cechą wyglądu (jak Winnie Harlow, modelka z bielactwem).

Powoli coraz więcej marek staje się nie ekskluzywnymi, ale inkluzywnymi – otwierają się na różnorodność, a nie jednolitość. Oczywiście w świecie wielkiej mody idzie to topornie i poczekamy jeszcze długie lata na wielkie zmiany, ale coś się jednak ruszyło.Jednak sama marka Victoria's Secret tak naprawdę nie należy do świata wielkiej mody. To bielizna, która może trochę różni się cenowo od tej z innych sieciówek, ale na którą większość kobiet może jednak sobie pozwolić (chociażby "od wielkiego dzwonu"). W Polsce marka zadebiutowała w 2012 r., w 2017 r. otwarto pierwszy butik z prawdziwego zdarzenia w warszawskiej Arkadii. I wcale nie ubierają się tam tylko celebrytki czy bogaczki – każdy może wejść, zobaczyć, kupić.

Victoria's Secret powinna więc również być bardziej inkluzywna i docierać do jak największej liczby kobiet. Jednak totalnie nie umie i nie chce.

Aniołki i ciężarówki
Nowym Aniołkiem Victoria's Secret została właśnie supermodelka Barbara Palvin – 25-letnia Węgierka o niezwykłej urodzie i z pokaźną listą sukcesów na koncie, jak pokazy Prady, Louis Vuitton czy Dolce&Gabbana oraz okładki "Vogue".Palvin już w 2012 i w 2018 r. wystąpiła na pokazach VS, ale przez laty nie udało jej się przywdziać anielskich skrzydeł. W końcu spełniła swoje marzenie, czym podzieliła się na Instagramie.

– Nie wiem od czego zacząć, ale spróbuję. Nigdy bym nie pomyślała, że to się wydarzy i to przerosło wszystkie moje oczekiwania. Z wielką ekscytacją pragnę ogłosić, że oficjalnie stałam się Aniołkiem Victoria's Secret. Dziękuję, że we mnie wierzyliście – ogłosiła.I wtedy się zaczęło. Nie, nie hejt – ludzie lubią Palvin, więc posypały się gratulacje. Zaczęło się jednak mówienie, że Palvin jest modelką... plus size.

Żeby było jasne: marka Victoria's Secret jej tak nie nazwała, jednak wiele mediów już tak. Zaczęło się od popularnej strony na Facebooku związanej ze światem mody "Superficial Doll", która piała z zachwytu, że marka w końcu zatrudniła pierwszą modelką plus size w roli aniołka. Inne media brały z niej przykład. Ba, także większość komentujących była takiego zdania i chwaliła Victorię Secret za ten "odważny" i "przełomowy" krok.

Problem jest tylko taki, że Palvin ma 175 centymetrów wzrostu, waży 55 kilogramów i nosi rozmiar 36/38 – czyli ten najbardziej standardowy. Powiedzmy to wprost – Barbara Palvin jest szczupła. Ma pełniejsze biodra i bardziej już przypomina typowe kobiety niż pozostałe Aniołki – to trzeba przyznać – ale na pewno nie jest plus size. Bo to zaczyna się od rozmiaru 44-46.

Oczywiście w byciu plus size nie ma nic złego i nie dlatego tak wielu ludzi wkurza się na określanie Palvin tym mianem. Ich złość bierze się stąd, że to wciąż krzewienie krzywdzących ideałów piękna. Skoro Palvin jest plus size, to jak ma się poczuć kobieta nosząca rozmiar 46 czy 48? Komentarz jednej z internautek idealnie to podsumowuje: "Jeśli Palvin to plus size, to ja jestem truck size (z angielskiego – rozmiaru ciężarówki)".

Czyli generalnie kobiety dzielą się na aniołki i ciężarówki. Nieźle.

Skamielina
Victoria's Secret nie nazwała Palvin plus size, ale najprawdopodobniej zatrudniła ją (nie ujmując modelce oczywiście olbrzymiego doświadczenia i talentu) dlatego, że w dobie ostatnich kontrowersji – w ubiegłym roku w listopadzie szef marketingu Ed Razek stwierdził, że firma nie zatrudni osób transseksualnych, bo nie pasują do show, który jest "światem fantazji" – chciała poprawić swój image. Współpraca z "większą" modelką miała uratować jej prestiż i przyciągnąć klientki.

Oczywiście to odbiło się rykoszetem, bo ludzie są teraz wkurzeni, że w świecie, który wykreowała między innymi Victoria's Secret, tak wiele osób nazywa szczupłą Palvin modelką plus size. Bo jest odrobinę większa niż dziewczyny o rozmiarze 32 (które do tego i do każdego show muszą się ostro przygotowywać). A pikanterii dodaje fakt, że sama Palvin kilka lat temu wyjawiła, że wiele ludzi nazywa ją grubą, jednak ona sama za grubą się nie uważa i kocha swoje ciało. Nie ukrywa jednak, że długo miała kompleksy i czuła się źle w swojej skórze.Fajnie, że zatrudniono Palvin o rozmiarze 38, a raz po wybiegu przeszła wspomniana już Winnie Harlow z bielactwem. Jednak fakt, że za wielki przełom w historii firmy uważa się zatrudnienie Węgierki oraz modelki Alexiny Graham, bo jest... ruda, pokazuje, że Victoria's Secret naprawdę tego wszystkiego nie czai. Przełom nastąpiłby, gdyby Aniołkami zostały prawdziwe modelki plus size, jak Ashley Graham czy Tess Holiday, albo kobiety, które wyglądają inaczej, jak właśnie Harlow.Jeśli Victoria's Secret nadal uparcie będzie odmawiała przyznania, że ludzie wyglądają różnie i naprawdę nie ma jednego kanonu piękna, to po prostu może wpaść w kołopoty. Nie może już bowiem dalej ciągnąć na baśniowości i "fantazji", bo spadki sprzedażowe pokazują, że ludzie już tego (dosłownie) nie kupują. Triumfują za to firmy z bielizną, które mają różne rozmiary i różne modelki, jak Aerie czy Savage x Fent Rihhany.

Nie chcemy już jednorodności, chcemy różnorodności i równości. Victoria's Secret powinna to sobie uświadomić i przestać być skamieliną.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Serial zachwycił miliony, mamy teraz film. "Downton Abbey" to idealny tytuł na jesień
Actina 0 0Stąd wyjdą przyszli zwycięzcy turniejów gamingowych. Dom marzeń każdego gracza
Kazar 0 0Przestaniecie tęsknić za latem. Wczesnojesienna kolekcja Kazar to kwintesencja stylu
FELIETON MICHALIK 0 0Egzamin z konstytucji, testy psychiatryczne. Bez tego nie pozwólmy startować w wyborach
0 0Prezydent podpisał ustawę, będzie niższy PIT dla 25 mln osób. Ale jest jeden haczyk
0 0W trzy lata schudł 50 kg. Kamiński: Polityk PiS współczuł żonie z powodu mojego rychłego odejścia
WYWIAD 0 0W Sejmie się jej boją. Justyna Dobrosz-Oracz szczerze o "pościgach" za politykami
WYBORY2019 0 0Pierwszy sondaż prezydencki z Kidawą-Błońską! Zaskakujący wynik