7 rzeczy, które możecie robić na domówce. Znajomi nie będą chcieli od ciebie wyjść

Na domówkach można rozmawiać, można też... robić sporo innych rzeczy
Na domówkach można rozmawiać, można też... robić sporo innych rzeczy Fot. unspalsh.com / DESIGNECOLOGIST
Nie potrzebujecie specjalnych okazji, pretekstów czy mniej lub bardziej delikatnych środków perswazji. I choć wymówek dałoby się znaleźć dziesiątki, za każdym razem gdy ktoś rzuca: "To co, widzimy się dzisiaj?" większość z nich znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Widzimy się - pewnie. Tylko co będziemy robić?


Jasne, nie prowadzicie rankingu u kogo i kiedy najlepiej się siedziało, najdłużej gadało, najwięcej zjadło. Przecież jesteście kumplami - każda chwila spędzona na wspólnym narzekaniu na stan polskiej piłki czy komentowaniu efektów operacji plastycznej ulubionej celebrytki jest na wagę złota.

A jednak im bliżej kolejnej posiadówy zaczynacie się zastanawiać nad sposobami, które nieco podkręcą atmosferę.

Pytanie tylko, czy wpadniecie na coś bardziej kreatywnego niż kolejny wieczór planszówek. Żeby było jasne - planszówki są super. Jeśli więc należycie do grupy, która stosuje to pojęcie jako synonim Chińczyka i Eurobiznesu, czym prędzej nadróbcie zaległości.

Jeśli jednak na jednym oddechu potraficie wymienić co najmniej trzy gry, w które rozkładacie znajomych na łopatki i kolejne trzy, w których to wy macie łopatki lekko obite, warto rozważyć inne opcje. Można zacząć od tej, która w definicję również ma wpisaną lekką rywalizację, ale w przeciwieństwie do większości gier, opiera się na zupełnie innym założeniu.


Zagrajcie w "Czystą przyjaźń"
Tu nie liczy się zręczne podkręcanie nadgarstka podczas rzucania kością, czy strategiczne rozmieszczenie pionków na planszy czy rozległa encyklopedyczna wiedza.

Wystarczy, że potrafisz przewidzieć, jak zachowałby się twój najlepszy kumpel, gdyby jego twarz trafiła nagle na stadionowe monitory. Dobrze wiesz, jakie ma parcie na szkło, więc z pojawiających się na ekranie smartfona opcji wybierasz: “Świruje ze szczęścia”. I tak zarobiłeś pierwszy punkt, bo podobną opinię wyraziła większość towarzystwa.

"Czystą przyjaźń", grę stworzoną w ramach kampanii "Tysiące powodów do spotkań", znajdziecie na Facebooku. Po kliknięciu w link zapraszacie znajomych, którzy będą brać udział w rozgrywce. Runda składa się z dziesięciu pytań o was samych. Teoretycznie więc, jeśli znacie się wystarczająco długo, z odpowiedziami nie powinno być problemów. Z drugiej strony, jest szansa, że dowiecie się o sobie czegoś ciekawego.
Obejrzyjcie film, na którym można rozmawiać
W teorii możecie obejrzeć każdy film. Podczas spotkań ze znajomymi obowiązuje jednak zasada: im lepszy, tym gorszy. Jeśli wasza paczka nie sformowała się na filmoznawstwie i nie potraficie zaśmiewać się do rozpuku komentując błędy w montażu oscarowych filmów - do wspólnego oglądania wybierzcie film z gruntu zły.

Powód jest bardzo prosty: im gorszy film, tym mniej będzie wam szkoda, że umknie wam jakiś fabularny szczegół. Najlepszy wybór to dzieło, w które można włączyć się w dowolnym momencie i cały czas być na bieżąco. Dobrze też, aby zawierało kilka wpadających w ucho kwestii, którymi później będziecie ze sobą rozmawiać przez kolejny tydzień. Rekomendacje? “The Room” po którym zdanie: “Oh, hi Mark!” już nigdy nie będzie brzmiało tak samo.

