Nawet nieśmiertelni nie dają sobie rady ze wszystkim. Johna Rambo za bardzo poniosło

W "Rambo: Ostatnia krew" wojskowy klimat został zmieniony w brudną walkę z kartelem.
W "Rambo: Ostatnia krew" wojskowy klimat został zmieniony w brudną walkę z kartelem. Fot. Instagram / @rambomovie
Już nie tylko stres pourazowy, lecz także zwykła, ludzka starość dają się we znaki Johnowi Rambo. Nie zmienia to jednak faktu, że bestia nadal łaknie krwi złoczyńców. Choć już nie w wojennych realiach.


UWAGA! TEKST ZAWIERA DROBNE NAWIĄZANIA DO FABUŁY FILMU "RAMBO: OSTATNIA KREW".
Od premiery "Pierwszej krwi" minęło 37 lat, natomiast poprzednia część ukazała się ponad dekadę temu. W tak rozległym okresie można np. założyć rodzinę i przeżyć pierwszą komunię dziecka. Ewentualnie zabić 504 osoby, by w końcu osiąść na ranczu w Arizonie i zająć się ujeżdżaniem mustangów.John Rambo jest stary. Napady lękowe wywołane stresem pourazowym wracają z grzmotami burzy i błyskami stroboskopowych lamp. Największemu zabijace Hollywood średnio już pomagają pochłaniane garściami tabletki sertraliny czy innych benzodiazepin.


Dni spędza w stajni, której zapach przeszkadza mieszkającej z nim Marii – byłej gosposi ojca Johna, której Rambo pozwolił zostać na ranczu. W nocy drąży rozległe tunele, zmieniając posiadłość w prawdziwy schron. Nie wiadomo tylko po co. Wypalona słońcem Arizona to przecież nie splamiony wojną Wietnam czy Birma. A widok z werandy to czysta sielanka.


I znów chodzi o to, że człowiek może wrócić z wojny, lecz bywa i tak, że ta pojawia się nagle z niezapowiedzianą rewizytą.

Na kłopoty John Rambo
Anioł śmierci z opaską na głowie, który strąca radzieckie helikoptery strzałem z łuku, już nie istnieje. Jego miejsce zajął na pół samotny kowboj, niosący pomoc tam, gdzie nie daje rady policja i inne służby ratunkowe. Tak jak w początkowej scenie, gdzie błotna lawina schodzi ze zbocza prosto na rodzinę, która zgubiła się w lesie.


W tym momencie filmu w oczach Johna pojawia się emocja, której nigdy nie spodziewaliśmy się w nich dojrzeć – strach. Strach idący w parze z niepewnością, że nie uda mu się nad wszystkiego kontrolować. Że nie będzie potrafił rozciągnąć swojego ściekającego krwią wrogów parasola bezpieczeństwa nad wszystkimi, na których mu zależy. Jak wtedy, gdy stracił Co Bao.A w "Ostatniej krwi" Rambo ma o kogo walczyć. Na ranczo mieszka z nim wspomniana Maria, lecz prawdziwym oczkiem w głowie Johna jest Gabrielle – młoda dziewczyna, dla której emerytowany żołdak był tatą przez ostatnie 10 lat. Jej biologiczny ojciec jest zresztą powodem końcowej traumy Rambo.

Rambo McCallister
Całościowo John Rambo jest bardzo prostym i bardzo brutalnym filmem. Nie ma tu już zaplecza politycznego, to społeczne również wydaje się znikome. Co prawda jest bezwzględny kartel, który zmusza dziewczyny do prostytucji i to faktycznie cholernie poważny problem.

Sly przedstawił jednak Meksykanów bardzo jednowymiarowo – pomijam, że prawie wszyscy są zarośnięci jak Pirat Barnaba – są po prostu wulgarni i bezmyślni. Za to przemoc w filmie została pozbawiona jakichkolwiek filtrów. Widzimy na żywca wyrywane obojczyki i kolejne części ciała rozpruwane ogromnym, wojskowym nożem. Rambo wyciąga go równie często, co pudełka benzodiazepin w pierwszej części filmu.Wiadomo, że na "Ostatnią krew" idzie się po to, żeby a) zaspokoić sentymenty; b) zobaczyć rozpierduchę. I w przypadku najnowszej produkcji Sylvestra Stallone'a sama rozpierducha wypełnia obie potrzeby. Będąc połączeniem "Kevina samego w domu" (to akurat warto zobaczyć) i "Indiany Jonesa i świątyni zagłady" jest czymś tak brutalnie dziwnym, że nie sposób oderwać od niej oczu.

"Rambo: Ostatnia krew" na pewno nie jest klejnotem w koronie, jeśli chodzi o filmy z wietnamskim weteranem. Sylvester Stallone mógł chociaż spróbować dodać trochę wartości do tej godziny czterdzieści bezmózgiej rozrywki. Jedzie też ostro na modnej popkulturze sentymentów.

Mimo to fani Stallone'a powinni pójść na ten film. Choćby po to, by wiedzieć, co stało się z ich ulubionym bohaterem po dekadzie nieobecności. Zwłaszcza, że John Rambo jest już stary.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Ludzie wychodzą na balkony i tłuką w garnki". Polka z Barcelony opowiada, co się tam dzieje
STYL ŻYCIA 0 0Mam 30 lat i jaram się lalkami Barbie. Nigdy wcześniej nie były tak różnorodne i prawdziwe
MamaDu 0 0Wyrzuciłabyś to na śmietnik? Jej dziecko bawi się tym bez opamiętania

"JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA"

0 0Przeczytałam debatę "starego" Sejmu o zakazie edukacji seksualnej. Oto 5 ważnych cytatów
POLECAMY 0 0"Nokaut przez KO". Wyjaśniamy, dlaczego na Pomorzu to PiS przegrało wybory
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Na marszałka Senatu tylko Brejza! PO nie może zmarnować funkcji trzeciej osoby w państwie

POZNAJ DADHERO.PL

0 0Trójkąt małżeński. Czyli zanim weźmiesz ślub, sprawdź, jak kobieta reaguje na twojego przyjaciela
0 0"Co z ciebie za facet?" Historie mężczyzn, którzy nie zasłużyli na tytuł bohatera domu
WARTO WIEDZIEĆ 0 0"Tykająca bomba". Kurdowie pilnowali obozów dla bojowników ISIS i ich rodzin. Oto co się tam dzieje
POLECAMY 0 0"Nasz prezydent, Wasz premier". Tak opozycja może pokonać Dudę w wyborach prezydenckich
POLECAMY 0 0Jedyny taki powiat w Polsce wschodniej. "Kto mi wytłumaczy, co sprawia, że tam zawsze na żółto?"