Sprawdźcie, jak wygląda 1000 elementów
Puzzle. Jeśli na to hasło automatycznie nie jeżą się wam włosy na karku, a na czole nie pojawia zimny pot - jest dobrze. To oznacza, że nie macie przykrych wspomnień z dzieciństwa, w których po tygodniu skrupulatnego dopasowywania elementów przedstawiających burzowe niebo okazuje się, że ostatni kawałek zniknął, pozostawiając irytującą dziurę w całości.

Jeśli jednak twoi znajomi mają doświadczenia tego typu, drużynowe układanie puzzli może być więc dobrym pretekstem do przepracowania dziecięcej traumy. Albo po prostu zajęciem na całkiem sporą cześć wieczora.

Wyciągnijcie gary i puśćcie wodze fantazji
Etap kuchenny przeżywa prędzej czy później każda domówka. Równie dobrze można ją więc urządzić tam od początku i jednocześnie oszczędzić sobie wysiłku związanego z przygotowaniem “kateringu” na imprezę.

Przed spotkaniem ustalacie, co będziecie gotować i spisujecie listę zakupów. Nie polecamy jednak porwać się na najbardziej ambitne przepisy Nigelli Lawson czy Gordona Ramsaya - chyba, że na własnej skórze przekonać się o prawdziwości stwierdzenia o sześciu kucharkach. Na pierwszy ogień weźcie coś prostego, jak pierogi. Zabawy z lepieniem będzie dla wszystkich multum, a co bardziej ambitni mogą popisać się przygotowaniem kilku rodzajów farszu.

Jeśli nie znosicie gotowania, zróbcie pizza party
Albo party pod hasłem: zamawiamy najbardziej szalone rzeczy, jakie tylko w tym mieście dowożą. Jeśli jesteście umiarkowanymi fanami paprania się w mące i wodzie, a sprzątania w kuchni szczerze nienawidzicie - ta wariacja powinna wam przypaść do gustu.

Znajdźcie kilka kuszących opcji, zamówcie najostrzejsze curry w karcie hinduskiej restauracji, albo potrawkę z byczych jąder i obserwujcie swoje reakcje. A potem przekonajcie się, że wspólne kulinarne eksperymenty wiążą niemal tak samo, jak wakacyjne wypady na Mazury pod namiot.

Śpiewajcie, bo śpiewać każdy może (i powinien)
Nawet jeśli nie macie w sobie na tyle pewności siebie, żeby przyznać, że śpiewać może każdy - w tym wy, warto się przełamać. Improwizowane naprędce karaoke w gronie znajomych jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a jak przekonują specjaliści - wielu pomogło. I nie, nie jest to teoria, której bronią tylko amerykańscy naukowcy. Zbawienny wpływ śpiewu na psychikę zbadali naukowcy japońscy.

Oprócz gwarantowanej salwy śmiechu, którą wywoła wasze wykonanie najbardziej wymagającej piosenki Adele, pamiętajcie że w trakcie występu weźmiecie co najmniej kilka głębokich wdechów, za co podziękuje wam wasz system nerwowy. Z kolei aplauz zbawiennie wpłynie na waszą samoocenę. Same plusy.

Powymieniajcie się czym się da
Jeśli ilość ubrań, bibelotów i wszelkiej maści przyda-się powoli zaczyna przekraczać możliwości waszego metrażu, to znak, że czas zorganizować imprezę wymienną lub jak woli angielskojęzyczny internet: “swap party”.

Idea jest prosta: każdy przychodzi z tym, czego już nie chce mieć na stanie posiadania. Dla ułatwienia można poruszać się w wybranym zakresie tematycznym i wymieniać tylko dawno nie noszone ubrania, czy zagracające piwnicę sprzęty kuchenne. Niezłym pomysłem może być również przewietrzenie biblioteczki i wymiana zczytanych kryminałów czy powieści na (prawie) nowe.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem